W Lubsku chcą odwołać nie tylko burmistrza, ale całą radę

Niepopularne decyzje burmistrza w walce o gminne finanse i przyszłość miasta przyczyną akcji referendalnej.            

Skąd się biorą samorządowcy, co ich gna do sprawowania funkcji społecznych? Ambicje, pieniądze, chęć wyróżnienia, czy rzeczywiście zrobienia czegoś dobrego dla lokalnej społeczności? Jaki powód by nie był zazwyczaj próba działania  kończy się i tak gniewem niewdzięcznego ludu. Chętnych do zajęcia stołka przecież nie brakuje, wystarczy więc umiejętnie podburzyć, aby mała ludzka wpadka stała się ogromnym minusem nie do wybaczenia, przesłaniającym całą pozytywną resztę i zwalnia się miejsce dla następnego spragnionego sukcesu i splendoru. Często świetnie odgrywającym rolę społecznika na castingach, kiedy dostają już rolę przestaje zależeć i zapominają, że to nie oni, lecz ludzie są reżyserami przedstawienia.                
Do, której grupy ludzi należy burmistrz Lubska skonfliktowany z mieszkańcami gminy? Może do takich co to chcą dobrze, ale nie umieją znaleźć złotego środka, co też prędzej czy później kończy się buntem społecznym. Wydawałoby się, że tym razem to odpowiedni człowiek na odpowiednim miejscu. Znany już bardzo dobrze mieszkańcom były bezpartyjny starosta żarski, mimo wielkiego doświadczenia dzięki, któremu dotąd dogadywał się z różnymi środowiskami, na wsparcie poczynań przez tych, którzy go wybrali liczyć nie może. Nawet to, że w mocno zadłużonej gminie wyprowadza finanse na prostą nie jest dla wielu mieszkańców atutem.                           

Jak powiedział na łamach zary.naszemiasto.pl burmistrz Lubska Janusz Dudojć:              

 – Jestem burmistrzem w trudnym czasie. Zaczynałem z zadłużeniem w wysokości ok. 70 mln zł, teraz udało się zejść z zadłużenia do 54 mln zł. Jestem skazany na to, że moje decyzje, mające na celu oszczędności, będą niepopularne.

  
Niektórzy mieszkańcy patrzą jednak na wszystko z nieco innej perspektywy i poinformowali magistrat o rozpoczęciu akcji referendalnej w sprawie odwołania burmistrza Lubska wraz z radą miasta. Grupa inicjatywna zwykłych mieszkańców gminy, jak sami mówią o sobie przeciwnicy poczynań samorządu, zarzuca burmistrzowi i radzie lekceważenie lokalnej społeczności. Jak powiedziała Barbara Sobotkiewicz, jedna z członkiń grupy inicjatywnej:              

– Ja osobiście największe pretensje do burmistrza mam za działanie wobec Szkoły Podstawowej nr 3, w której uczy się moje dziecko. Były dwie próby fizycznej likwidacji placówki, (…)

           
Sprawa szkoły nie jest jedyną kością niezgody w Lubsku. Druga napięta kwestia, to sytuacja umierającego Lubskiego Domu Kultury w którym nie działają już żadne sekcje oraz przestał organizować jakiekolwiek imprezy, nawet miejscowa coroczna chluba, festiwal osób niepełnosprawnych znikł z listy lokalnych wydarzeń. W sieci trwa akcja zbiórki podpisów pod protestem przeciwko polityce niszczenia lubskiej kultury, pod którym podpisało się dotąd już ponad 300 osób:           

  
„Mieszkańcy Lubska i okolic zwracają się z prośbą o zaniechanie działań szkodzących i zabijających kulturę pozbawiających nas równości w rozwoju naszych dzieci.”     

 
Sołtysowie i mieszkańcy gminnych wsi zarzucają też burmistrzowi i radzie zabranie przyznanych im  dotychczasowych drobnych funduszy m.in. na wykaszanie traw. Grupa inicjatywna rozpoczęła już zbieranie podpisów pod wnioskiem referendalnym. Ma 60 dni na zebranie 1483 ważnych głosów. Nie wiadomo jak potoczą się dalsze losy gminy, ale burmistrz już czuje się wielkim przegranym:          

– Nie wiem, ile głosów zbierze grupa inicjatywna. Dla mnie nawet jeden głos, to porażka.              

Chciał dobrze, a wyszło jak zawsze? Jak to zwykle w kontaktach międzyludzkich bywa zabrakło komunikacji i wsłuchania się w to co ma do powiedzenia druga strona.                   

Oprac. BC

Na podstawie:

Dodaj komentarz