STAROŻYTNE DZIEJE WIŚLAN I POLAN – odcinek 9

Dziewiąty fragment popularnonaukowych nowych rozważań historycznych o korzeniach narodu i państwa polskiego.

Już niedugo dostępna będzie książka w wydaniu papierowym, zawierająca oprócz tekstu zestaw map.

Ludwik F. Wissecki, Maciej Jaxa Wólski

STAROŻYTNE DZIEJE WIŚLAN I POLAN

NOWE ROZWAŻANIA O KORZENIACH NARODU I PAŃSTWA

CZĘŚĆ I

POŁUDNIE: KRAINA WIŚLAN

(…)

Rozdział 3

PIERWSI ROLNICY

(…)

14

Problem kurdyjski był po I wojnie rozważany na różnych konferencjach międzymocarstwowych, na których coś tam Kurdom naobiecywano, a w końcu znów ich kraj i naród rozdzielono pomiędzy kilka państw, czego następstwem były kolejne zbrojne rebelie kurdyjskie.

Dzisiaj, w czasach nam współczesnych, Kurdowie iraccy doczekali się swojego prawie państwa – Autonomii Kurdyjskiej, będącej wprawdzie jeszcze częścią państwa irackiego − ale może już prawie niezależną Republiką Kurdyjską, która w przyszłości mogłaby stać się ośrodkiem krystalizacyjnym całkowicie suwerennego państwa wszechkurdyjskiego. Oby naszym aryowijskim braciom Kurdom udało się kiedyś uzyskać prawdziwą niepodległość, niezależną od południowomezopotamskich i syryjskich Arabów oraz anatolijskich Turków. A także od Persów, co prawda też Aryów – ale jednak plemiennie obcych Kurdom.

Niestety najnowsze wiadomości z krainy Kurdów są bardzo nieoptymistyczne. Jesienią 2017 roku władze z Bagdadu, w odwecie za referendum niepodległościowe przeprowadzone w Autonomii Kurdyjskiej, mocno tę autonomię ograniczyły. Może iraccy Kurdowie znów chwycą za broń? Oby nie musiało do tego dojść!

Byłoby oczywistą historyczną sprawiedliwością, gdyby wszystkie ziemie zamieszkane od tysiącleci przez Kurdów, a teraz rozdarte pomiędzy Turcję, Syrię, Irak i Persję, zjednoczyły się w jeden Wielki Kurdystan. Kto wie, może kiedyś to nastąpi – wszak Historia czasem chadza również sprawiedliwymi ścieżkami.

15

Na koniec opowieści o Kurdach nie możemy oprzeć się pokusie zacytowania pewnej ciekawostki, świadczącej o lingwistycznym aryowijskim pokrewieństwie Wiślano-Polan i Kurdów, którą poznaliśmy podczas naszych fascynujących wędrówek po półpustynnym, spalonym słońcem, upalnym północno-wschodnim dorzeczu Tygrysu, szlakiem starożytnych kultur i powieści Karola Maya. Oto we współczesnym języku kurdyjskim są cztery słowa o identycznym brzmieniu i znaczeniu, jak w języku narodu nadwiślańskiego: baran, dziura, kurczak, sześć. Czy może to być wskazówką, iż nad górną Wisłą oraz na Kujawach już siedem i pół tysiąca lat temu na barana mówiono baran, na dziurę – dziura, na kurczaka – kurczak, a sześć − na zdwojenie magicznej dla Pra-Aryów liczby „trzy”? I jeszcze jeden liczebnik o prawie znajomym brzmieniu: czwar – to po kurdyjsku „cztery”.

W kurdyjskim dialekcie kurmandżi znajdujemy słowo dede, które znaczy ‘dziadek’. Czyż to słowo nie wykazuje podobieństwa do dziadka słowiańskiego, a szczególnie do dieda wschodniosłowiańskiego? Natomiast mama w kurmandżi wcale nie oznacza matki, lecz wujka.

Gdyby jednak ktoś chciał poszukiwać podobieństw wśród niedalekiego geograficznie języka gruzińskiego, to radzimy zachować daleko idącą ostrożność, ponieważ − jak zapewniał nas pewien doświadczony podróżnik, znawca Kaukazu − mama po gruzińsku znaczy ‘ojciec’, zaś gruzińska ‘matka’ to … deda.

16

Nie możemy też oprzeć się chęci przytoczenia kolejnej ciekawostki, którą znaleźliśmy w fascynującej książce nieocenionej pani profesor Zabłockiej o starożytnościach Bliskiego Wschodu. Otóż pani profesor publikuje tabelę rozwoju znaków pisma klinowego, wraz z odpowiadającymi znakom pojęciami. W tabeli znajdujemy dwa arcyciekawe wyrazy sumeryjskie: ‘k u r’ oznaczające kraj, a także górę, oraz trójznaczeniowe słowo ‘d u’noga, stać, chodzić. Narzuca się wręcz samo przez się: ‘kur-du ‘ – ‘chodzący po krainie górskiej’ − czyli górale.

Lud Kurdu mieszkający w górach dorzecza Eufratu i Tygrysu w czasach sumeryjskich? Czyż to nie ekscytujący pomysł historyczny? Aż nie śmiemy głośno wyrazić domniemania, iżby mógł to być rzeczywisty plemienny ślad etymologiczny!! I odsyłamy w tej sprawie do dalszych podrozdziałów.

A jeśli chodzi o samych Sumerów – to jeszcze nikt dotąd nie odgadł, skąd się wzięli nad Eufratem i Tygrysem, i jakie były ich pierwotne etniczne korzenie i pokrewieństwa. Wrócimy jeszcze do tego ekscytującego zagadnienia.

17

Na wschód od Kurdystanu znajdujemy następujące języki „indoeuropejskie” czyli aryowijskie: perski, pusztuński (którego używają plemiona afgańskie), i wreszcie kilkaset aryowijskich języków i dialektów Indii, wyrosłych na podłożu sanskrytu – najdawniejszego języka indyjskich Aryów. Z pewnością istniały też na tej trasie migracyjnej jeszcze inne języki lub dialekty należące do rodziny aryowijskiej, lecz albo zespoliły się z innymi i weszły w skład obecnego obrazu językowego południowo-zachodniej Azji, albo wymarły. Warto przypomnieć, że nazwy rzeczne Amu-Daria i Wachsz oraz Syr-Daria, kojarzone wręcz symbolicznie z centralną Azją, pochodzą z języka perskiego – czyli są ewidentnie aryowijskie: daria – to perska. ‘rzeka’. Amu-Darię Strabon nazywa Oksos źródłosłowem jest irańskie Waksz. Obecnie Wachsz jest nazwą górnego, źródłowego odcinka Amu-Darii, płynącego doliną odgraniczającą Pamir od Gór Ałajskich i Zerawszańskich. Jakież wspaniałe, zapierające dech krajobrazy tam oglądaliśmy!!

18

W Górach Zerawszańskich, w Tadżykistanie, leży dolina o nazwie Jagno, w której mieszkają potomkowie Sogdyjczyków – aryowijskiego ludu, który niegdyś władał Jedwabnym Szlakiem. Zdominowali oni handel do tego stopnia, że ‘Sogdyjczyk’ stało się synonimem ‘kupca’. Język sogdyjski był blisko spokrewniony z perskim. Dzisiejsi mieszkańcy Doliny Jagno w swym dialekcie przechowali znaczną ilość elementów pradawnego aryowij-skiego języka swych sogdyjskich przodków.

Ciąg dalszy nastąpi…

Ludwik F. Wissecki: historyk. Przekopuje archiwa i  biblioteki. Jest wrogiem schematycznego szkolniackiego myślenia o historii. Pasjonuje się „wędrówkami po bezbrzeżnym oceanie historii”, podróżami do najpiękniejszych miejsc historycznych i podróżami do krain egzotycznych.

Maciej Jaxa Wólski: archeolog, geograf. Na koncie naukowym ma badania wszystkich epok – od stanowisk archeologicznych epoki lodowcowej po nowozożytną architekturę. Odkrywca nowej kultury archeologicznej z epoki kamienia. Pasjonuje się historyczną geografią osadnictwa.  Miłośnik „archeologii nazw geograficznych”. Podróżował wśród rozmaitych możliwych i niemożliwych krajobrazów. Największą przyjemność sprawia mu posyłanie do diabła utartych, schematycznych poglądów dotyczących prehistorii.

Przeczytaj:


https://stowarzyszenierkw.org/kultura/starozytne-dzieje-wislan-i-polan-odcinek-7/

Dodaj komentarz