Organizacje obywatelskie domagają się ,,stosowania demokratycznych standardów w gdyńskim samorządzie”

Odkąd całym światem zawładnęła sztucznie wykreowania pandemia, na każdym kroku przekonujemy się, że demokracja to tylko puste słowo, ponieważ obywatele tak naprawdę nie mają nic do powiedzenia w sprawach ich dotyczących. Ale i wcześniej też pojawiały się symptomy tego, że państwo jest demokratyczne tylko z nazwy, a wola narodu jest brana pod uwagę jedynie podczas agitacji do głosowania. I dzieje się tak na poziomie nie tylko centralnym, ale również samorządowym. Jedną z niepisanych zasad samorządności jest to, że w radzie miasta dla równowagi stanowisko jej wiceprzewodniczącego należy się opozycji, a co najważniejsze szefowanie komisji rewizyjnej nie powinno być w rękach frakcji sprawującej władzę. Choć nie do przyjęcia wydaje się kontrolowanie poczynań władz miasta przez samych swoich, okazuje się, że w demokratycznym kraju zdarzają się i takie przypadki.     

 
 Jak donosi portal radiogdansk.pl gdyńskie organizacje obywatelskie, co ważne nie związane z żadnym ugrupowaniem politycznym, zaapelowały do władz Gdyni o ,,stosowanie demokratycznych standardów w gdyńskim samorządzie”. Chodzi o zgodne z demokratycznymi zasadami obsadzenie zwolnionych stanowisk wiceprzewodniczących w radzie miasta. Z pisma złożonego na ręce prezydenta i przewodniczącej rady przez Stowarzyszenie Miasto Wspólne, Stowarzyszenie Bryza, Ruch Miejski Wspólna Gdynia, Marzę o Gdynii oraz Stowarzyszenie Gdynianka wynika, że w Gdyni od wielu lat ugrupowanie Samorządność Wojciecha Szczurka trzymające władzę, ma monopol na sprawowanie kluczowych stanowisk w samorządzie. Prezydent Gdyni skutecznie odsuwa opozycję od pełnienia strategicznych dla zarządzania miastem funkcji w radzie.                            
Według stowarzyszeń dla dobra lokalnej społeczności i uzdrowienia sytuacji niezwykle ważne jest ,,by opozycja miała możliwość skutecznej kontroli poczynań dominującego ugrupowania”. Domagają się więc nie tylko oddania zwolnionych właśnie stanowisk wiceprzewodniczących rady w ręce ugrupowań opozycyjnych, ale również zmiany na stanowisku przewodniczącego komisji rewizyjnej, które piastuje oczywiście … człowiek prezydenta miasta. Co ciekawe wcześniej funkcje wiceprzewodniczących pełnili również bliscy współpracownicy włodarza Gdyni, jeden z nich wolał jednak od mandatu radnego stanowisko komendanta gdyńskiej straży miejskiej, a drugi jak czytamy w portalu radiogdansk.pl złożył mandat po burzy związanej ze sprawą ,,bezumownego korzystania z miejskich gruntów oraz niejasnościami w oświadczeniach majątkowych”.          

Niestety jak donosi portal radiogdansk.pl nadzieje stowarzyszeń na szybkie działania w tej sprawie mogą być płonne, nie mówiąc już o tym, że dopuszczenie opozycji do głosu bardzo mało prawdopodobne. Wybory wiceprzewodniczących, które według przepisów ustawy o samorządzie są tajne, uzależnione będą bowiem od sytuacji epidemicznej. W związku z zapisami w statucie miasta głosowanie tajne może być przeprowadzone wyłącznie na ,,ręcznie wypełnionych kartach”, nie można więc go przeprowadzić zdalnie. Prezydent miasta ma teraz niezły orzech do zgryzienia, jak tu po odejściu swoich nie stracić nad działaniami samorządu kontroli, tym bardziej, że gwardia przyboczna coraz bardziej się wykrusza, i nie wyjść przy okazji przed gdynianami na burzyciela zasad demokracji. Być może będzie zmuszony jednak zaproponować kandydata na jednego z wiceprzewodniczących z opozycji, ale szanse ma tylko Koalicja Obywatelska i to bardzo znikome.               

Opracowanie BC 


Źródło:      

Get involved!

Comments

No comments yet