„Mamy narodową apatię, narodową depresję i będzie narodowy alkoholizm”

Pandemia jedną z przyczyn narastania problemu alkoholowego wśród Polaków

Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych zajmująca się zapobieganiem nadmiernego spożywania alkoholu przez Polaków oraz skutkom uzależnienia przygotowała ,,Alkoholową Mapę Polski”, raport o rocznych wydatkach w poszczególnych regionach na alkohol, w przeliczeniu na jednego mieszkańca, za rok 2018. Prym w zestawieniu, z wynikiem 1215 zł na głowę, wiedzie Pomorze Zachodnie.           

Rząd już dawno zapowiedział walkę z problemem alkoholowym, czemu miało służyć znaczne podniesienie akcyzy od wyrobów alkoholowych, ale jak na razie jedynym efektem jest ubożenie rodzin osób dotkniętych alkoholizmem, którym po prostu mniej pieniędzy zostaje na życie. Poza tym patrząc na to co wyprawia się z obywatelami w imię walki z wirusami, jakoś trudno uwierzyć, że ten temat naprawdę leży politykom na sercu. Paradoksalnie odbieranie wolności, izolacja społeczna i wywołany przez nieprzemyślane decyzje kryzys gospodarczy, nie wpływają na zmniejszanie skali problemu alkoholowego w kraju, ale wręcz na jego spotęgowanie, o czym sygnalizują od dawna psychiatrzy.                 

Jak czytamy w portalu wszczecinie.pl Polacy wydali łącznie na alkohol w 2018 roku ponad … 35 miliardów złotych. Można więc bez trudu sobie wyobrazić podobne statystyki za rok 2020 czy 2021, to dopiero będzie alkoholowy armagedon. Według ekspertów pandemia bardzo sprzyja dynamicznemu wzrostowi problemu uzależnień od alkoholu, który jest łatwo dostępnym środkiem na oderwanie się od dołującej koronawirusowej rzeczywistości. Ciągłe zakazy, nakazy, brak stabilizacji i kontaktów społecznych oraz nierzadko tragiczna sytuacja materialna i brak możliwości rozładowania narastającego napięcia i stresu, powodują częstsze sięganie po alkohol, czemu również bardzo sprzyja tak modne teraz życie zdalne.           

Sytuacja jest już tak poważna, że psychiatra Teresa Zalewska biorąca udział w audycji na antenie Radia Plus, na temat skali problemu alkoholowego w czasie pandemii, pozwoliła sobie na wniosek, że to narastające zjawisko stanie się wkrótce problemem narodowym:       

,,Mamy narodową apatię, narodową depresję i będzie narodowy alkoholizm. Sprzyjają temu samotność, frustracja, brak perspektyw i nieustanne wprowadzanie zmian. Brak kontaktów społecznych i ruina finansowa powodują, że bezkrytycznie sięgamy po alkohol”.         

,,Pandemia dała nam powód do picia: nie mamy jak się rozerwać, nie mamy gdzie wypocząć, źle nam się dzieje w pracy. Szukamy odskoczni”.          

,,Uzależnienie to stan zagrożenia życia. Niszczymy nasze ciało i naszą psychikę”. 

Czy widzą to rządzący i ich eksperci, którym chodzi podobno o … życie?!

Opracowanie BC 

Źródło: 

Dodaj komentarz