Czy media publiczne są … publiczne?

Abonament RTV większości Polakom nie spędza snu z powiek, bo choć posiadają odbiorniki telewizyjne czy radiowe, to ich po prostu nie rejestrują i tym sposobem daniny na publiczne media nie płacą. Choć rządzący w przypływie miłości do obywateli, jaki zdarza się im raz na cztery lata, jedynie przed wyborami, mamili zmianami w ustawie o opłacie abonamentowej i likwidacją tego dla wielu przykrego obowiązku, to owszem zmiany są, ale raczej trudno mówić o spełnieniu obiecanek wyborczych kiedy ta comiesięczna opłata zamiast zniknąć… urosła.          

A konsekwencje posiadania niezarejestrowanego odbiornika RTV gotowego do transmisji mogą być dotkliwe, wystarczy bowiem aby dzielny funkcjonariusz Poczty Polskiej nakrył obywatela na potajemnej degustacji często wątpliwej jakości programów, lub nawet tylko gotowości do akcji, a grozi mu kara w wysokości trzydziestokrotności stawki miesięcznej opłaty abonamentowej. Czyli już na dobry początek przyjdzie niesfornemu obywatelowi zapłacić … 735 zł. Do tego trzeba jeszcze doliczyć zaległości za abonament wraz z odsetkami, a ten jak inne podatki przedawnia się niestety dopiero po pięciu latach.            

Jak donosi portal gazetalubuska.pl lubuski senator niezależny Wadim Tyszkiewicz z Nowej Soli, który od dawna nie krył się ze swoją opinią na temat płacenia na publiczne media wykorzystywane przez władzę jako ,,kłamliwa tuba propagandowa”, otrzymał od Poczty Polskiej rachunek opiewający na kwotę … 1346,17 zł, a komornik zainteresował się już w związku z tym jego kontem. Nie dający się jednak nawet w takich ,,okolicznościach przyrody” złamać, parlamentarzysta rozpoczął potyczkę o obowiązkową daninę na telewizję publiczną z aparatem państwa. Jak czytamy w jego profilu na Facebooku polityk ,,świadomie nie płaci na „szczujnię” będącą na usługach jednej partii”.           

Senator Tyszkiewicz we wpisie na Facebooku zadaje pytanie, które coraz częściej stawia sobie wielu obywateli i to niestety nie tylko z powodu kontrowersyjnej opłaty na abonament RTV, ale o wiele ważniejszych kwestii dla ich życia: ,,Czy to jest państwo prawa?” oraz przedstawia swoją interpretację działania władzy: ,,Kaczyński mistrz nad mistrze. Nawet od największych przeciwników ściąga haracz na kampanię swojej partii i na ogłupianie 35 % Polaków”. Według niezależnego polityka abonament to nie jest należny państwu podatek, ale ,,forma rozliczenia finansowego między stronami umowy cywilno-prawnej”, a takowej on z TVP SA nie zawierał, natomiast umowa zawarta z władzami PRL już dawno temu wygasła.          

Jak się okazuje lubuski senator, który z zasady programów nadawanych przez telewizję nazywającą się publiczną nie ogląda, po otrzymaniu rachunku w ramach sprzeciwu wystosował pismo do TVP żądając wyjaśnień na jakiej podstawie prawnej został on wystawiony oraz złożył stosowne oświadczenie w tej sprawie w Senacie. Niestety jedynym jak dotąd efektem jego działań, podobnie jak w przypadku wielu innych obywateli, którym nałożono w związku z misją mediów publicznych domiar, jest zajęcie środków na koncie bankowym na poczet według polityka ,,nielegalnego haraczu”. I raczej mało prawdopodobne jest, aby udało się je odzyskać.         

Swoją drogą należałoby wreszcie odpartyjnić media publiczne i poddać tworzenie ram programowych pod konsultacje społeczne, a ludzie sami chętnie zaczną płacić na TVP. Obwinianie aktualnie nam panujących nic nie da, ponieważ jak tylko opozycja dorwie się do władzy, na sto procent będzie wykorzystywała publiczne media dokładnie tak samo, choć z pozycji opozycji ma najwięcej w tej kwestii do zarzucenia.         

Opracowanie BC 


Źródło:   

Dodaj komentarz