Wydatki na media zarzewiem kolejnego konfliktu w Lubuskiem

Województwo lubuskie jest chyba jednym z najbardziej skonfliktowanych regionów w Polsce. Politycy rządzącej koalicji KO-PSL-SLD jak i opozycji PiS-SL-BS, odkąd w sejmiku mają po tyle samo głosów, chyba bardziej zajmują się dogryzaniem sobie nawzajem i szukaniem haka na przeciwników niż konstruktywną pracą dla mieszkańców regionu. Nie ucichła jeszcze wrzawa po ostatnim zatargu o pewien kontrowersyjny billboard w przestrzeni publicznej Zielonej Góry, którego treść nie bardzo przypadła do gustu politykom KO i marszałek Polak, a już nowa sprawa rozpala lubuską scenę polityczną.           

Tym razem poszło o wydawanie publicznych pieniędzy, a dokładnie o zarzut finansowania pewnej lokalnej gazety, która znana jest ze swoich niekoniecznie przez opozycję w regionie akceptowanych preferencji politycznych i upodobania do dokuczania przeciwnikom PO. Chodzi o wpis w mediach społecznościowych autorstwa radnej sejmiku z opozycyjnego klubu Samorządowe Lubuskie Aleksandry Mrozek (wcześniej klub KO), który stał się kolejnym powodem do zatargu.                  

Jak czytamy w portalu gazetalubuska.pl z wpisu można było wyciągnąć wniosek, że lokalna prasa stała się narzędziem do walki z opozycją: ,,urząd zachęca lokalną prasę do pisania niepochlebnych artykułów wobec radnych opozycyjnych”co niekoniecznie robiło dobry PR urzędowi marszałkowskiemu. Jakby tego było mało radna opublikowała również wyliczenie robiącej szokujące wrażenie kwoty ponad 435 tysięcy zł, która rzekomo została wydana w latach 2018-2019 na usługi promocyjne lokalnej gazety przez jeden z departamentów urzędu.                 

Co prawda okazało się, że wyliczenie było mocno zawyżone i radna przyznała się do błędu, a nawet skorygowany wpis usunęła, ale to urzędowi marszałkowskiemu nie wystarcza. Według kierownik biura prasowego urzędu opublikowane przez radną sejmiku ,,nieprawdziwe treści naruszyły dobre imię województwa lubuskiego” w związku z czym wezwano ją do opublikowania w mediach społecznościowych sprostowania i przeprosin, a co ciekawe w oświadczeniu ma się znaleźć obowiązkowo dość kontrowersyjne zdanie: „Przyznaję, że nie tak powinna wyglądać konstruktywna krytyka ze strony opozycji”.         

Z pisma urzędu marszałkowskiego do radnej wynika, że zlecenia dla lokalnej gazety nie miały nic wspólnego z rozgrywkami politycznymi, ale wynikały jedynie z realizacji bieżących zadań informacyjnych i promocyjnych departamentów urzędu. Co ciekawe najwięcej z usług gazety korzystał departament promocji i strategii marki na łączną niebagatelną kwotę ok. 111 tys. zł. Radna, która uważa, że pomylić się jest rzeczą ludzką i naprawiła już swój błąd przepraszać nie zamierza, tym bardziej, że jej obowiązkiem było poinformować lokalną społeczność o skali wydatków na media, a zdanie, którego domaga się w oświadczeniu urząd traktuje w kategoriach ,,kneblowania ust” opozycji.           

Opracowanie BC 


Źródło:     

Get involved!

Comments

No comments yet