Czy Stocznia Remontowa Nauta ma szanse odbić się od dna?

Czy gdyńska Stocznia Remontowa Nauta będzie kolejną wizytówką sukcesu na polu podnoszenia z kolan przemysłu stoczniowego? Jest to bardzo prawdopodobne, ponieważ ten sektor gospodarki przeżywa od kilku lat głównie ożywienie w propagandzie wspaniałych wizji rządu. Po tym co stało się ze szczecińską fabryką ST3 Offshore i świnoujskim oddziałem stoczni Gryfia, których już nie ma, możemy spodziewać się wszystkiego najgorszego, szczególnie, że obecne czasy podnoszeniu z kolan jakiegokolwiek sektora gospodarki, przez globalną koronawirusową histerię, wyjątkowo nie sprzyjają.             

Sytuacja w stoczni od miesięcy jest dramatyczna, choć prezes zarządu stoczni nie stracił jeszcze nadziei, że spółce uda się jednak wybrnąć z finansowych tarapatów. Jak donosi portal trojmiasto.pl trwa postępowanie restrukturyzacyjne mające uchronić stocznię przed upadłością, ale na początku proponowane wierzycielom warunki układu nie zostały przez nich dobrze przyjęte. Nowa wersja porozumienia jest poddawana właśnie pod głosowanie, co może potrwać, potem jeszcze decyzja sądu nadzorującego postępowanie. Przez kilka najbliższych miesięcy więc na pewno nie wisi jeszcze nad spółką widmo zrywania umów, windykacji i egzekucji.          

Negocjacje z wierzycielami, ze względu chociażby na ich ilość (639) nie są sprawą łatwą, a łączna kwota zadłużenia, którego termin płatności już minął, wynoszącego … 320 mln zł nie sprzyja szybkiemu zakończeniu postępowania układowego. Warunki jakie wcześniej nie zostały przez wierzycieli przyjęte obejmowały spłatę 35 proc. długu w okresie 15 lat i umorzenie jego reszty, nowa propozycja zakłada już umorzenie tylko 30 proc. zadłużenia, a pozostałe 35 proc. miałoby zostać zwrócone w formie akcji przedsiębiorstwa, no i oczywiście aktualne pozostaje spłacenie 35 proc. długu w ciągu 15 lat.                   

Nowy plan z punktu widzenia wierzycieli wygląda na pewno bardziej obiecująco, ale czy to wystarczy aby przede wszystkim wierzyciele większościowi, w tym firmy państwowe, zaufali, że stocznia ma przed sobą jeszcze jakąś przyszłość? Zdaniem specjalistów jak i zarządu spółki gwoździem do trumny stoczni była zmiana profilu jej działalności. Przestawienie z remontowania statków, w czym od zawsze stocznia się specjalizowała, na ich budowę, było ze względu na wymóg stosowania zupełnie innych technologii oraz posiadania odmiennych niż dotąd kwalifikacji potrzebnych do produkcji i wyposażania jednostek, wielkim niewypałem i zakończyło się generowaniem strat.          

Tak wygląda zarządzanie państwa spółkami stoczniowymi. Winę za porażki zawsze przecież można zrzucić na poprzedników, no a teraz kiedy mamy do czynienia z mieszającym we wszystkim koronawirusem, oczywiście tzw. pandemia też jest rządzącym, w unikaniu odpowiedzialności, bardzo na rękę.         

  
Więcej o sytuacji stoczni Nauta na stronie:      
https://m.trojmiasto.pl/biznes/Stocznia-Nauta-Az-320-mln-zl-zadluzenia-wymagalnego-n153181.html

Opracowanie BC 
Źródło:    

Dodaj komentarz