Opiekunowie osób niepełnosprawnych na celowniku wojewody pomorskiego

Od lat sukcesywnie tworzona jest w naszym kraju aura niezwykłej opiekuńczości prorodzinnego państwa, które wyciąga pomocną rękę do najbiedniejszych i najbardziej doświadczonych Polaków. Niestety jak pokazuje przypadek Sopotu, raczej nie do końca o bezinteresowną pomoc w tej promocji dobroczynności chodzi. Opiekunowie osób niepełnosprawnych borykają się z wieloma problemami, a jednym z nich jest brak środków na leczenie, rehabilitację czy nawet środki higieniczno-opatrunkowe dla podopiecznych, nie mówiąc już o ich fizycznej i psychicznej formie, a raczej bardzo często jej braku do stawienia czoła wielkiemu wyzwaniu opieki na pełnych obrotach, często 24 godziny na dobę.      


Jak donosi portal dziennikbaltycki.pl wojewoda pomorski domaga się od władz Sopotu zwrotu części środków publicznych wypłaconych w latach 2014-2018, w wysokości prawie 2,5 mln zł, które zostały przez sopockich urzędników przyznane w formie świadczeń opiekunom osób niepełnosprawnych. Chodzi o zwrot wypłaconego wsparcia w ramach rozpatrzonych przez miasto pozytywnie wniosków o świadczenia pielegnacyjne, przyznanych zdaniem wojewody niezgodnie z przeznaczeniem dotacji celowej państwa. Chodzi o świadczenia dla opiekunów osób, które stały się niepełnosprawne już po uzyskaniu pełnoletności. Sprawa jest zastanawiająca nie tylko dlatego, że można odnieść wrażenie, że rząd PiS dba jak mało, który o osoby pokrzywdzone.          

Mamy bowiem do czynienia z pewnym kuriozum, co prawda zapisy ustawy o świadczeniach rodzinnych uzależniają otrzymanie świadczenia od momentu powstania niepełnosprawności, a zgodnie z nimi przysługuje ono tylko w przypadku powstania niepełnosprawności w okresie dzieciństwa lub do 25 roku życia w razie kontynuowania nauki na poziomie wyższym, ale Trybunał Konstytucyjny wydał w październiku 2014 roku orzeczenie niekonstytucyjności tych zapisów ustawy o świadczeniach rodzinnych uzależniających otrzymanie świadczenia od momentu powstania niepełnosprawności. Nie dziwi więc fakt, że władze Sopotu odwołały się od decyzji wojewody pomorskiego do resortu finansów. Co ciekawe jak donosi portal dziennikbaltycki.pl miasto Sopot jest pod względem przestrzegania orzeczenia TK dotyczącego niekonstytucyjności kryterium momentu powstania niepełnosprawności wyjątkiem na skalę całego kraju: ,,Sopot to jedyna gmina w Polsce, która wypłaca opiekunom świadczenie pielęgnacyjne, bez względu na to, kiedy powstała niepełnosprawność podopiecznych”.           

Dzięki temu, w Sopocie co miesiąc świadczenie pielegnacyjne w wysokości prawie 2 tys. zł. trafia również do kilkudziesięciu opiekunów osób, których niepełnosprawność powstała w wieku dorosłym. I tak powinno być, bowiem jak czytamy na stronie Rzecznika Praw Obywatelskich wyroki Trybunału Konstytucyjnego ,,mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne”, o czym świadczą orzeczenia sądów administracyjnych dotyczące walki o prawo do świadczeń pielęgnacyjnych na korzyść opiekunów osób, których orzeczenie niepełnosprawności nastąpiło już po przekroczeniu przez nie pełnoletności. Władze Sopotu i opiekunów osób z niepełnosprawnościami wsparł również Rzecznik Praw Obywatelskich, który złożył odwołanie od decyzji wojewody pomorskiego na ręce ministra finansów.              

Wygląda tak jakby administracja państwowa nie zamierzała się wyrokowi TK podporządkować. Dziwi to o tyle, że publikacja orzeczenia wiąże się w państwie prawa jakim podobno jest Polska, z przestrzeganiem nowego stanu prawnego i obowiązkiem wcielania go w życie. Niestety po ponad sześciu latach od zmiany w przepisach przypadki kiedy opiekunowie osób niepełnosprawnych muszą ciągle w sądach dochodzić swoich praw ustawowych nie są odosobnione. I jak się okazuje jedynie Sopot przestrzegający orzeczenia TK, stał się w tej kwestii miejscem prawdziwego wsparcia ciężko pracujących opiekunów osób niepełnosprawnych, którzy potrzebują dofinansowania, prostych zasad jego udzielania i czasu na zadania opiekuńcze, a nie na długotrwałe i wyczerpujące procesy sądowe.   

Jak wynika z wypowiedzi wiceprezydent Sopotu Magdaleny Czarzyńskiej-Jachim dla Dziennika Bałtyckiego, rządzący w kwestii dostosowania prawa do rzeczenia TK powinni mieć sobie dużo do zarzucenia:         
,,7 lat to skandalicznie długi czas, czas, kiedy wielu opiekunów nie miało siły walczyć samodzielnie w sądach i otrzymywało rażąco niższe świadczenia. To jest ogromny wstyd dla państwa, na miejscu rządzących ciężko byłoby mi spojrzeć tym opiekunom w oczy”.         

Opracownie BC 


Źródło:   

Dodaj komentarz