Organizacje pseudoekologiczne nie zasługują na 1% naszego podatku

Organizacje pseudoekologiczne od lat prowadzą kampanie mające na celu osłabienie polskiego – choć nie tylko – sektora rolno-spożywczego. Dziś te same grupy czekają na wpłaty z tytułu odpisu 1% naszego podatku.

Organizacje pseudoekologiczne – wpływy do budżetów

Największe organizacje pseudoekologiczne funkcjonujące na gruncie polskiego prawodawstwa nie należą – wbrew skrupulatnie wypracowywanej przez nie opinii – do najbiedniejszych. Nie dość wspomnieć, że tylko w ubiegłym roku grono kilku największych z nich zanotowało przychody na poziomie przekraczającym 70 mln złotych. Środki te, poza wpływami z 1% podatku, pochodzą z wpłat osób prywatnych, zbiórek plenerowych, ale także z zasobnych kont przedsiębiorstw. Niestety popularną praktyką stało się wykorzystywanie organizacji pseudoekologicznych do realizacji celów biznesowych wielu gospodarczych potentatów.

Za przykład może nam tu posłużyć choćby sytuacja z końca ubiegłego roku, kiedy to najpopularniejsza wedle wszelkich badań grupa aktywistów klimatycznych Extinction Rebellion otrzymała gigantyczną wpłatę od jednego z brytyjskich biznesmenów koncentrującego swoją działalność w sektorze lotnictwa pasażerskiego. Wówczas pieniądze posłużyć miały przekierowaniu protestów z lotniska należącego do biznesmena na jeden z konkurencyjnych portów lotniczych z centralnej części Anglii. Tak też się stało.

Popularną praktyką jest również zawieranie swoistych sojuszy członków organizacji pseudoekologicznych z konkretnymi sektorami gospodarki. Tak stało się w przypadku stowarzyszenia Otwarte Klatki, które w dyskredytowaniu branży hodowców zwierząt futerkowych zawarło alians z firmami sektora utylizacji ubocznych produktów pochodzenia zwierzęcego. Aby nie pozostać gołosłownym, warto nadmienić, że tak rozumiana deklaracja padła z ust ówczesnej prezes stowarzyszenia – Dobrosławy Gogłozy. Podobne przypadki można by mnożyć. Zdarza się bowiem, że te same organizacje pseudoekologiczne w konkretnych krajach wymiennie sprzeciwiają się lub popierają konkretne typy celowych inwestycji strategicznych.

Już w czasach ZSRR podobne grupy były wykorzystywane do wpływania na procesy gospodarcze. Praktyka ta stała się popularna także w innych krajach i doprowadziła do sytuacji, w której – jak choćby w Stanach Zjednoczonych – podobne działania aktywistów „ekologicznych” zostały sklasyfikowane jako przestępstwa federalne.

Organizacje pseudoekologiczne, a sektor rolny

Część środków przekazywanych w ramach 1% podatku na konta organizacji pseudoekologicznych przeznaczana jest na kampanie wymierzone w rodzimy sektor rolny. W ostatnich latach aktywność członków tych grup ukierunkowana była na próbę likwidacji prężnie funkcjonującego sektora hodowli zwierząt futerkowych, obarczanie rolników wyłączną winą za zmiany klimatyczne, przekazywanie nieprawdziwych informacji dotyczących sektora drobiarskiego, produkcji mleka, mięsa wołowego czy jaj.

Jedną z wiodących akcji przeprowadzanych w ubiegłym roku była inicjatywa Koniec Epoki Klatkowej, której założeniem jest całkowite wyrugowanie klatek z produkcji zwierzęcej – najpierw na terytorium Unii Europejskiej, później – w aspekcie globalnym. Co istotne – pod petycją w tej sprawie wciąż zbierane są podpisy. Wyobraźmy sobie, że to rozwiązanie zyskuje aprobatę organów Unii Europejskiej, a szalony pomysł organizacji pseudoekologicznych wchodzi w życie. Spowodowałoby to drastyczny spadek produkcji żywności we Wspólnocie, a co za tym idzie, znacznie zmniejszyłoby dostawy artykułów rolno-spożywczych do krajów pozaunijnych. Dotknęłoby to zatem biednych krajów Afryki, które cierpią na niedobory żywności, ale także największych rynków konsumenckich świata takich jak Chiny czy Indie.

O tym jak krótkowzroczna okazała się międzynarodowa kampania quasiekologów świadczy obecna sytuacja związana z pandemią koronawirusa. Dziś bezpieczeństwo żywnościowe staje się jednym z podstawowych wyznaczników bezpieczeństwa kolejnych państwa. Niemniej, nawet bez pandemii koronawirusa, gdyby inicjatywa weszła w życie, doprowadziłaby do serii bankructw europejskich rolników. Sama Unia Europejska zalana zostałaby tanią żywnością pochodzącą z krajów, które miałyby szansę produkować według obecnych przepisów. Zaimportowana żywność, co pokazały negocjacje na linii UE-Mercosur, często daleka jest od wysokich norm bezpieczeństwa żywności obowiązujących we Wspólnocie.

Podobnych kampanii jest wiele. Nie sposób nie wspomnieć choćby próby wprowadzenia specjalnego podatku od mięsa, w myśl którego ceny wołowiny, wieprzowiny i drobiu wzrosłyby nawet o 100%.

Organizacje pseudoekologiczne, a 1% podatku

Dlatego tak ważny jest właściwy wybór podmiotu, który zostanie obdarowany 1% podatku pochodzącego z ciężkiej pracy polskich pracowników i polskich przedsiębiorstw. Szczególnie dziś – w dobie pandemii – należy zastanowić się, czy na pewno wesprzeć należy organizacje pseudoekologiczne, których działania mają na celu – świadome lub nie – osłabienie poziomu bezpieczeństwa żywnościowego Polski i innych krajów Unii Europejskiej. Dziś – jak nigdy wcześniej – zachodzi także potrzeba znowelizowania prawa względem funkcjonowania organizacji pseudoekologicznych w Polsce tak, aby zminimalizować ryzyko pojawienia się kolejnych nieprzewidzianych kłopotów.

Szczepan Wójcik

źródło: swiatrolnika.info

Get involved!

Comments

No comments yet