Rodziny więźniów walczą o ,,Prawo do Widzeń”

Izolacja społeczna, którą tak beztrosko zafundowali obywatelom politycy zbierze w przyszłości opłakane żniwo, i już nie chodzi tylko o seniorów z domów opieki, których u kresu życia odcięto na wiele miesięcy od bliskich czy o dzieci i młodzież, które rok życia zdalnego okupią nieprzystosowaniem społecznym, ale sprawa może być jeszcze bardziej poważna. Osadzeni w zakładach karnych z powodu pandemicznych ograniczeń mogą częściej wracać po odbyciu kary na drogę przestępstwa.          

Chodzi o resocjalizację, a raczej jej utrudnianie, ponad 70 tys. osadzonych w całym kraju. Z powodu zakazu odwiedzin więźniowie już od … ponad roku zostali pozbawieni bezpośredniego kontaktu z najbliższymi. A to zdecydowanie ich przemianie na lepsze nie służy. Niezwykle ważną sprawą jest to jak taki stan rzeczy niszczy więzi rodzinne i czyni nieodwracalne zmiany w psychice dzieci. Stąd akcja Prawo do Widzeń, rodziny więźniów postanowiły upomnieć się o prawo do spotkań, a nie tylko dozwolonych i to sporadyczne, tak modnych teraz kontaktów zdalnych.            

Co ciekawe i w tym przypadku covid, którego śmiertelność jest wbrew temu czym karmią codziennie społeczeństwo media i rządzący na niskim poziomie, przesłonił całkowicie sprawy wielkiej wagi. Wystarczy poczytać na stronie Służby Więziennej sw.gov.pl jak wielkie znaczenie dla procesu resocjalizacji ma podtrzymywanie u osadzonych więzi z rodziną, a tym samym łączności ze światem poza murami więzienia.                 

Mnóstwo górnolotnych stwierdzeń w stylu: ,,Rodzina odgrywa bardzo ważną rolę w procesie readaptacji społecznej skazanych. Jest prawdziwym sojusznikiem kadry penitencjarnej w procesie resocjalizacji…”, czy ,,Kara pozbawienia wolności nie może odbywać się kosztem zrywania więzi łączącej skazanych z rodziną… Rozluźnienie bądź zerwanie więzi powoduje trudności w odnalezieniu się w społeczeństwie po opuszczeniu zakładu karnego” okazało się tylko pustymi frazesami.            

Wystarczyło rozdmuchać trochę bardziej zakaźną niż dotąd wirusówkę, aby przestało być ważne poprawianie samooceny więźniów, stwarzanie im poczucia bycia potrzebnymi, a pozbawienie ich jedynego oparcia jakim są bliscy stało się antyadaptacyjnym sposobem na to, aby więźniowie po odzyskaniu wolności mieli trudności w znalezieniu swojego miejsca na ziemi akceptowanego społecznie czy w ,,pełnieniu ról społecznych pozostających w zgodzie z akceptowanymi wartościami, wzorami i normami zachowań”.          

Jedną z osób, które czynnie włączyły się w akcję Prawo do Widzeń jest mieszkanka Sopotu Dominika Czyżewska, działająca w ramach grupy wsparcia w mediach społecznościowych osób, których bliscy odsiadują wyroki. W wypowiedzi dla portalu trojmiasto.pl zwraca uwagę na dramat osadzonych i ich rodzin, o którym się głośno nie mówi, a przecież mimo popełnionych błędów również zasługują na ludzkie traktowanie. Uwypukla również wagę wsparcia rodziny w w procesie resocjalizacji.            

Rodziny więźniów domagające się przywrócenia prawa do widzeń bez dozoru z udziałem dzieci oraz wznowienia dla więźniów przepustek, prac wolnościowych, wyjść pod nadzorem, posługi kapłańskiej oraz programu przygotowującego skazanych do życia na wolności. Skierowały pisma w tej sprawie nie tylko do dyrektorów zakładów karnych i oczywiście wszechmogącego sanepidu, ale również do premiera Morawieckiego, resortu sprawiedliwości Rzecznika Praw Obywatelskich i Rzecznika Praw Dziecka, a internetową petycję do ministra sprawiedliwości w ciągu tylko kilku pierwszych dni jej funkcjonowania w sieci podpisało grubo ponad 7 tys. osób.             

Portal trojmiasto.pl zapytał przedstawiciela Służby Więziennej mjr Marka Stubę o sytuację w zakładach penitencjarnych pod kątem przywrócenia spotkań osadzonych z bliskimi i jest wreszcie nadzieja dla nich na widzenia z rodzinami. Nie obeszło się co prawda od koniecznych w czasach tzw. pandemii zapewnień o tym jak pięknie poradzono sobie z epidemią i ratowano zdrowie i życie, ale co najważniejsze od 1 czerwca jest możliwe przywrócenie bezpośrednich kontaktów więźniów z rodzinami, oczywiście przy zachowaniu ścisłego reżimu sanitarnego:    


,,Ministerstwo Sprawiedliwości i Służba Więzienna od początku epidemii COVID-19 skutecznie zapobiegają rozprzestrzenianiu się koronawirusa w zakładach karnych i aresztach śledczych. Dbają o ochronę zdrowia i życia funkcjonariuszy, pracowników więziennictwa oraz osadzonych i ich najbliższych. Sytuacja epidemiczna jest dokładnie monitorowana, dzięki czemu nie doszło do masowych zakażeń na terenie jednostek penitencjarnych”.  

Szkoda tylko, że plany nie przewidują na razie udziału w spotkaniach dzieci, które od roku są pozbawione osobistych kontaktów z mającymi na bakier z prawem najbliższymi, albowiem jak czytamy w portalu trojmiasto.pl w widzeniu będzie mogła brać udział tylko … jedna osoba.          

Opracowanie BC 


Źródło:   

Dodaj komentarz