BYDGOSKI LISTOPAD 1956. Spalenie zagłuszarki zachodnich stacji radiowych nadających po polsku w dniu 18 listopada 1956 roku.

W skali całego kraju Bydgoszcz jest miastem, w którym „niewiele się dzieje”. Przeciętny Polak, pod warunkiem, że urodził najpóźniej się w latach siedemdziesiątych, miał zapewne szansę usłyszeć o wydarzeniach bydgoskich w 1981 roku, czyli o „prowokacji bydgoskiej” lub innej ich nazwie „bydgoskim marcu”. Komunistyczne władze PRL-u 19 marca dokonały wówczas siłowego rozwiązania podczas sesji poświęconej sytuacji rolników indywidualnych w Wojewódzkiej Rady Narodowej. Komuchy prowokacyjnie poturbowali i pobili rękami milicji kilku lokalnych przywódców NSZZ Solidarność, którzy wspierali żądania rejestracji wiejskiej „Solidarności”. Było to chyba największe przesilenie w „karnawale Solidarności”, czyli w okresie całych 14 miesięcy przed wprowadzeniem stanu wojennego. Inna „prowokacja bydgoska” z września 1939 roku, a zorganizowana w Bydgoszczy przez tzw. niemiecką piątą kolumnę, jest mało znana. A już najmniej znana jest Bydgoszcz z wydarzeń 18 listopada 1956 roku. To efekt nie tylko cenzury z okresu PRlu, ale również całego postkomuszego systemu nauczania w ostatnich 30 latach, gdzie sprawy naszej ojczyzny były w szkołach mało ważne.

Tak jak Poznań jest znany z patriotycznego antykomunistycznego protestu robotniczego w czerwcu 1956 roku, tak Bydgoszcz też ma bardzo chwalebny moment, który nastąpił kilka miesięcy później, już po spacyfikowaniu Poznania. Bezpośrednią przyczyną popołudniowych zajść w dniu 18 listopada był incydent w centrum miasta z jednym młodzieńcem, którego próbowała zatrzymać milicja pod jednym z kin, ale funkcjonariusze zaczęli okładać pałami również postronnych ludzi. Nie spodobało się to kilkusetosobowemu tłumowi młodych ludzi, którzy w efekcie szarpaniny odbili młodzieńca z rąk milicjantów. Ludzie zaczęli spontanicznie wnosić antykomunistyczne hasła. A był to okres już po krwawej rozprawie z poznaniakami, a na Węgrzech trwała krwawa interwencja rosjo-sowietów. Tłum ruszył spontanicznie pod budynek Komendy Wojewódzkiej MO  żądając, podobnie jak w Poznaniu : „chcemy wolności”, „precz z cenzurą”, „precz z ruskimi”. Dochodzili nowi ludzie i w sumie zebrało się ich około 2 tysięcy. Władza PRLu wysłała siły specjalne z Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, które rozpędziły manifestujących pod komitetem na ul.Chodkiewicza.  Protestujący jednak zebrali się po godzinie w okolicach Starego Rynku i padło tam hasło: „idziemy na radiostację!”. Była już godzina 22-ga. Na Wzgórzu Dąbrowskiego, gdzie były urządzenia do zagłuszania głównie Radia Wolna Europa, tłum zniszczył ogrodzenie i skrzynie transformatorowe, a ktoś podpalił wyciekający z nich olej i dzięki temu spaliła się prawie cała stacja zagłuszająca i runął na ziemię 25-cio metrowy maszt. Gdy znienawidzona zagłuszarka płonęła ludzie śpiewali hymn polski i Boże coś Polskę. Ten patriotyczny protest był spontaniczny i jednodniowy, więc komuniści nie mieli problemu z zastosowaniem represji i  po kilku miesiącach skazano na kary więzienia 13 osób za tzw. ”wybryki chuligańskie”. Zostali zrehabilitowani dopiero w 2017 roku, a dzisiaj już nikt z nich nie żyje.

Przeglądałem weekendową lokalną prasę. W tej ilościowo dominującej, a należącej do koncernów niemiecko-propagandowych nie zauważyłem żadnych informacji o 64-tej rocznicy tamtych wydarzeń, która będzie za 3 dni. Jedynie internetowy polski prywatny portal bydgoszcz24.pl przedstawił krótką relację z dzisiejszej niedzielnej skromnej uroczystości przy Skwerze 18 listopada 1956 roku. Organizuje je od wielu lat Komitet Obchodów Bydgoskiego Listopada 1956 roku – a głównie wielki bydgoski patriota Stefan Pastuszewski. Ten ważny moment w historii zmagania się Polaków o niepodległość jest jak widać jednak mało znaczący dla obecnych lewackich samorządowych władz Bydgoszczy, które obecnie nawet o nim nie wspomniały na swoim portalu. Za to te bydgoskie postkomusze władze pamiętają o jakimś Międzynarodowym Dniu Tolerancji, który przypada 16 listopada. Jest więc dla nich „co świętować” i na co wydawać nasze wspólne pieniądze, dlatego postanowili, jak podali na swoim portalu, że Most Uniwersytecki otrzyma 16-go listopada kolorowe oświetlenie w stylu quasi-tęczowych kolorów, jak również podobnie ozdobią „przechodzącego przez rzekę”.

Czarny

  • Źródło: bydgoszcz.tvp.pl ; bydgoszcz24.pl; Komunikat UM Bydgoszcz na bydgoszcz.pl; twitter

Dodaj komentarz