Antyrodzinna polityka dla dobra dzieci?

Jak wygląda naprawdę w naszym kraju polityka prorodzinna i działania w interesie dzieci przekonała się boleśnie rodzina z Zielonej Góry.            

Starzejące się coraz bardziej społeczeństwo i zapaść systemu ubezpieczeń społecznych to bolączka współczesnej Polski, wydawałoby się więc, że rodziny wielodzietne, które nie boją się podjąć wyzwania sprostania potrzebom wymierającej populacji będą cieszyły się specjalnymi względami, niestety jak się okazuje mają raczej pod górkę.            

Wywołana histerią pandemia zablokowała skutecznie podstawowe sektory ważne dla życia Polakom. Począwszy od systemu ochrony zdrowia, poprzez edukację, a na sądownictwie kończąc. Do całkowitego zamknięcia się przed obywatelami dochodzą jeszcze procedury, które teraz w covidowej rzeczywistości trwają w nieskończoność.       

   
Jak donosi portal zielonagora.naszemiasto.pl sąd rodzinny w Zielonej Górze może wkrótce ograniczyć rodzicom wychowującym pięcioro dzieci w wieku od kilku miesięcy do 15 lat prawa rodzicielskie. Czasami rzeczywiście nie ma wyjścia i trzeba to zrobić dla dobra dzieci, ale w tym przypadku sprawa jest dość kontrowersyjna. Przyczyną ingerencji sądu w życie zielonogórskiej rodziny są bowiem jej warunki mieszkaniowe.          

Mama zajmująca się na pełen etat nastolatkiem, trójką małych dzieci i niemowlakiem oraz schorowany tata pracujący dorywczo mieszkają skromnie w zadbanym mieszkaniu o powierzchni 47 m. kw. Sąd postanowił więc w wyjątkowo sprzyjający sposób zająć się potrzebującą wsparcia kochającą się rodziną. Z uwagi na rzekomy brak odpowiednich warunków dla dzieci do ich rozwoju czy do nauki, jak w przypadku nastolatka, zagroził, że jeśli w ciągu roku rodzina nie zamieni mieszkania na większe, to ograniczy rodzicom prawa rodzicielskie.             

Jak wygląda sprawa ograniczenia władzy rodzicielskiej wszyscy wiemy, może się nawet skończyć na skierowaniu dzieci do rodzin zastępczych czy placówek opiekuńczych, a rodziców po prostu nie stać na kupno takiego mieszkania, które zadowoli najwyraźniej pozbawiony empatii sąd. Jedyny ratunek to mieszkanie komunalne, ale na takie czeka się w kolejce latami.     


Rodzina ma nóż na gardle i tylko kilka miesięcy czasu. Niestety Zielona Góra podobnie jak inne samorządy dysponuje niewielką pulą mieszkań komunalnych. Często są one sprzedawane dla podratowania budżetów gmin, a budownictwo komunalne po prostu leży. Podobnie jak wielki projekt PiS Mieszkanie Plus, który pięknie wyglądał tylko na etapie zapowiedzi.          

Jakby tego było mało doszły jeszcze przeszkody formalne. Tzw. pandemia nie ułatwia rodzicom walki o dzieci. Opieszale od zawsze działające sądy teraz mają dodatkową wymówkę dla wydłużania procedur. Miasto, które zapowiedziało gotowość znalezienia jakiegoś wyjścia z tej patowej sytuacji, ma na razie związane ręce, ponieważ rodzice nie dostarczyli do urzędu miasta orzeczenia sądu.              

A nie jest to spowodowane zaniedbaniem sprawy przez zgnębionych rodziców. Na razie jak dowiedziała się zestresowana mama piątki dzieci, zresztą po wielokrotnym kontakcie telefonicznym w tej sprawie, postanowienie sądu co prawda ,,otrzymało już pieczęć prawomocnego wyroku, ale wciąż nie zostało wysłane”. Jeden Pan Bóg wie ile to jeszcze może potrwać, a rodzina nie ma już czasu do stracenia.             

Zachodzi pytanie czy aby na pewno w każdej sytuacji sądy mają na względzie rzeczywiste dobro dzieci? I czy przypadkiem państwo nie powinno nagradzać takich bohaterskich rodziców zamiast ich karania?

Tak właśnie, oczywiście w wielkim skrócie, wygląda polityka prorodzinna kraju zachęcającego kobiety do rodzenia dzieci. 500 plus sprawy nie załatwi!                       

Opracowanie BC  
Źródło:     

Dodaj komentarz