Ściganie zbrodni komunistycznych bardzo wolno idzie

Rozliczanie zbrodni i przestępstw komunistycznej władzy oraz funkcjonariuszy organów bezpieczeństwa nie udaje się w naszym kraju najlepiej. Sprawy sądowe często ciągną się tak długo, że nierzadko dochodzi do umorzenia postępowania z powodu … śmierci wiekowych już oskarżonych. Jak czytamy w portalu ipn.gov.pl po obaleniu reżimu komunistycznego w Polsce tylko kilkudziesięciu funkcjonariuszy aparatu ścigania i wymiaru sprawiedliwości zostało osądzonych za swoje czyny w latach 1944-1989.            

Funkcjonariusze służb na usługach komunistycznej władzy stosowali wyjątkowo okrutne metody wobec opozycjonistów, jak i obywateli jedynie podejrzanych o niesprzyjanie ustrojowi. Stosowanie tortur fizycznych i psychicznych podczas, których bicie, rażenie prądem czy zrywanie paznokci było najdelikatniejszą formą stosowanych represji i zaledwie wstępem do coraz wymyślniejszych sposobów łamania ducha przeciwników politycznych. Do tego zabójstwa liczone w tysiącach i wieloletnie wyroki więzienia po inscenizowanych procesach sądowych, internowanie niebezpiecznych dla władzy obywateli oraz pozbawianie ich godności i środków do życia.         


Jak donosi za PAP portal dziennikbaltycki.pl kolejna sprawa nie doczeka się zadośćuczynienia za krzywdy doznane w czasach PRL-u, bowiem po blisko trzyletnim okresie kolejnych rozpraw przed Sądem Rejonowym w Gdańsku, wyrok w postępowaniu wobec pułkownika Służby Bezpieczeństwa, byłego wicekomendanta wojewódzkiego Milicji Obywatelskiej w Gdańsku Sylwestra P. już nigdy nie zapadnie, a wszystko z powodu śmierci tego 92-letniego oskarżonego. Sąd w styczniu tego roku wydał decyzję o umorzeniu sprawy, a za wydane w czasie stanu wojennego decyzje groziła mu kara nawet do 10 lat pozbawienia wolności.        

Chodzi o zarzut ,,bezprawnego pozbawienia wolności”, 40 lat temu, ponad setki działaczy opozycyjnych z Solidarności pochodzących nie tylko z Wybrzeża. Wśród nich takie znane nazwiska jak Jacek Kuroń, Karol Modzelewski, Anna Walentynowicz czy Henryk Wujec. Śledczy gdańskiego oddziału IPN, którym ze względu na skalę sprawy dużo czasu zajęło poszukiwanie i kompletowanie w archiwach z całego kraju dokumentów dotyczących internowania, oskarżyli Sylwestra P. o ,,popełnienie zbrodni komunistycznych, stanowiących jednocześnie zbrodnie przeciwko ludzkości”. Jak wynika z ustaleń śledztwa decyzje o internowaniu działaczy Solidarności zostały wydane w okresie od 12 grudnia 1981 roku do października 1982 roku. Widnieje na nich podpis tego byłego wysoko postawionego funkcjonariusza Milicji Obywatelskiej.                        
Co ciekawe oskarżony powoływał się w wydanych decyzjach na dekret o ochronie bezpieczeństwa państwa i porządku publicznego związany z wprowadzeniem stanu wojennego opublikowany dopiero 17 grudnia 1981 roku, choć jak twierdzą śledczy z IPN właściwie do tego nie doszło: ,,ten akt prawny nie został opublikowany i według powszechnie przyjętych zasad prawnych nigdy nie obowiązywał”. Jak wynika z wypowiedzi oskarżonego Sylwestra P., cytowanej przez portal dziennikbaltycki.pl, był on zdziwiony nie tylko ilością zarzutów w akcie oskarżenia, ale również cedowaniem na niego winy: ,,Jeżeli jakieś decyzje podpisałem to zawsze z upoważnienia ustnego lub pisemnego komendanta wojewódzkiego Jerzego A.”.        

To nie pierwszy raz kiedy sprawiedliwości nie stało się zadość. Podobnie wywinął się wymiarowi sprawiedliwości jeden z lokalnych działaczy PZPR odpowiadających przed sądem za robotniczą masakrę Grudnia 70 na Wybrzeżu, wicepremier ówczesnego rządu Stanisław Kociołek, który jak wynika z zeznań byłego dyrektora Stoczni Gdańskiej, wydał zgodę na strzelanie do demonstrujących stoczniowców. W 2014 roku Stanisław Kociołek został prawomocnie uniewinniony z zarzutu, a kasacja wyroku w kwietniu 2015 roku przez Sąd Najwyższy i skierowanie sprawy do ponownego rozpatrzenia niewiele dało, ponieważ 82-letni były I sekretarz Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Gdańsku zmarł w październiku 2015 roku i postępowanie także zostało umorzone.              

Opracowanie BC 


Źródło:   

Dodaj komentarz