Sprawa fałszowania podpisów na listach Ruchu Narodowego. Dyscyplinarka dla prokuratorów

Czterech prokuratorów, którzy prowadzili śledztwo ws. fałszowania podpisów pod listami poparcia Ruchu Narodowego stanie przed sądem dyscyplinarnym. Śledztwo prowadzi obecnie Prokuratura Okręgowa w Lublinie, która uważa, że robi wszystko, by wyjaśnić sprawę. Przesłuchano ponad 400 świadków i pobrano próbki pisma m.in. od wiceministra Adama Andruszkiewicza.

  • Rzecznik dyscyplinarny zajmie się czterema prokuratorami z Białegostoku, którzy prowadzili sprawę fałszowania podpisów pod listami poparcia Ruchu Narodowego w 2014 r.
  • Zdaniem śledczych prawie 300 podpisów na listach poparcia w wyborach samorządowych roku zostało sfałszowanych
  • Wówczas Młodzieżą Wszechpolską kierował Adam Andruszkiewicz, obecnie wiceminister w rządzie PiS
  • Śledztwo trafiło do Prokuratury Okręgowej w Lublinie. Przesłuchano ponad 400 świadków i pobrano próbki pisma, m.in. od Andruszkiewicza

Śledczy z Białegostoku, którzy od 2016 r. badali sprawę fałszowania podpisów pod listami poparcia Ruchu Narodowego do sejmiku woj. podlaskiego, wkrótce mogą odpowiadać przed sądem dyscyplinarnym. To właśnie oni planowali wystąpić do Sejmu o uchylenie immunitetu Adama Andruszkiewicza. Prokuratorzy badali powiązanie między wiceministrem w rządzie PiS a fałszowaniem podpisów w wyborach samorządowych w 2014 r.

Jak informuje TVN 24, rzecznik dyscyplinarny działający przy Prokuraturze Regionalnej w Białymstoku stwierdził, że „zachodzą podstawy do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego wobec prokuratorów w związku z popełnieniem przewinienia służbowego wskazanego w artykule 137 par. 1 ustawy z dnia 28 stycznia 2016 r. Prawo o prokuraturze”. Chodzi o „przewinienia służbowe, w tym za oczywistą i rażącą obrazę przepisów prawa i uchybienia godności urzędu, prokurator odpowiada dyscyplinarnie”.

Badają pismo wiceministra PiS

Podczas badania sprawy przez śledczych z Białegostoku pojawiło się sporo zastrzeżeń co do zakresu prowadzonego postępowania, rodzaju i intensywności podejmowanych działań. W trakcie badania sprawy zaginął jeden z kluczowych tomów akt. Prokuratura Okręgowa w Lublinie informuje, że po przejęciu śledztwa rozszerzono zakres postępowania. Chodzi o przebadanie dodatkowych list wyborczych z pozostałych trzech okręgów w zakresie autentyczności widniejących na nich podpisów.

– W tym celu powołano biegłych z zakresu badania pisma ręcznego, którzy wskazali, iż z ponad 1300 zbadanych pozycji, 501 podpisów nadaje się do pełnych badań. Realizując czynności w tym zakresie, przesłuchano ponad 400 świadków spośród 501 wytypowanych i pobrano od nich wzory pisma ręcznego celem przeprowadzenia badań porównawczych. Próbki pisma zostały pobrane również od podejrzanych, a także od Adama Andruszkiewicza – podkreśla Agnieszka Kępka, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie.

Śledczy odpierają pojawiające się w mediach zarzuty o spowalnianie postępowania. Przypominają, że niezależnie od wymienionych wcześniej czynności powołany został biegły, którego celem jest przeprowadzenie badań podpisów znajdujących się na 11 listach wyborczych z okręgu wyborczego nr 3. Jest to ta czynność, która została zaniechana przez śledczych z Prokuratury Okręgowej w Białymstoku.

– Stwierdzić należy zatem, że od daty przejęcia śledztwa zintensyfikowano czynności procesowe zmierzające do wyjaśnienia wszystkich okoliczności sprawy i jej zakończenia – dodaje prokurator Kępka.

Fałszowano podpisy?

Z ustaleń dziennikarzy „Superwizjera” wynika, że szefostwo białostockiej prokuratury blokowało prowadzenie sprawy fałszowania podpisów przez działaczy narodowych. Stąd decyzja o przeniesieniu śledztwa do Lublina. Zdaniem śledczych prawie 300 podpisów na listach poparcia Młodzieży Wszechpolskiej w wyborach samorządowych w 2014 r. zostało sfałszowanych. Jej ówczesny szef Adam Andruszkiewicz miał wiedzieć o fałszerstwach, a nawet dokonywać ich osobiście. Wiceminister wszystkiemu zaprzecza.

Według reporterów śledczy chcieli przeszukać mieszkanie Andruszkiewicza, ale zostali zablokowani przez Elżbietę Pieniążek, Prokurator Regionalną w Białymstoku. 26 września 2018 r. Pieniążek poleciła wezwać Andruszkiewicza i pobrać próbki jego pisma. Prowadzący śledztwo chcieli jednak dokonać również przeszukania. Kiedy Pieniążek dowiedziała się o tym, zabrała akta i do wezwania polityka nie doszło. Prokuratorzy mieli dostać dokumenty dopiero miesiąc po wyborach – twierdzi „Superwizjer”.

(mt)

Get involved!

Comments

No comments yet