Przedwyborcze zagrywki w usteckim ratuszu?

Ustecki samorząd i mieszkańcy Ustki żyją i wszechpanującą zarazą, i przedterminowymi wyborami na burmistrza, które mają odbyć się 11 kwietnia, choć nie mają pewności czy przypadkiem z powodu tzw. pandemii nie zostaną po raz kolejny przesunięte na inny termin. Kandydatów na to aby zastąpić zmarłego dotychczasowego włodarza miasta, który cieszył się wielkim uznaniem wśród lokalnej społeczności, o czym może świadczyć fakt, że wybierany był przez mieszkańców trzy razy z rzędu, nie brakuje. Jest ich aż sześciu.              
Jak się okazuje dotychczasowy zastępca burmistrza Ustki Bartosz Gwóźdź-Sproketowski, wyznaczony przez premiera Morawieckiego na komisarza gminy do czasu przeprowadzenia wyborów, jako pełniący obowiązki burmistrza zabrał się bardzo ostro do roboty i zarządził w usteckim ratuszu, według niektórych ustczan, wywrotowe zmiany. Reorganizacja pracy usteckiego urzędu dotyczy podziału Wydziału Inwestycji, Infrastruktury Komunalnej i Ochrony Środowiska na dwie osobne komórki i … dymisji jednego z naczelników wydziałów.            

Gdyby nie to, że wkrótce fotel burmistrza zajmie ktoś inny i może mieć odmienną wizję działania samorządu, nie odbiłoby się to pewnie nawet lokalnie większym echem, ale dodatkowym smaczkiem jest fakt, że jak zapewniał sam powołany na komisarza miała być kontynuacja dotychczasowej polityki: ,,żadnej rewolucji nie planuję”, a głębokie zmiany dotyczące struktur działania ratusza godzą bezpośrednio w … jednego z kandydatów. Czy jest to podyktowane tylko udoskonaleniem działania urzędu gminy, przed którą stoją wielkie wyzwania inwestycyjne? Tak przynajmniej w wypowiedzi przytoczonej w portalu dziennikbaltycki.pl twierdzi Bartosz Gwóźdź-Sproketowski: ,,To nie rewolucja, lecz usprawnienie pracy urzędu”.   

            
Posadę w urzędzie utracił Piotr Wszółkowski, pełniący jak dotąd w ratuszu funkcję naczelnika Wydziału Spraw Społecznych, Oświaty, Kultury i Sportu, który po tym jak został przez komisarza pozbawiony stanowiska, ma własne odmienne wytłumaczenie tej zaskakującej decyzji. W jego opinii to ewidentnie element gry politycznej w wyniku, której próbuje się go zdyskredytować w oczach lokalnej społeczności. Szczególnie, że jak czytamy w portalu dziennikbaltycki.pl powodem dymisji była ,,utrata zaufania” i to już ,,po sześciu dniach urzędowania w roli komisarza miasta”.           

Sympatie wyborcze pełniącego obowiązki burmistrza gminy są skierowane na popieranego przez ustecki ratusz Jacka Maniszewskiego, sprawującego obecnie funkcję przewodniczącego rady miasta, co jak najbardziej wpisuje się we wcześniejsze zapewnienia o kontynuacji polityki dotychczasowego włodarza Ustki. Co ciekawe według komisarza zarządzającego gminą, to właśnie burmistrz podjął decyzję o dymisji naczelnika wydziału oświaty, ale nie zdążył już wprowadzić jej w życie, więc przyszło mu sfinalizować rozpoczęte dzieło i nie ma to nic wspólnego z prowadzoną obecnie kampanią wyborczą.           

Tak waśnie wygląda przed każdymi wyborami. Dążenie do władzy odbiera rozsądek, wyzwala nieoczekiwane reakcje i pokazuje słabości ludzkie, a i tak wyborcy najczęściej niestety nie kierują się wcale tym co kampania obnażyła.                    

Więcej na stronie:      

https://dziennikbaltycki.pl/kandydat-na-burmistrza-ustki-traci-posade-w-ratuszu/ar/c1-15441363

Opracowanie BC 

Źródło:     

Dodaj komentarz