STAROŻYTNE DZIEJE WIŚLAN I POLAN – odcinek 17

Siedemnasty fragment popularnonaukowych nowych rozważań historycznych o korzeniach narodu i państwa polskiego.

Już niedugo dostępna będzie książka w wydaniu papierowym, zawierająca oprócz tekstu zestaw map.

Ludwik F. Wissecki, Maciej Jaxa Wólski

STAROŻYTNE DZIEJE WIŚLAN I POLAN

NOWE ROZWAŻANIA O KORZENIACH NARODU I PAŃSTWA

CZĘŚĆ I

POŁUDNIE: KRAINA WIŚLAN

(…)

Rozdział 4

E u r o p a w c z e s n o a r y o w i j s k a

1

Wróćmy jednak na nasz kontynent.

Oto zachodni Pra-Aryowie z Anatolii wkroczyli do Europy, najpierw na Bałkany (mapa III). Musiało to nastąpić znacznie wcześniej, niż połowa VI tysiąclecia p.n.e., jeszcze zanim Morze Śródziemne wlało się do wielkiej misy słodkowodnego jeziora, jakim było Morze Czarne od czasów epoki lodowcowej, i gdy przesmyk bosforski był jeszcze pomostem lądowym łączącym Azję Mniejszą z Bałkanami, może tylko z jakąś bruzdą, która później stała się cieśniną (mapa II). Taką przynajmniej datę odczytano z próbek osadów dennych Morza Czarnego – z porównania dat C-14 z paleozoologiczną zawartością tych próbek.

Wciąż trwają spory na temat daty przewędrowania Pra-Aryów z Anatolii na Bałkany. Być może nastąpiło ono już dziesięć tysięcy lat temu, gdy na północy Europy, w górach Skandynawii, dogorywały jeszcze resztki ostatniego lądolodu plejstoceńskiego.

Owi „Anatolijczycy” oczywiście nie zdawali sobie sprawy, że kolonizują nowy kontynent. Po prostu szukali nowych pól do uprawy. Musieli jednak wiedzieć, że nowych siedzib dla siebie szukają na terytoriach już zasiedlonych przez obce im etnicznie i kulturowo plemiona myśliwskie.

Ale tak czy inaczej − przynieśli z sobą do Europy nową epokę cywilizacyjną – rolniczą młodszą epokę kamienia.

Zaś wędrując na zachód – wieźli z sobą ziarna zbóż, zapewne też sadzonki drzew owocowych, oraz pędzili stada zwierząt hodowlanych.

2

Przypuszczamy, że każda z tych inwazyjnych grup wiozła z sobą własną „arkę przymierza”, w której było ukryte naczynie ze Świętym Ogniem, zabranym z ojczystej osady. Święty Ogień był w nowych wsiach umieszczany w Świętych Domach − kaplicach wiejskich, i stanowił źródło wszystkich ogni domowych.

Nie jesteśmy całkowicie pewni, czy powyższy „ogniowy” domysł jest realistyczną rekonstrukcją prehistorycznych zdarzeń – ale uważamy go za wielce prawdopodobny.

3

Pra-Aryowie rozsiedlili się najpierw w Europie południowej i w południowej części Europy środkowej – w dorzeczu dolnego i środkowego Dunaju. Następnie migrowali na północ od Karpat, kolonizując żyzne lessy rozciągające się równoleżnikowymi pasmami u podnóża gór południowopolskich. Stąd prowadzili w kierunku północnym poszukiwania nowych terenów osadniczych z dobrymi glebami (mapa II). Podążając ze swych siedzib nad górną Wisłą (późniejszej Wiślanii), z biegiem tej rzeki (lub może krótszym szlakiem warciańsko-noteckim?), dotarli do Kujaw, zagospodarowując „czarnoziemy kujawskie”, zaś idąc ze Śląska wzdłuż Odry – na Pomorze Zachodnie, na żyzne gleby mikroregionu pyrzyckiego, a także do mikroregionu szczecińskiego. Archeolodzy wyróżniają szereg grup terytorialnych w obrębie tego osadnictwa, jednak rozdrabnianie informacji jedynie zaciemnia ogólny obraz. Więc ogólnie powiedzmy, że aryowijscy „wstęgowcy” utworzyli enklawy osadnicze, związane z dobrymi glebami, wśród kraju zamieszkałego przez obce im etnicznie plemiona leśnych myśliwców, którzy najprawdopodobniej mówili dialektami prafińskimi (o tym będzie szerzej w rozdziale o kraju Polan).

Ta ekspansja „wstęgowców” była bardzo szybka i dynamiczna: porównanie dat C-14 z „wstęgowych” osad znad górnej Wisły i z Kujaw wskazuje, iż następowała w przedziale czasowym dwu lub najwyżej trzech pokoleń.

4

Zastanawialiśmy się, jak mogło przebiegać zagospodarowywanie nowych ziem przydatnych rolnictwu. I tu najpierw musimy zapisać pewną istotną dygresję terminologiczną.

Otóż wszelkie rozważania dotyczące życia dawnych społeczeństw prehistorycy zazwyczaj rozpoczynają od opisania „kultury archeologicznej”, która jest podstawowym źródłem do badań prehistorycznych, a którą można najkrócej zdefiniować jako kompleks typologiczno-terytorialno-chronologiczny pozostałości po wszelkiej działalności ludzi żyjących w pewnym zdefiniowanym okresie pradziejów. Znakomity polski prehistoryk profesor Krukowski stworzył dla pojęcia „kultury archeologicznej” piękne słowo bydnia. Bydnię opisał jako „wielki nadzespół” znalezisk archeologicznych „wzajemnie najpodobniejszych i powiązanych pochodzeniami”, poszerzony o wieloaspektową wiedzę archeogeologiczną, archeobotaniczną, archeozoologiczną, archeoantropologiczną, i inne niezbędne archeonauki. Źródłosłowami bydni są czasowniki być i bytować.

Jak twierdzi pewien nasz przyjaciel poeta, bydnią byliby z pewnością zachwyceni Bolesław Leśmian i Julian Tuwim. Nam również bardzo podoba się to słowo, więc zostanie ono tu zaadaptowane, jednak w nieco innym sensie, niż nadany mu przez jego twórcę. Otóż zastąpimy nim określenie „środowisko przyrodnicze” w aspektach ekosystemu ściśle powiązanych z ludzkim osadnictwem – czyli środowisko rozumiane jako zespół warunków umożliwiających rozwój osadnictwa i rozwoju kulturowego. Taka definicja niewątpliwie jest zgodna z XX-wiecznym rozumieniem geografii. W takim ujęciu geografię można w pewnym sensie włączyć do katalogu nauk humanistycznych – tak jak widział ją Adam Mahrburg.

A więc „bydnia” to kraina, w której zamieszkuje ród czy plemię, czy też naród, kraina posiadająca walory przydatne dla bytowania ludzkiego. Kraina bezludna nie jest bydnią (aczkolwiek oczywiście wiele krajobrazów to bydnie potencjalne). Między ludem i jego bydnią tworzy się określona więź, której najpierwszą cechą jest szczegółowe rozpoznanie obszaru bydni pod względem możliwości eksploatacji gospodarczej poprzez dokładne rozpoznanie krajoznawcze bydni: jej miejsc charakterystycznych, rzek, strumieni, jezior, wzgórz, dolin, wąwozów, przyrody żywej.

Drugą cechą tej więzi jest nadanie nazw wszystkim elementom krajobrazu bydni. Jest to zarazem „moment osobliwy”: pierwszy etap tchnięcia w bydnię duszy – czyli tworzenia z niej ojczyzny. Kolejnymi etapami tworzenia ojczyzny są: zasiedlenie bydni plemiennymi bóstwami i duchami, wyznaczenie miejsc odprawiania rytuałów plemiennych i religijnych, a także miejsc, w których spoczną na wieczność prochy przodków – co jest niezmiernie ważnym elementem Ojczyzny!

Bydnia jest miejscem, w którym się mieszka i które się uprawia gospodarczo.

Lecz Ojczyznę – czci się, dla Niej się żyje, a jeśli zajdzie taka trzeba – także oddaje za Nią życie.

Czy dla prehistorycznych Aryów rodzinna ziemia była jeszcze tylko bydnią – czy może już Ojczyzną? Terytorialność stwierdzona przez przyrodników u wielu zwierząt zdaje się kierować domniemania w drugim kierunku.

5

Rozróżniliśmy pojęcia „bydni” i „ojczyzny”. Imigranci przesiedleni po 1945 roku zza „linii Curzona” do nowej Polski na Pomorze Zachodnie zyskali wprawdzie nową bydnię, ale w pierwszym pokoleniu nie stała się ona dla nich ojczyzną. Wszelkie związki emocjonalne, miejsca rytuałów i groby przodków pozostały w starym kraju, na wschodzie za „linią Curzona”. Stąd wynikało wielkie zaniedbanie infrastruktury pozostawionej przez wysiedlonych z Pomorza przedwojennych germańskich mieszkańców. Choć powodem była też niepewność jutra: obawiano się powrotu Niemców i konieczności nowej emigracji – nie wiadomo dokąd.

Ciąg dalszy nastąpi…

Przeczytaj:


https://stowarzyszenierkw.org/kultura/starozytne-dzieje-wislan-i-polan-odcinek-7/

Dodaj komentarz