STAROŻYTNE DZIEJE WIŚLAN I POLAN – odcinek 5

Piąty fragment popularnonaukowych nowych rozważań historycznych o korzeniach narodu i państwa polskiego.

Już niedugo dostępna będzie książka w wydaniu papierowym.

Ludwik F. Wissecki, Maciej Jaxa Wólski

STAROŻYTNE DZIEJE WIŚLAN I POLAN

NOWE ROZWAŻANIA O KORZENIACH NARODU I PAŃSTWA

CZĘŚĆ I

POŁUDNIE: KRAINA WIŚLAN

(…)

Rozdział 2

Kraina Wiślan – prehistoria najdawniejsza

(…)

2

Ale zanim pierwsi rolnicy opanowali ziemie Wiślanii, były one areną wielu zdarzeń prehistorycznych. Przez kolejnych siedemdziesiąt tysięcy lat, gdy lądolód mindelski topniał i odsłaniał coraz to nowe połacie naszego terytorium, po glinach i piaskach morenowych, a później po najstarszych warstwach lessowych, wędrowały stada mamutów, słoni stepowych i reniferów, a także olbrzymie bobry, oraz nosorożce zwane przez paleontologów „etruskimi”. Na ten roślinożerny zwierzostan polowały liczne drapieżniki – na przykład wielkie niedźwiedzie i tygrysy szablastozębne. Być może po obszarach przyszłej Wiślanii buszowały też gromady praludzi (pitekantropów?). A może także jakieś jeszcze inne istoty, którymi chętnie zajęliby się paleoantropolodzy, gdyby pozwoliły im na to zachowane prehistoryczne szczątki.

Sprzed „cofającego się”, topniejącego czoła lodowca wichry nawiewały kolejne warstwy pyłów lessowych. Aż wreszcie nastąpił ciepły okres międzylodowcowy, zwany „wielkim”, ponieważ trwał aż siedemdziesiąt tysięcy lat, z jego wszystkimi fizyczno-geograficznymi i biologicznymi skutkami (m. in. żyły tu hipopotamy).

3

Po Wielkim Interglacjale nastąpiło kolejne zlodowacenie (trzecie plejstoceńskie) i trwało 240 tysięcy lat. Przykryło ono lodem większość obszaru Polski wraz z całym Śląskiem aż do podnóża Sudetów na zachodzie i Lubelszczyznę na wschodzie, jednak oszczędziło przyszłą krainę Wiślan, natomiast wzbogaciło ją o kolejne warstwy lessowe.

W okresie III glacjału nasze południowe terytoria zostały skolonizowane przez sławny gatunek neandertalczyków (może pre-ludzi, może pra-ludzi, a może nie-ludzi?), którzy polowali tu na mamuty, renifery i nosorożce włochate. Po III glacjale nastał niesłychanie ciepły interglacjał („eemski”), stosunkowo niedługi, bo trwający zaledwie 15 tysięcy lat (130 –115 tys. lat temu), który ziemiom między Tatrami i Bałtykiem przyniósł klimat, jakim dzisiaj cieszy się południe Europy, z wszystkimi jego miłymi przyrodniczymi właściwościami.

4

Plemiona neandertalskie pławiły się w eemskim dobrostanie – aż wreszcie planeta znów zaczęła się ochładzać i północno-środkową Europę po raz kolejny, czwarty w epoce plejstoceńskiej, skuły nasunięte od północy masywy lodowe. Między Bałtykiem i Tatrami lądolód IV zlodowacenia sięgnął tylko do równoleżnika Leszna. Na południe od lodowca aż do gór można było polować na mamuty i inną tundrową zwierzynę. Neandertalczycy nadal egzystowali wśród tego zimna, aż mniej więcej 45 tys. lat temu ich terytorium zaczęli kolonizować nowi przybysze polujący na renifery – tym razem nasi bezpośredni przodkowie, należący do rasy Homo sapiens. Myśliwi ci zawładnęli w końcu całą krainą na południe od lądolodu, a neandertalczycy zniknęli ze sceny pradziejowej – najprawdopodobniej nie podołali odmienionemu ekosystemowi.

5

I tak ci pierwsi łowcy reniferów z gatunku „homo sapiens” przemierzali terytorium przyszłej Wiślanii przez następne 25, może 30 tysięcy lat, zapewne do czasów, gdy lądolód ostatniego glacjału stopniał mniej więcej do linii wybrzeży bałtyckich. Topnienie to rozpoczęło się około 20 tys. lat temu, i wtedy właśnie (może tysiąc lub dwa tysiące lat później) na tereny Wiślanii przywędrowała nowa fala imigrantów − łowców reniferów określanych mianem „ludu kultury magdaleńskiej” – krewniaków tego ludu, który stworzył wspaniałe dzieła sztuki naskalnej w jaskiniach południowej Francji.

6

Potem następowały na przemian okresy zimne i cieplejsze, aż w końcu zrobiło się tak ciepło, że całą krainę nawiedziła wielka obfitość wszelakiego zwierza biegającego, fruwającego i pływającego oraz roślinnych płodów przyjaznych gastronomicznym upodobaniom plemion myśliwskich żyjących w epoce polodowcowej (kilka bliższych uwag o nich zamieścimy w rozdziale o krainie Polan).

Rozdział 3

Pierwsi rolnicy

1

I tak to trwało przez kilka tysięcy lat. Myśliwi pławili się w dobrobycie i błogostanie, których dostarczył im rajski ekosystem pierwszych tysiącleci polodowcowych. Zarówno łowcy reniferów w schyłkowym okresie epoki lodowcowej, jak i ich myśliwscy następcy w okresie polodowcowym, żyli współkształtnie z przyrodą, wyłącznie ją eksploatując. Choć niewykluczone, że ta „współkształtność” oznaczała „eksploatację ostrożną” – co należy rozumieć jako eksploatację nie przekraczającą niezbędności. A może też było ich po prostu tak niewielu, że nie byli w stanie wyeksploatować przyrody w sposób nadmierny – co dzisiaj, z tak odległej perspektywy czasowej, może wydawać się nam ‘eksploatacją ostrożną’ ?

Ciepło rosło, rosło, aż wreszcie około sześciu i pół tysiąca lat temu osiągnęło kulminację („optimum klimatyczne”, „maksimum termiczne”). Wtedy z południa, zza Karpat, przywędrowały nowe gromady plemienne, należące do zupełnie innego ludu, a w dodatku inaczej uzbrojone cywilizacyjnie.

2

Nowi przybysze przynieśli z sobą pierwociny żywnościowego uniezależnienia się od tego, co przyroda wyprodukuje samoistnie – mianowicie sami produkowali sobie żywność roślinną sposobem rolniczym. Posiadali też ważną umiejętność: wyrabiali naczynia z wypalonej gliny. I wreszcie obróbkę swoich narzędzi krzemiennych (głównie siekier do karczowania lasu pod uprawne pola) oraz narzędzi kamiennych (przede wszystkim niewielkich toporów bojowych) kończyli starannym polerowaniem przy pomocy mokrego piasku. Archeolo-gowie określają ślady ich osadnictwa jako „cykl kultur z ceramiką wstęgową”.

Ciąg dalszy za tydzień…

Ludwik F. Wissecki: historyk. Przekopuje archiwa i  biblioteki. Jest wrogiem schematycznego szkolniackiego myślenia o historii. Pasjonuje się „wędrówkami po bezbrzeżnym oceanie historii”, podróżami do najpiękniejszych miejsc historycznych i podróżami do krain egzotycznych.

Maciej Jaxa Wólski: archeolog, geograf. Na koncie naukowym ma badania wszystkich epok – od stanowisk archeologicznych epoki lodowcowej po nowozożytną architekturę. Odkrywca nowej kultury archeologicznej z epoki kamienia. Pasjonuje się historyczną geografią osadnictwa.  Miłośnik „archeologii nazw geograficznych”. Podróżował wśród rozmaitych możliwych i niemożliwych krajobrazów. Największą przyjemność sprawia mu posyłanie do diabła utartych, schematycznych poglądów dotyczących prehistorii.

Dodaj komentarz