Bezrobocie w Polsce to nie problem?

Bezrobotny to taki obywatel w wieku produkcyjnym, który nie ma pracy i … jej szuka. Powiatowe urzędy pracy natomiast pełne są również takich osób, które rejestrują się nie dlatego, że zamierzają pracować, ale tylko po to aby mieć ubezpieczenie zdrowotne albo co prawda pracę mają, ale są zatrudnieni na czarno, tak więc do pełni szczęścia również przydaje im się gwarantowane przez państwo świadczenie.           

Kolejna różnica pomiędzy tymi dwoma rodzajami zarejestrowanych bezrobotnych jest taka, że typ drugi kiedy znajdą mu pracę nie jest szczęśliwy, a pierwszy nie jest kontent i podupada na zdrowiu kiedy jej długo nie może znaleźć. Kilka miesięcy bezskutecznych jej poszukiwań i pojawia się syndrom wyobcowania społecznego, brak wiary we własne możliwości i umiejętności, rezygnacja, apatia i depresja, a i myśli samobójcze do rzadkości nie należą. Tym bardziej, że jeszcze całkiem niedawno bezrobotni nie cieszyli się prestiżem społecznym, a często byli nawet traktowani na równi z innymi grupami wykluczonymi społecznie.          

Jeszcze więc kilka lockdownów z powodu sezonowych wirusówek, a możemy mieć do czynienia z mało zabawną powtórką z rozrywki, dwucyfrową stopą bezrobocia i dramatami długotrwale bezrobotnych. Jednak na razie z powodu aury niesprzyjającej zakażeniem, odmrażaniem trzymanych na bezdechu sektorów gospodarki i wysypowi prac sezonowych statystyki bezrobocia jeszcze nie porażają. Jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego na koniec kwietnia tego roku odsetek zarejestrowanych bezrobotnych w naszym kraju do liczby wszystkich osób w wieku produkcyjnym wyniósł 6,3 proc., a było ich ponad milion.          

Co ciekawe według danych unijnego urzędu statystycznego Eurostat, stopa bezrobocia na koniec kwietnia wyniosła w Polsce zaledwie … 3,1 proc., a wszystkich bezrobotnych było łącznie 524 tysiące (dla porównania w marcu i w lutym było ich odpowiednio 534 i 540 tysięcy). Jak widać wyniki rodzimego GUS oraz Eurostatu nie idą w parze, a przyczyna tego leży właśnie w stosowaniu innego podejścia do statusu bezrobotnego, GUS bierze pod uwagę wszystkich zarejestrowanych w powiatowych urzędach pracy, którzy jak wiemy niekoniecznie są zainteresowani znalezieniem zatrudnienia, natomiast Eurostat tylko tych bez pracy, którzy aktywnie jej poszukują i są gotowi ją podjąć.                                 

Polska wiedzie w statystykach unijnych prym zarówno pod względem wysokości jak i stabilności bezrobocia, albowiem następne w kolejności Czechy i Holandia mogą poszczycić się stopą bezrobocia na poziomie 3,4 proc., a średnia stopa bezrobocia dla krajów wspólnoty wynosi 7,3 proc. Co ciekawe Niemcy, do których Polacy jeżdżą od lat na saksy uplasowały się niżej w tabeli z wynikiem 4,4 proc. Jednym z regionów Polski, którego wielu mieszkańców pracuje na stałe i sezonowo u sąsiada zza Odry jest Lubuskie, w którym słupki ilości bezrobotnych stopniowo z miesiąca na miesiąc opadają.          

Jak wynika z informacji Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Zielonej Górze w ostatnim dniu maja tego roku wszystkie powiatowe urzędy pracy w regionie odnotowały łącznie 22 233 Lubuszan bez zatrudnienia, co w stosunku do miesiąca poprzedniego daje spadek aż o 854 osoby. Niestety w porównaniu z analogicznym miesiącem roku ubiegłego statystyki wyglądają już nieco gorzej, ponieważ rok wcześniej zarejestrowanych bezrobotnych było razem mniej o 4 proc. (o 932 osoby).         

Spadek liczby bezrobotnych odnotowano w trzynastu, na czternaście lubuskich powiatów, a najbardziej odczuwalny był w powiecie gorzowskim (o 114 osób), świebodzińskim (o 97 osób) i krośnieńskim (o 94 osoby). Niestety w powiecie słubickim nastąpił przyrost liczby zarejestrowanych bezrobotnych, ale bardzo nieznaczny, bo tylko o 2 osoby. Niepokojące może być to, że w stosunku do miesiąca poprzedniego zmniejszyła się liczba nowych ofert wolnych miejsc pracy i aktywizacji zawodowej i to o 620, łącznie było ich 3982, choć i tak było ich więcej niż w analogicznym miesiącu roku ubiegłego i to aż o 953.      

Wszystko pozornie wygląda więc nie najgorzej, ale prawdziwy problem pojawi się dopiero wtedy, kiedy z powodu wzrostu bezrobocia w krajach unii zaczną masowo wracać do rodzinnego kraju Polacy, którzy wyjechali za chlebem, wtedy Polska też znajdzie się na pierwszym miejscu w statystykach, ale pod względem najwyższego bezrobocia.           

Opracowanie BC 


Źródło:    

https://alebank.pl/eurostat-stopa-bezrobocia-w-polsce-wyniosla-31-proc-w-marcu-nadal-najnizsza-w-ue/?id=368219&catid=28090

Dodaj komentarz