Głosowanie korespondencyjne ‒ kolejne głosy krytyczne

Dziennik Bałtycki podjął na swoim portalu (TUTAJ) kwestię technicznych problemów z jakimi będą musiały zmierzyć się komisje wyborcze, jeżeli ustawa o korespondencyjnym przeprowadzeniu wyborów prezydenckich wejdzie w życie i zostaną one przeprowadzone w maju br. – jak chce tego rządząca partia.

Cytowany przez portal dr Jarosław Flis, socjolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego, zauważa, że:

Sama weryfikacja oświadczeń 350 tys. głosujących gdańszczan może potrwać ok. 8 dni pracy non stop i to bez liczenia głosów. Portal zwraca także uwagę, że „Rządzących nie przekonują argumenty o zakazie zmieniania reguł gry na pół roku przed wyborem głowy państwa, braku kampanii oraz równych szans kandydatów, ryzyku niskiej frekwencji, łamaniu zasady 5-przymiotnikowości, wykluczeniu z głosowania środowisk polonijnych, a przede wszystkim zagrożeniu zdrowia listonoszy oraz pracujących w komisjach wyborczych”.


Z przedstawionych w artykule wyliczeń wynika, że: „Na 7 kwietnia br. liczba uprawnionych do głosowania w wyborach prezydenckich wynosi 356 tys. mieszkańców Gdańska. Za ok. miesiąc podobną liczbę pakietów wyborczych dostanie do rozniesienia 1630 gdańskich listonoszy, przy czym ich absencja wynosi obecnie 17 proc. Nawet jeśli wszyscy stawią się do pracy, daje to ponad 200 pakietów na osobę”. Urszula Szczepańska, przewodnicząca Komisji Podzakładowej NSZZ Solidarność Poczty Polskiej SA Oddział Gdańsk uważa, że praca dostarczenia tych pakietów do wyborców „jest do zrobienia” jednak „w zależności od tego, ile będzie na to czasu”.


Tymczasem mnożą się przewidywane problemy techniczne całej operacji. Jak czytamy w portalu: „co mają robić listonosze w przypadku braku lub zepsutych skrzynek pocztowych oraz jak dotrzeć do osób przebywających w kwarantannach czy będących poza miejscem zamieszkania? Według danych GUS, na 30 czerwca 2019 r. liczba osób mieszkających w Gdańsku wynosi 468 tys. i jest o ok. 40 tys. większa od liczby wynikającej z rejestru meldunkowego. Mniej więcej tyle osób z Gdańska będzie przebywać 10 maja 2020 r. poza swoim miejscem zameldowania. W ub. roku, przy okazji wyborów do parlamentu, ok. połowa z nich (22 tys.) dopisała się do gminnego rejestru wyborców. Jeżeli sytuacja się powtórzy, to i tak ok. 20 tys. pakietów „przyszywanych” gdańszczan dotrze pod adresy rozsiane po całej Polsce”.


Cytowany już wyżej dr Jarosław Flis zwraca także uwagę na problem zweryfikowania tożsamości obywateli oddających głos w wyborach korespondencyjnych:

Około dwa mln Polaków mieszka za granicą, przy czym duża część z nich jest zameldowana w kraju. Można wyobrazić sobie sytuację, że ktoś będzie mieć pokusę zagłosowania za nieobecnego, a przecież komisja nie będzie mieć narzędzi, by takie przypadki weryfikować.
To wcale nieprawda, że głosowanie korespondencyjne będzie prostsze niż tradycyjne oddawanie głosów w lokalu wyborczym:

Z głosowaniem koresponden-cyjnym mieliśmy już do czynienia przy okazji wyborów prezydenckich oraz parlamentarnych — mówi dr Flis ‒ W 2015 r. liczba głosów nieważnych z powodów niekompletności pakietu, np. niezaklejenia koperty czy braku podpisu, była ok. 4-krotnie większa niż w przypadku tradycyjnego głosowania.

Jak podaje portal: „Pakiety wyborcze będą zawierać: instrukcję głosowania, oświadczenie o osobistym oddaniu głosu, kopertę na kartę do głosowania, kartę do głosowania oraz kopertę zwrotną. Aby poprawnie oddać głos, będzie trzeba wypełnić kartę do głosowania, włożyć ją do koperty na kartę do głosowania, wypełnić oświadczenie, a następnie zaklejoną kopertę wraz z oświadczeniem włożyć do koperty zwrotnej. Tak wypełniony i zaklejony pakiet będzie trzeba wrzucić w niedzielę, 10 maja br. (cały czas zakładamy, że wybory odbędą się w tym terminie), pomiędzy godz. 6 a 20 do specjalnej skrzynki wyborczej – której formę oraz zabezpieczenie dopiero określi rozporządzenie ministra aktywów państwowych. Na razie nie wiadomo, czy będą to te przy pocztach czy zupełnie nowe”.


Poseł PiS Kazimierz Smoliński, któremu Poczta Polska podlegała bezpośrednio w poprzedniej kadencji, proponuje:

Z uwagi na ograniczony czas, być może zostanie zastosowane rozwiązanie objęcia obecnych skrzynek monitoringiem, co zagwarantuje ich bezpieczeństwo w dniu głosowania. Być może zostanie zastosowane inne rozwiązanie, które dodatkowo ograniczy wielkość otworu, przez który wrzucamy korespondencję.

Portal komentuje te słowa, przypominając, że: „Wystarczy jednak, że któraś z kopert nie będzie zaklejona, lub dane z oświadczenia nieczytelne, nasz głos będzie nieważny”. W czasie wyborów w roku 2015 liczba głosów nieważnych była o połowę mniejsza od różnicy pomiędzy Bronisławem Komorowskim i Andrzejem Dudą. „Co by było, gdyby wtedy głosowanie przeprowadzono w sposób korespondencyjny?” – pyta autor artykułu. „Prawdopodobnie liczba głosów nieważnych przewyższyłaby różnicę między kandydatami, a to prawdopodobnie skutkowałoby próbami podważania ich wyników”.

Jeżeli dojdzie do wyborów korespondencyjnych, 160 obwodowych komisji wyborczych w Gdańsku przestanie istnieć, a ich miejsce zajmie „jedna 45-osobowa komisja wyborcza (w Sopocie od 3 do 9 członków, w Gdyni – 36), której siedzibę wskaże prezydent miasta, a jeśli nie wywiąże się z tego obowiązku – wojewoda. Koperty zwrotne będą dostarczane przez pracowników poczty do gminnych komisji wyborczych systematycznie, najpóźniej do godz. 23. Od niedzielnego poranka 45-osobowa komisja będzie otwierać koperty oraz weryfikować dane z oświadczeń z informacjami zawartymi w rejestrze wyborców, a następnie, jeżeli dane będą się zgadzać, wrzucać koperty z kartami do głosowania do urny” – czytamy w portalu.

Doktor Flis wylicza, że wtedy: Zakładając, że komisja będzie pracować w piętnastu, 3-osobowych grupach, którym otwarcie koperty, wyciągnięcie oświadczenia, wbicie numeru PESEL oraz wrzucenie karty do urny zajmie 30 sek., sama weryfikacja oświadczeń 350 tys. głosujących gdańszczan może potrwać ok. 8 dni pracy non stop, a przecież oprócz tego trzeba będzie jeszcze policzyć głosy oddane na kandydatów. Obawiam się, że po kilku dniach może dochodzić do rezygnacji z udziału w pracach takich zespołów.


Poseł Kazimierz Smoliński nie traci jednak optymizmu: Nie ma idealnych rozwiązań. Jesteśmy w wyjątkowej sytuacji, dlatego stosujemy wyjątkowe rozwiązania, by jednocześnie dotrzymać terminów określonych w konstytucji. Czasu jest niewiele, ale w moim odczuciu wystarczająco, by wybory przeprowadzić w sposób korespondencyjny. Mówienie o innych terminach nie ma dziś sensu, bo przecież nikt nie jest w stanie przewidzieć, kiedy problem epidemii się skończy.

Oprac. ŁC

Obraz mohamed Hassan z Pixabay

Get involved!

Comments

No comments yet