Obwiniając Franciszka: Jak Rewolucja Soboru Watykańskiego II służy Nowemu Porządkowi Świata

1. ŻYJEMY W NIEZWYKŁYCH CZASACH

Każdy z nas zapewne zdaje sobie sprawę, że znajdujemy się w przełomowym momencie dziejów. Przeszłe wydarzenia, które wydawały się od siebie oderwane, teraz okazują się być ściśle powiązane zarówno ze względu na ich podstawy ideowe,  jak i na cele, do których dążą. Uczciwy i obiektywny obserwator obecnej sytuacjnie może nie dostrzec doskonałej spójności między ewolucją globalnego układu politycznego a rolą, jaką Kościół Katolicki przyjął w ustanawianiu Nowego Porządku Świata. Precyzując, chodzi tu o rolę tej pozornej większości w Kościele, która w rzeczywistości nie jest zbyt liczna, ale za to bardzo potężna, i którą dla zwięzłości określam mianem głębokiego kościoła.

Oczywiście nie ma dwóch Kościołów. Takie twierdzenie byłoby niemożliwe, bluźniercze i heretyckie. Prawdziwy Kościół Chrystusowy nie porzucił i dzisiaj swojej misji i nie zdegenerował się do postaci sekty. Kościół Chrystusowy nie ma nic wspólnego z tymi, którzy przez ostatnie sześćdziesiąt lat realizowali plan jego okupacji. Zjawisko nakładania się na siebie katolickiej hierarchii i członków głębokiego kościoła  nie jest faktem teologicznym, ale raczej rzeczywistością historyczną, która wykracza poza znane nam pojęcia, i jako takie musi być analizowane.

Wiemy, żeprojekt Nowego Porządku Świata dąży do ustanowienia tyranii masonerii. Przedsięwzięcie to zostało zapoczątkowane w czasach Rewolucji Francuskiej, wieku oświecenia, końca monarchii katolickich i rozpętywania wojny z Kościołem. Można zaryzykować stwierdzenie, że Nowy Porządek Świata jest antytezą społeczeństwa chrześcijańskiego, realizacją diabelskiej Civitas Diaboli (Miasto Diabła) w przeciwieństwie do Civitas Dei (Miasta Boga), w wiecznej walce między Światłem i Ciemnością, Dobrem i Złem, Bogiem i Szatanem.

W tej walce Opatrzność umieściła Kościół Chrystusa, a w szczególności papieża, jako kathèkon, czyli tego, który sprzeciwia się objawieniu się tajemnicy nieprawości (2 Tes. 2, 6-7). Pismo Święte ostrzega nas, że w momencie pojawienia się Antychrysta ta przeszkoda – kathèkon – przestanie istnieć. Wydaje mi się całkiem oczywiste, że na naszych oczach zbliża się koniec czasów. Tajemnica nieprawości rozprzestrzeniła bowiem się po całym świecie wraz z zanikiem odważnej opozycji kathèkonu.

Jeśli chodzi o konflikt Miasta Boga i Miasta Szatana, jezuicki doradca Franciszka, Antonio Spadaro, nie zważając na Pismo Święte i Tradycję utożsamia się z bergoglijską perspektywą. Zdaniem dyrektora La Civiltà Cattolica

[Encyklika Fratelli Tutti] jest również przesłaniem o dużej wartości politycznej, ponieważ – można powiedzieć – obala panującą dziś logikę  apokalipsy. To właśnie logika fundamentalistyczna walczy ze światem, ponieważ wierzy, że jest on przeciwieństwem Boga, czyli bożkiem, i dlatego należy go jak najszybciej zniszczyć, aby przyspieszyć nadejście końca czasów, a właściwie otchłań apokalipsy, w której nie ma już braci, tylko apostaci i męczennicy biegnący „wbrew” czasowi. […] Nie jesteśmy bojownikami ani apostatami, ale braćmi.

Strategia dyskredytowania rozmówcy za pomocą pejoratywnego określenia „integralista” ma najwyraźniej na celu ułatwienie działania wroga wewnątrz Kościoła, dążenie do spacyfikowania opozycji i zniechęcenia przeciwników. Obserwujemy ją również w sferze cywilnej, gdzie demokraci i głębokie państwo roszczą sobie prawo do decydowania, komu przyznać legitymizację polityczną, a kogo skazać na medialny ostracyzm bez prawa do obrony. Metoda jest zawsze taka sama, ponieważ jej inspirator jest ten sam. Również fałszowanie historii i źródeł działa zawsze w ten sam sposób. Jeśli przeszłość dezawuuje rewolucyjną narrację, zwolennicy rewolucji cenzurują przeszłość i zastępują fakt historyczny mitem. Nawet św. Franciszek jest ofiarą tego fałszerstwa, które przedstawia go jako sztandarowego ubogiego i pacyfistę. Koncepcje te są obce duchowi katolickiej ortodoksji, ale niezwykle użyteczne dla dominującej ideologii. Potwierdza to pokrętne odwołanie się do Biedaczyny z Asyżu we Fratelli Tutti mające na celu usprawiedliwienie dialogu, ekumenizmu i powszechnego braterstwa bergoglijskiego antykościoła.

Popełnialibyśmy błąd, gdybyśmy traktowali bieżące wydarzenia jako „zwyczajne”, oceniając je prawami kanonicznymi i kryteriami socjologicznymi, które takiej zwyczajności odpowiadają. W nadzwyczajnych czasach, a obecny kryzys w Kościele jest rzeczywiście nadzwyczajny, także wydarzenia wykraczają poza zwyczajne, znane naszym przodkom. W niezwykłych czasach słyszymy papieża zwodzącego wiernych,  widzimy książąt Kościoła oskarżanych o zbrodnie, które w innych czasach wzbudzałyby przerażenie i spotykały się z surowymi karami.  W naszych kościołach jesteśmy świadkami obrzędów liturgicznych, które wydają się wymyślone przez przewrotny umysł Cranmera,  widzimy hierarchów wnoszących procesyjnie nieczystego bożka pachamamę na Plac św. Piotra i słyszymy, jak Wikariusz Chrystusa przeprasza czcicieli tego simulacrum za katolika, który odważył się wrzucić je do Tybru. W tych niezwykłych czasach słyszymy, jak jeden z konspiratorów – kardynał Godfried Danneels – ujawnia, że od śmierci Jana Pawła II mafia z Sankt Gallen spiskowała w celu doprowadzenia do wyboru swojego kandydata na Tron Piotrowy, którym to później okazał się Jorge Mario Bergoglio. Zaskakujące jest to, że w kontekście tego niepokojącego wyznania ani kardynałowie, ani biskupi nie wyrazili oburzenia, ani nawet nie domagali się ujawnienia całej prawdy.

Współistnienie dobra i zła, świętych i potępionych w ciele Kościoła, zawsze towarzyszyło jego ziemskim dziejom, począwszy od zdrady Judasza Iskarioty. Znamienne jest, że antykościół stara się właśnie rehabilitować Judasza, a wraz z nim najgorszych herezjarchów jako wzorcowe modele „antyświętych” i „antymęczenników”, legitymizując tym samym własne herezje, niemoralność i wady. Jak wspomniałem, współistnienie dobrych i złych, o których mówi Ewangelia w przypowieści o pszenicy i kąkolu, zdaje się przepoczwarzać w dominację tych drugich nad tymi pierwszymi. Różnica polega na tym, że wady i wypaczenia niegdyś odrzucane, dziś są nie tylko praktykowane i tolerowane, ale nawet propagowane i pochwalane, a cnota i wierność nauczaniu Chrystusa są pogardzane, wyśmiewane, a nawet potępiane.

Czytaj więcej na: http://neokatolik.pl/2020/11/jak-rewolucja-soboru-watykanskiego-ii-sluzy-nowemu-porzadkowi-swiata/

Dodaj komentarz