Niezaszczepieni nie będą mogli pracować na etatach?

Nie polityka odporności stadnej, ale indywidualnej jest kluczem do sukcesu w tym całym koronawirusowym zamieszaniu. Nie blokowanie transmisji wirusów, które stało się głównym celem polityki państwa, bowiem to jest właściwie niewykonalne, tym bardziej, że społeczeństwo nawet zamaskowane miało już z nimi kontakt, ale uniemożliwienie im replikacji, co będzie nie tylko bardziej skuteczne, ale i mniej kosztowne. A tu tylko szczepienia, szczepienia i jeszcze raz szczepienia, choć jak pokazują dane z krajów najbardziej wyszczepionych takich jak Izrael, Wielka Brytania czy chociażby sąsiadujące z nami Niemcy, krzywa zakażeń i zachorowań pomimo zastosowania masowo rzekomego panaceum dynamicznie rośnie.               

   
Dopuszczone warunkowo szczepienia przeciwko covid,  wzbudzające wiele kontrowersji ze względu na charakter eksperymentu medycznego, stosowanego w dodatku na masową skalę oraz zakusy na wprowadzenie w naszym kraju przymusu wywołują coraz gorętszą dyskusję, niestety tylko w sieci, ponieważ politycy z jakiegoś powodu zafiksowani na szczepieniach nie dopuszczają do otwartej debaty publicznej na ten temat. A lokalnie co i rusz pojawiają się doniesienia o samorządach, które wychodzą przed orkiestrę i działając niekoniecznie w zgodzie prawem przyłączają się do tak modnej niezdrowej batalii o zdrowie i życie obywateli przy użyciu broni budzącej wiele wątpliwości.          

Mamy właśnie do czynienia z kolejnym wydarzeniem, nad którym zawisła aura sanitarnej segregacji i dyskryminacji obywateli. Tym razem w Sopocie, gdzie jak donosi portal money.pl jednym z warunków aplikacji na wolne miejsca pracy w magistracie jest dołączenie do CV dokumentu potwierdzającego zaszczepienie się przeciwko covid. Czyżby na tych wolnych stanowiskach urzędniczych pożądane było ryzykanctwo, którego na pewno nie można odmówić osobom szprycującym się dla zdrowia(?) niesprawdzonym preparatem. Nie, po prostu dla sopockich urzędników kuriozalnie ,,priorytetem jest zdrowie mieszkańców oraz urzędników”. Pytanie tylko, których mieszkańców, bowiem tych, którzy widzą zagrożenie dla własnego zdrowia w preparacie będącym w fazie badań, to chyba nie.   

                    
Jak wynika z wypowiedzi wiceprezydenta Sopotu Marcina Skwierawskiego dla portalu trojmiasto.pl cytowanego w money.pl, sopocki magistrat nie tylko nie toleruje na swoim podwórku niezaszczepionych, ale również domaga się ,,jednoznacznych działań ze strony rządu, aby nie było kolejnej fali i kolejnego lockdownu”. Jakich? Nietrudno się domyślić, jeśli postanowiono nie zatrudniać osób niezaszczepionych. Sopockich urzędników nie powstrzymało nawet to, że po takiej rekrutacji muszą liczyć się z zarzutem dyskryminacji osób niezaszczepionych, w dodatku mogą mieć problem z podparciem swojej decyzji przepisami prawa.        

Na skierowane przez portal money.pl pytanie do prezydenta Sopotu dotyczące kwestii ograniczania dostępu do pracy w magistracie osobom niezaszczepionym, rzecznik prasowy sopockiego urzędu odpowiedział: ,,Nie możemy pozwolić, aby którykolwiek z urzędników stanowił potencjalne zagrożenie dla mieszkańców czy innych pracowników”. Ciekawe tylko na jakiej podstawie wyciągnięto wnioski, że niezaszczepiony stanowi większe zagrożenie dla innych niż zaszczepiony? Poza tym decyzję o zdolności do pracy podejmuje lekarz medycyny pracy, a jak na razie szczepienie przeciwko covid nie leży w kręgu jego zainteresowań. Kodeks pracy również nie daje pracodawcy prawa do pytania o zaszczepienie zarówno pracownika jak i osoby dopiero starającej się o zatrudnienie, ani tym bardziej żądania przedstawienia na to dowodu.              

Co ciekawe jak wynika z wypowiedzi radcy prawnego i partnera w GP Kancelarii Radów Prawnych, Miłosławy Strzelec-Gwóźdź cytowanej w portalu money.pl, nawet jeśli wejdą w życie zapowiadane przez rząd zmiany w przepisach, pracodawca będzie teraz miał co prawda dostęp do danych dotyczących szczepienia pracowników, ale ,,jak podkreślają sami urzędnicy resortu zdrowia, nowe przepisy nie będą mogły stanowić podstawy do zwolnienia niezaszczepionych osób z pracy, jak również nie mogą być podstawą do odmowy nawiązania umowy o pracę z kandydatem, który się nie zaszczepił”.           

Okazuje się, że sprawa szczepień stała się w tej chwili najczęściej występującym zarzewiem konfliktów na linii pracodawca, a pracownik. Jak wynika z wypowiedzi prezes Stowarzyszenia STOP Nieuczciwym Pracodawcom, Małgorzaty Marczulewskiej dla portalu money.pl, aż w przypadku ok. 80 proc. zgłaszanych do stowarzyszenia spraw chodzi o konflikty wywołane egzekwowaniem przez pracodawców szczepień, nierzadko pod groźbą zwolnień.           

Opracowanie BC 
Źródło:  

1 komentarz do wpisu “Niezaszczepieni nie będą mogli pracować na etatach?”

  1. Trzeba zadawać pytanie tym apolegotom covidowym, na jakiej podstawie twierdzą i praktycznie to stosują, że niezaszczepiony jest groźniejszy w zarażaniu, niż zaszczepiony .

    Odpowiedz

Dodaj komentarz