Komitet Etyki PAN cenzuruje zwolenników Czarnka?

Profesorstwu PAN-owskiemu nie podoba się Pakiet Wolności Akademickiej ministra prof. Przemysława Czarnka.

Według Komitetu Etyki w Nauce Polskiej Akademii Nauk „proponowana zmiana ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce nie identyfikuje problemu wolności wyrażania przekonań światopoglądowych, religijnych lub filozoficznych, ale go tworzy”

Problem wolności wyrażania przekonań ma jednak somo profesorstwo z owego komitetu. Postanowili bowiem ukryć zdanie odrębne – a przeciwne do własnego.

Dr hab. nauk medycznych Marek Czarkowski zauważa na podstawie wielu lat kariery akademickiej od czasów studenckich do dziś, że „zarzut prowadzenia dyskursu nienaukowego kierowany jest nie do wszystkich uczonych, którzy przedstawiają własne przekonania światopoglądowe, religijne czy filozoficzne tylko do tych, których przekonania światopoglądowe są niezgodne z poglądami wpływowej większości. Nie zauważyłem także, by na uczelniach krytykowano uczonych, którzy swoimi przekonaniami światopoglądowymi dzielą się podczas zajęć pod warunkiem, że są to jedynie słuszne przekonania światopoglądowe”.

Komuniści na uczelniach cenzurowali i blokowali profesorów przedwojennych, „reakcyjnych” i prowadzili czystki akademickie. Wychowali postkomunistów, którzy dziś niszczą kariery młodych, zdolnych naukowców, a promują miernoty, które dostają pozór wykształcenia dzięki dyplomom umasowionej edukacji. Patologiczny system w ten sposób się odtwarza. Dekomunizacja, depostkomunizacja, depostmodernizacja uczelni wymaga działań na dwóch polach: wymiany ustosunkowanych klik, pardon(!), kadr! Oraz swobody wyrażania myśli. Spór wokół Pakietu Wolności Akademickiej pokazuje, jak miałkie ideowo są kadry akademickie, jeśli boją się konfrontacji z kimkolwiek o poglądach ukształtowanych przez klasyczny logos i ethos. Widać sama swoboda wyrażania myśli na uczelniach może zdelegitymizować amatorów z dyplomami!


Pełna treść zdania odrębnego dr hab. n. med. Marka Czarkowskiego:

Komitet Etyki w Nauce jest przeciwny propagowaniu w nauce przekonań światopoglądowych, religijnych czy filozoficznych. W dziedzinie między innymi nauk humanistycznych, w których metodologia badawcza nie opiera się na prowadzeniu naukowych badań interwencyjnych, tylko na przedstawianiu logicznie uzasadnionej racjonalnej argumentacji propaguje się właśnie przekonania czyli sądy oparte na przeświadczeniu o prawdziwości lub słuszności czegoś. Moje obserwacje, których dokonywałem jako student, nauczyciel akademicki i badacz współpracujący z innymi uczonymi wskazują na inną zależność niż ta o której pisze Komitet Etyki w Nauce. Zauważyłem, że zarzut prowadzenia dyskursu nienaukowego kierowany jest nie do wszystkich uczonych, którzy przedstawiają własne przekonania światopoglądowe, religijne czy filozoficzne tylko do tych, których przekonania światopoglądowe są  niezgodne z poglądami wpływowej większości. Nie zauważyłem także, by na uczelniach krytykowano uczonych, którzy swoimi przekonaniami światopoglądowymi dzielą się podczas zajęć pod warunkiem, że są to jedynie słuszne przekonania światopoglądowe.

Istnienie równoprawnych ale często przeciwstawnych poglądów np.: w kwestii dopuszczalności aborcji stanowi największą przeszkodę w budowaniu zideologizowanego świata i narzucaniu ogółowi w sposób naukowo nieuprawniony jedynie słusznych poglądów. Bastionem chroniącym społeczeństwo przed dyktaturą dogmatycznych uczonych są inni uczeni, którzy potrafią bronić swoich stanowisk naukowych. Ataki na tych uczonych dotyczą nie tylko kwestii przekonań światopoglądowych, religijnych czy filozoficznych ale także uprawnionych przekonań naukowych tyle, że niepopularnych lub niezgodnych z ideologicznym trendem.

Niedawno Komitet Etyki w Nauce nie wyraził zgody na umieszczenie w swoim stanowisku wymogu by rektorzy wyższych uczelni blokujący możliwość prowadzenia na terenie uczelni debaty musieli merytorycznie uzasadnić swój zakaz [Stanowisko Komitetu Etyki w Nauce PAN pt. Etyczne aspekty upowszechniania poglądów nienaukowych (1/2020 z dn. 24 lutego 2020 r.) oraz Zdanie odrębne, http://www.ken.pan.pl/]. Zignorowano zagrożenie jakie stwarza subiektywność procedury, w której nie ma miejsca na merytoryczne uzasadnienie. Wykluczono również możliwość istnienia procedury odwołania od decyzji rektora. W obecnym Stanowisku Komitet obawia się, że decyzje będą zapadały w sposób merytorycznie nieuzasadniony, czyli subiektywny. Pomija także fakt, że w tzw. „pakiecie wolności akademickiej” stworzono procedurę odwoławczą – odwołanie od decyzji do sądu. Trudno nie zauważyć, że w dwóch bardzo podobnych kwestiach Komitet zaprezentował skrajnie odmienne standardy. Obawiam się, że bez „pakietu wolności akademickiej” jeśli w przyszłości jakiś naukowy guru uzna, że stanowisko naukowe jest przekonaniem światopoglądowym, religijnym lub filozoficznym to nie będzie ono mogło być prezentowane. W nauce o tym czy ktoś ma rację czy jej nie ma decydują argumenty naukowe i dyskusje na forum uczelni. Wiarygodna wiedza powstaje jedynie wówczas gdy wolności wypowiedzi uczonych, podobnie jak wolności słowa nie blokują żadni komisarze naukowi czy cenzorzy.

Przed inwazją kolejnych jedynie słusznych, naukowych ideologii skuteczną obroną jest uczelnia otwarta na wszelkie tematy i dyskusje. Tylko, że na uczelniach od dawna nie toczy się dyskusji na kontrowersyjne ale ważne ze społecznego punktu widzenia tematy. Uzasadnieniem tej praktyki jest jakoby obawa przed legitymizacją nienaukowych poglądów, która ma się dokonywać poprzez wyrażenie zgody na prezentowanie ich na forum uczelni. Nienaukowe poglądy same się nie legitymizują. Legitymizują je uczeni którzy w otwartej i uczciwej dyskusji nie potrafią przedstawiać swoich racji. Nie wykluczam, że niechęć do dyskusji może także wynikać z przekonania uczonych, że niektórych z ich własnych poglądów w ogóle nie da się obronić w uczciwej dyskusji naukowej jako jedynie słusznych. Już dziś wielu uczonych boi się wypowiadać swoje naukowe poglądy oraz prowadzić badania naukowe weryfikujące prawdziwość twierdzeń naukowych ideologów.

Obecne stanowisko Komitetu traktuję jako próbę przeciwstawienia się prawu uczonych do głoszenia nie tyle przekonań światopoglądowych, religijnych czy filozoficznych co w pełni uzasadnionych naukowo poglądów, które będzie się przedstawiać jako przekonania światopoglądowe, religijne czy filozoficzne i dzięki tej stygmatyzacji usuwać z forum dyskursu naukowego. Swoboda wymiany poglądów naukowych jest podstawowym warunkiem postępu w nauce. Jakiekolwiek ograniczanie tej dyskusji oparte na niejasnych kryteriach jest szkodliwe społecznie.

Dr hab. n. med., bioetyk Marek Czarkowski


Komitet Etyki w Nauce Polskiej Akademii Nauk Stanowisko z dn. 7 stycznia 2021 r.
Opinia w sprawie projektu z dn. 9 grudnia 2020 r. o zmianie ustawy


Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce („pakiecie wolności akademickiej”)
Wprowadzanie zmian w systemie szkolnictwa wyższego i nauki w odniesieniu do
swobody prezentowania przez ludzi nauki ich przekonań światopoglądowych, religijnych lub
filozoficznych może być zasadne, gdy istnieją powody, by sądzić, że dochodzi do istotnych
naruszeń tej swobody, a istniejące rozwiązania etyczne i prawne pozwalające reagować na nie
są niewystarczające. Zgłaszane w ostatnim czasie przypadki mające być przykładami takich
naruszeń nie dowodzą jednak, że wolność prezentowania przez naukowców swych przekonań
światopoglądowych, religijnych lub filozoficznych jest w Polsce zagrożona lub że istniejące
prawo i obyczaje akademickie sobie z nimi nie radzą. Nie ma zatem merytorycznych podstaw,
by wprowadzać nowe regulacje w tej sferze życia akademickiego.

Zmiany w tym zakresie – zwłaszcza w kształcie proponowanym w „pakiecie wolności
akademickiej” – mogą natomiast stać się zachętą i narzędziem do narzucania badaczkom i
badaczom wybranego światopoglądu, religii lub poglądów filozoficznych, a tym samym do
ograniczania lub naruszania wolności prowadzenia przez nich działalności badawczej.
Nauka to systematyczne i uporządkowane zdobywanie wiedzy, które podlega normom
metodologicznym właściwym poszczególnym dyscyplinom nauki. Wolność ludzi nauki polega
na swobodnym prowadzeniu badań i ogłaszaniu ich wyników w metodologicznych ramach
uprawianej przez badaczkę lub badacza dyscypliny. W tych ramach wypracowuje się konsensus
naukowy.

Nieporozumieniem i świadectwem niewiedzy jest nieodróżnianie metodologicznych
rygorów rządzących prowadzeniem działalności naukowej od wolności słowa, którą cieszy się
każdy obywatel. Błędem jest też nieodróżnianie roli społecznej naukowca od roli obywatela.
To występując w roli obywatela, każda osoba ma prawo wyrażać swoje przekonania zgodnie
ze swym najlepszym rozeznaniem i poszanowaniem takiego samego prawa każdej innej osoby.
W ramach tej roli obywatela jest miejsce na wyrażanie swoich przekonań światopoglądowych,
religijnych lub filozoficznych. Natomiast występowanie w roli naukowca nakłada obowiązek
publicznego wypowiadania się w granicach wyznaczonych przez metodologiczne rygory
właściwe reprezentowanej dyscyplinie naukowej.

Konsekwencją nieodróżniania dyskursu naukowego od debaty obywatelskiej jest
traktowanie nauki jako areny propagowania przekonań religijnych, światopoglądowych lub
filozoficznych. Wdrożenie regulacji, która zachęca do prowadzenia sporów na te tematy w
debacie naukowej, nie tylko nie przyczyni się do podniesienia jakości tej debaty, ale wprowadzi
w nią chaos i utrudni zarówno badania naukowe, jak i przekazywanie wiedzy.

O tym, że proponowana regulacja może doprowadzić do chaosu i zaburzyć działania
naukowe, można wnosić na podstawie lektury szczegółowych rozwiązań proponowanych w
tzw. pakiecie wolności akademickiej. Po pierwsze, nieprecyzyjne jest pojęcie „przekonań
światopoglądowych, religijnych lub filozoficznych”. Można objąć nim niemal wszystko, co
będzie skutkować zachętami do rozluźniania rygorów metodologicznych i propagowania – pod
hasłem upowszechniania nauki – osobistych przekonań badaczy lub badaczek, jak również
przekonań nienaukowych lub wręcz pseudonaukowych, zamiast aktualnej wiedzy naukowej.
Tym samym tzw. pakiet wolności akademickiej zatrze granicę między kompetencją naukową
pracownika nauki a przekonaniami światopoglądowymi, religijnymi lub filozoficznymi tego
pracownika jako osoby prywatnej. W konsekwencji walnie przyczyni się do obniżenia jakości
badań naukowych i dydaktyki akademickiej.

Po drugie, proponowana nowelizacja przewiduje, że komisja przy Ministrze Edukacji i
Nauki ma rozstrzygać o tym, czy postępowanie dyscyplinarne dotyczy wyrażania przekonań
światopoglądowych, religijnych lub filozoficznych. Ustalenie zatem, czy wolność badacza
związana z wyrażaniem takich przekonań została naruszona bądź ograniczona, zostaje oddane
w ręce urzędników. Zatem pojęcie „wyrażania przekonań światopoglądowych, religijnych lub
filozoficznych” nie tylko nie może służyć skutecznej ochronie ludzi nauki przed ograniczeniem
swobody badań i głoszenia ich wyników, ale może ją wręcz ograniczać przez uzależnianie
korzystania ze swobód akademickich od bieżącego układu sił politycznych. Jest to rozwiązanie
dysfunkcjonalne i groźne dla nauki. Historia instytucji akademickich, zwłaszcza w ostatnich
stu latach, dostarcza aż nadto przykładów szkodliwości nadmiernej prawnej reglamentacji
spraw będących przedmiotem proponowanej regulacji.

Konkluzja: Proponowana zmiana ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce nie
identyfikuje problemu wolności wyrażania przekonań światopoglądowych, religijnych lub
filozoficznych, ale go tworzy. Opiera się na nieodróżnianiu obowiązujących badaczki i badaczy
metodologicznych wymogów nauki od obywatelskiej wolności wyrażania swoich poglądów.

Stwarza okazję do nadużyć w postaci legitymizowania jako przedmiotu sporu naukowego
poglądów pozanaukowych, nienaukowych lub antynaukowych. Tym samym wdrożenie tej
nowelizacji przyczyni się do obniżenia jakości badań naukowych i kultury życia publicznego
w Polsce.

Komitet Etyki w Nauce PAN


oprac. Christopheros


Dodaj komentarz