Kontrowersyjna uchwała radnych Gorzowa. Czy wojewoda ją zaskarży? Radni chcą pieniędzy za nieobecność

W Gorzowie odbyła się pierwsza sesja rady miejskiej on-line, w której mógł uczestniczyć każdy, ale ten historyczny fakt przesłoniła gorzowianom kontrowersyjna uchwała, którą radni podjęli we własnym interesie debatując o wysokości przysługujących im diet. I nie chodzi o to, że z powodu nieusprawiedliwionej nieobecności na posiedzeniu rady stracą tylko 10 procent jej wysokości, ale o pomysł wypłacania radnym całości diety w czasie przebywania na zwolnieniu lekarskim.       

Inicjatorem projektu uchwały był przewodniczący rady Jan Kaczanowski, bo jak twierdzi: „Były przypadki, że radni przez długie tygodnie chorowali i nie mogli uczestniczyć w pracach rady. Dlaczego pozbawiać ich diety? Są przecież takimi samymi ludźmi jak wszyscy”.               

Dlaczego pobieranie diety na zwolnieniu wzbudziło tyle kontrowersji? Bo jak słusznie twierdzi radna Marta Bejnar-Bejnarowicz z Kocham Gorzów, która bezskutecznie walczyła o usunięcie projektu uchwały z porządku obrad:  „Dieta radnego, co do zasady, jest rekompensatą za utracone zarobki, których nie może uzyskać, bo wykonuje mandat radnego. Kiedy jednak radny jest chory, to objęty jest świadczeniem z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Brak udziału w sesji nie powoduje zatem jakiegokolwiek uszczerbku w dochodach. Gdy ktoś jest na L4, to nie ma dochodu, tylko świadczenie z ZUS”.               

Przewodniczący rady motywuje swój pomysł pełnej diety w wypadku L4  tym, że Wojewódzki Sąd Administracyjny w Bydgoszczy uznał, że „radni mogą mieć tzw. usprawiedliwioną nieobecność, a jednocześnie dostawać dietę”. Tak więc dieta na chorobowym się należy.  Co na to prawnik miejski mecenas Dariusz Sass? „Dieta to nie jest wynagrodzenie. Radni mają prawo określić zasady, na jakich jest wypłacana”.                 

Radni zdalnie znaczną większością głosów, przyjęli uchwałę o pełnym wypłacaniu diety w przypadku nieobecności na sesji z powodu choroby. Co spotkało się z ostrą krytyką poczynań kolegów z rady przez Martę Bejnar-Bejnarowicz:              
„Ta uchwała jest bezprawna. Większość radnych na nią zagłosowała, bo chyba „chce” przysporzyć miastu kłopotów. Wojewoda ją najprawdopodobniej zaskarży”.    

Zaskarżenie kontrowersyjnej uchwały przez wojewodę może mieć miejsce, ponieważ w podobnej sprawie podejmowanej przez radnych Żagania wojewoda uznał, że jak czytamy na portalu gazetalubuska.pl:            „wprowadzenie możliwości usprawiedliwienia nieobecności radnego powoduje, że dieta traci swój kompensacyjny charakter. […] Dieta nie może być świadczeniem pracowniczym, wobec tego, jeżeli radny w czasie swojej nieobecności podczas prac rady nie wykonuje innych czynności z pełnieniem mandatu, nie powinien otrzymać z tego tytułu diety, chociażby ta nieobecność była usprawiedliwiona”.               

Co ciekawe gorzowianie zapytani na łamach Gazety Lubuskiej o opinię w tej sprawie odpowiedzieli jednoznacznie (96% ankietowanych), że chory radny nie powinien dostawać diety w całości. Zachodzi też inne pytanie, czy w ogóle powinien w takim przypadku otrzymywać dietę, a chodzi o całkiem spore pieniądze miesięcznie, 1878 zł dla szeregowego radnego i aż 2684 zł dla przewodniczącego rady.                  

Na podstawie gazetalubuska.plhttps://gazetalubuska.pl/radni-gorzowa-uznali-dieta-na-chorobowym-sie-nalezy/ar/c10-14924674

Oprac. BC

Obraz z Pixabay

Get involved!

Comments

No comments yet