Uroczystości ku czci św. Stanisława w 2021 roku ponownie bez procesji – Jan Szałowski

Uroczystości ku czci św. Stanisława, biskupa i męczennika, w tym roku odbędą się bez tradycyjnej procesji z Wawelu na Skałkę – poinformowało w czwartek, 29 kwietnia,  biuro prasowe archidiecezji krakowskiej. W niedzielę 9 maja 2021 r. o godz. 10.00 przy ołtarzu Trzech Tysiącleci na Skałce celebrowana będzie msza św. z udziałem episkopatu Polski.


„W tym również czasie sposobność się nadarzyła okazania wdzięczności za świadczoną nam gościnę w Krakowie. W połowie albowiem roku Pańskiego 1079 przybył do nas Bolesław na króla polskiego ukoronowany. Sercem otwartym jak brata go przyjęliśmy, wszak bratem nam jest stryjecznym i wiele serca on również nam okazywał w przeszłości. Dramat swojego wygnania przedstawiwszy, namawiał nas do wspólnej wyprawy przeciwko ojczyźnie swojej. Uchodzić bowiem musiał z Krakowa po męczeńskiej śmierci biskupa Stanisława. Jako klątwą kościelną obciążonemu pomóc mu jednak nie mogliśmy. Przeciwnie, z naszej namowy udał się był król polski do Osjaku, gdzie w klasztorze benedyktyńskim pokutę czynił.”

Kim jest autor tego tekstu, który jest fragmentem testamentu spisanego w Wielkim Waradynie na łożu śmierci 22 czerwca Roku Pańskiego 1095? Jeżeli nie wiemy, to czytajmy kolejne akapity. Królewski testament między wierszami wspomina o dramacie, jaki rozegrał się w Krakowie, a dokładniej na Skałce, 11 kwietnia Roku Pańskiego 1079. To tego dnia siepacze porywczego króla – łagodnie w polskiej tradycji określanego Śmiałym – a może i on sam dokonali mordu na biskupie krakowskim Stanisławie ze Szczepanowa, który był biskupem krakowskim od roku 1072, z woli Bolesława, ale za przyzwoleniem papieskim. Co było istotą sporu, który rozsadzał państwo? Król prowadził niezwykle aktywną politykę w stosunku do Węgier i Rusi. Realizował to poprzez wysyłanie swych wojsk. W czasie jednej z takich wypraw, wyprawy na Ruś, do polskiego obozu dotarły wieści o niepokoju w kraju. Wedle tych wieści ludzie z ludu, korzystając z nieobecności rycerzy we włościach, dopuszczali się niegodziwości w stosunku do żon i córek nieobecnych. Polscy rycerze zażądali od króla powrotu do kraju, by poskromić i ukarać winnych tych niecnych czynów. Król jednakże uznał, że sprawy na Rusi nie są jeszcze zakończone i zakazał rycerstwu powrotu do ojczyzny. Pomimo tego znaczna część polskiego rycerstwa zdecydowała się na wcześniejszy samodzielny powrót. Monarcha wpadł we wściekłość i po powrocie do kraju rozpoczął upokarzanie żon i córek, tych rycerzy, którzy wcześniej powrócili. Wybuchło powszechne niezadowolenie w stosunku do rządów Bolesława, który w tej nieciekawej dla siebie sytuacji, postanowił użyć autorytetu Kościoła, by odbudować swój własny bezmyślnie zniszczony.

Biskup Stanisław znalazł się między młotem a kowadłem. Musiał dokonać wyboru między prawdą i moralnością a osobą tyrana. Wiedział, że króla musi upominać a nie popierać w jego złych czynach. Nie dopuścił do wykorzystania Kościoła a ekskomuniką obłożył samego monarchę. Szalony król postanowił zamordować biskupa. Śmierć Stanisława dokonana w okrutny sposób przez ludzi króla spowodowała ostateczną konfrontację możnych i rycerstwa z królem, który musiał uchodzić, z niewielką grupą swoich zwolenników, na południe do swego kuzyna Władysława. Co było później wiemy z zacytowanego testamentu króla Węgier i Chorwacji. Do dzisiaj nie wiemy, gdzie został pochowany. Stanisław ze Szczepanowa jest współcześnie jednym z pięciu głównych patronów Polski. Jego święto patronalne przypada 8 maja każdego roku. Odbywa się wówczas w Krakowie uroczysta procesja z Jego relikwiami z Wawelu na Skałkę. W tym roku – po raz pierwszy od drugiej wojny światowej – taka procesja nie odbyła się. Więcej o tradycji procesji w dziejach polskiej monarchii już w innym tekście.

Bolesław i Władysław byli kuzynami, niemal rówieśnikami, być może dzieliła ich różnica wieku wynosząca zaledwie dwa lata. Ich losy potoczyły się odmiennie. Władysław, syty życia, umierał zostawiając szczęśliwą swą ojczyznę, Węgry i Chorwację. Bolesław, wypędzony ze swej ojczyzny, spędził dwa lub trzy ostatnie lata swego życia jako pokutnik, z dala od swej ojczyzny. Na koniec jeszcze jeden fragment z testamentu Władysława.

„Po śmierci niezapomnianej i czcigodnej pamięci Stefana króla Węgier, brat jego stryjeczny, a ojciec mój Bela królowanie objął. Rychło jednak zmuszony został do udania się na wygnanie. W owym czasie gościnnie przyjąć go raczył w Krakowie stolicy swojej książę Kazimierz Odnowicielem przez swych rodaków zwany. Dał mu nawet za żonę siostrę Rychezę. Z tego małżeństwa na świat przyszedłszy w Krakowie roku Pańskiego 1040, na chrzcie świętym imię Władysław otrzymałem.”

Imię Władysława popularne było później wśród Polaków. Nosił to imię Władysław Opolczyk, który wobec wielkiej niechęci Wielkiego Mistrza Zakonu Krzyżackiego w stosunku do Jagiełły, został ojcem chrzestnym tegoż Jagiełły. I tak to książę litewski otrzymał imię po świętym królu Węgier.

Jan Szałowski


Dodaj komentarz