PoliBUDA w Bydgoszczy.

Formalności stało się zadość i nastąpiła tylko zmiana nazwy z dotychczasowego Uniwersytetu Technologiczno-Przyrodniczego im. Jana i Jędrzeja Śniadeckich w Bydgoszczy na Politechnikę Bydgoską im. Jana i Jędrzeja Śniadeckich. 24 czerwca Prezydent podpisał ustawę zmieniającą nazwę. To, iż publiczne wyższe uczelnie miały i mają zagwarantowaną dość dużą autonomię, wiemy i czujemy od dziesiątków lat. Podobnie jak to ma miejsce w wielu przypadkach państwowych szpitali, których często praktycznymi właścicielami, realnymi – są kasty i klany lekarskie, tak sporo sitw w szkolnictwie wyższym, całych klanów pseudonaukowców. Państwowy system nauczania te patologie wyższych uczelniach od lat konserwuje. Dotychczasowe pomysły ostatnio panującego min. Czarnka są kroplą w morzu potrzebnych zmian i na dodatek w tempie ślimaczym. Wiadomo – polityka, a zwłaszcza wszystko dopasowane do hasła powyborczego PISu „nie otwierać nowych frontów”. I mamy wyhodowaną bylejakość ogólnego kształcenia, bo …nic się wewnątrz uczelni nie zmienia.

Na UTP nie myślano, by spróbować stworzyć razem z Uniwersytetem Kazimierza Wielkiego jeden większy i bardziej prestiżowy dla miasta Uniwersytet, a najlepiej, gdyby też w jego skład wchodziła Akademia Medyczna w Bydgoszczy, obecnie część UMK. Środowiska akademickie, zwłaszcza animozje personalne, są jakie są. Władze uczelniane same z siebie nie zrezygnują na rzecz czegoś wspólnego, większego. I raczej podobnie miała się sprawa z próbą odzyskania Akademii Medycznej spod panowania UMK w Toruniu. Zebrano 180 tysięcy podpisów pod petycją do rządu. A więc większość dorosłych ludzi z Bydgoszczy się osobiście podpisała! Jednak nie było bardzo konkretnej wizji i planu utworzenia większego uniwersytetu niż Kazimierza Wielkiego. Po prostu uczelnia medyczna zamiast podlegać pod Toruń, podlegałaby pod Bydgoszcz, wizji rozwoju nie wymyślono, więc inicjatywa wygasła. Bydgoszcz jest przykładem, jak wygląda bylejakość zarządzania i rozwoju szkolnictwa wyższego w sytuacji, gdy władze miasta, czy też władze centralne w ministerstwach nie mają wizji dla korzystnego rozwoju uczelni w danym mieście.  Mamy 4 państwowe wyższe uczelnie, które by mogły stworzyć jeden uniwersytet. Efekt synergii byłby na pewno duży (lepsze i bardziej efektywne wykorzystanie bazy naukowej i infrastruktury oraz wykładowców i finansów). Ale zapewne stołków do zarządzania by wszędzie ubyło. I to rozumieją obecni „stołkowicze”, więc zrobią wszystko, by się nic nie zmieniło w zarządzaniu, nie mówiąc o skostniałej dydaktyce.

Jeśli zmiany – to kosmetyczne. Mamy więc w Bydgoszczy nową uczelnię – Politechnikę. Określenie „Politechnika” może być używane w nazwie uczelni, której jednostki organizacyjne posiadają uprawnienia do nadawania stopnia naukowego doktora w co najmniej w sześciu dyscyplinach, w tym w co najmniej czterech w zakresie nauk technicznych. spełnia powyższy warunek i obecnie posiada uprawnienia do nadawania stopnia naukowego doktora w ośmiu dyscyplinach, z których pięć należy do dziedziny nauk inżynieryjno-technicznych (automatyka, elektronika i elektrotechnika; informatyka techniczna i telekomunikacja; inżynieria lądowa i transport; inżynieria mechaniczna; inżynieria środowiska oraz górnictwo i energetyka). Zmiana nazwy bez żadnych zmian w systemie zarządzania i nauczania. Ach, zapomniałem, jakieś zmiany też będą: pieczątki trzeba będzie powymieniać.

Zmiana nazwy uczelni nastąpi z dniem 1 września 2021 r.

JUM

Dodaj komentarz