Założenie, że w lokalach gastronomicznych jest większe ryzyko zarażenia nie ma pokrycia w badaniach naukowych

Jak wynika z badań amerykańskich naukowców w lokalach gastronomicznych nie zarażamy się wirusem wcale łatwiej niż w innych miejscach             

Histeria pandemiczna w Polsce przybiera znowu na sile. Trzecia fala miała być, to jest. Rząd posłał dzieci klas I-III do szkół, chyba tylko po to, żeby mieć pretekst do jej ogłoszenia, zwiększenia restrykcji i dalszego manipulowania społeczeństwem, a przecież każdy myślący człowiek zdaje sobie sprawę z tego, że im więcej relacji międzyludzkich, tym większa transmisja wirusa, a tym samym więcej zakażeń, co o niczym groźnym jeszcze nie świadczy, jak próbuje się nam wmówić zamieniając sprytnie w przekazach medialnych statystyki zakażonych na statystyki chorych. Zawsze tak było, tylko nikt tego dotąd tak obsesyjnie nie sprawdzał.                                   
Branża gastronomiczna może pożegnać się z jakimikolwiek nadziejami, o ile jeszcze je wogóle miała, na poluzowanie obostrzeń, co gorsza zanosi się na to, że jeśli rządzący nie zrewidują dotychczasowej polityki covidowej, albo naród nie przeciwstawi się wreszcie wprowadzanemu mocno na wyrost reżimowi, to ten koronacyrk będzie trwał całymi latami. Portal trojmiasto.pl zrobił rozeznanie sytuacji branży gastronomicznej w Trójmieście i okazuje się, że wiele lokali już przegrało walkę o przetrwanie. Duże koszty stałe i brak przychodów, pomoc państwa na niby, niepewność przyszłości, to wszystko nie skłania restauratorów do optymizmu, szczególnie, że niewielu z nich miało jakieś oszczędności, a jeśli nawet, to po 4 miesiącach niebytu i wcześniejszych zagraniach rządzących, one się po prostu skończyły lub właśnie kończą.                 

Z powodu zamknięcia branży gastronomicznej padają nie tylko miejsca, które dopiero rozpoczęły swoją działalność, ale nawet te z wieloletnią historią, jak np. bardzo popularny gdański klub Autsajder, który po 15 latach królowania na rynku pożegnał się w mediach społecznościowych na zawsze ze swoimi stałymi bywalcami. Na liście trójmiejskich lokali, które zakończyły swoją działalność jest już kilkadziesiąt pozycji, a wśród nich takie, które miały miano kultowych. Co prawda w porównaniu do całkowitej liczby lokali gastronomicznych w Trójmieście prowadzących usługi stacjonarne, a jest ich ok. 1,5 tysiąca, liczba kilkudziesięciu, które zniknęły na zawsze z mapy trójmiejskich miast nie wydaje się porażająca, ale to dopiero początek problemu, który nie jest niestety w zakresie zainteresowań rządu.              

Doszło już do tego, że restauratorzy pozostawieni bez pomocy państwa muszą na bok odłożyć swoje ambicje i godność, i prosić lokalną społeczność o zrzutkę na dalsze utrzymanie. A jak donosi portal trojmiasto.pl jedno z najbardziej prestiżowych i najczęściej cytowanych na świecie czasopism naukowych – „Nature”, opublikowało raport amerykańskich naukowców dotyczący wpływu liczby działających restauracji w Chicago na liczbę stwierdzonych tam zakażeń, z którym zapewne rządzący i ich doradcy w pędzie do blokowania życia Polakom nie mieli czasu się zapoznać.

Wynika z niego, że zamykanie lokali gastronomicznych nie ma większego sensu, ponieważ nie zarażamy się w nich wcale łatwiej niż w innych miejscach, czyli nie przyczyniają się one znacznie do zwiększenia transmisji wirusa. Zrzucanie więc odpowiedzialności za rozwój tzw. pandemii na barki niczemu niewinnych restauratorów nie ma pokrycia w badaniach naukowych.   

            
Więcej o raporcie na stronie:          

https://m.trojmiasto.pl/wiadomosci/Bedzie-kolejny-lockdown-czy-zniesienie-obostrzen-n153374.html

Opracowanie BC 
Źródeł:   

Dodaj komentarz