Czy unia europejska rozbroi bombę ekologiczną tykającą na dnie Bałtyku?


Na dnie Bałtyku spoczywają bardzo niebezpieczne pozostałości po II wojnie światowej, które pod wpływem postępującego przez dziesięciolecia zjawiska korozji oraz naturalnych ruchów wody mogą w każdej chwili o sobie dać znać. Bojowe środki trujące, amunicja, broń konwencjonalna, paliwa i produkty ropopochodne aż z kilkuset wraków, zatopionych podczas działań wojennych statków, stanowią ogromne zagrożenie dla ekosystemu Bałtyku, co może się odbić również niekorzystnie na interesach Polski.       

Czasu więc na odkładanie sprawy na później już nie ma, a unieszkodliwienie i utylizacja tak ogromnej ilości zalegających na dnie Bałtyku wojennych pamiątek będzie bardzo kosztowna. Z inicjatywy europosłanki z Pomorza, byłej minister spraw zagranicznych w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, Anny Fotygi z PiS grupa 39 europosłów z 15 krajów wystosowała do przewodniczącej Komisji Europejskiej pismo dotyczące rozwiązania tej coraz bardziej palącej kwestii. Chodzi o sfinansowanie ze środków unii zarówno poszukiwań, wydobycia jak i neutralizacji stwarzających zagrożenie powojennych pozostałości spoczywających na dnie Bałtyku.                    

Eurodeputowani nie tylko sygnalizują konieczność pilnego oczyszczenia dna morza, ale mają również plan realizacji tego gigantycznego przedsięwzięcia. Służyć do tego celu miałyby środki m.in. z programu Interreg Region Morza Bałtyckiego na lata 2021-2027 oraz kontynuacja już wcześniej realizowanych przez bałtyckie kraje członkowskie unii, projektów dotyczących oszacowania ilości zalegających niebezpiecznych materiałów na dnie morza, oceny zakresu negatywnych skutków dla środowiska naturalnego oraz opracowania taktyki ich wydobycia.            

Przy okazji sfinansowane miałyby być badania nad nieszkodliwymi dla środowiska sposobami utylizacji odpadów niebezpiecznych m.in. broni chemicznej. Według europosłów, którzy podpisali pismo do przewodniczącej KE, przy likwidacji amunicji i broni konwencjonalnej nie obejdzie się też bez pomocy NATO. Co ciekawe sprawa ta zjednoczyła nawet zagorzałych przeciwników politycznych, i to nie tylko w europarlamencie. Jak czytamy bowiem w portalu dziennikbaltycki.pl:        ,,…list do szefowej KE podpisali reprezentanci sześciu różnych frakcji PE, często niezgadzających się ze sobą (obok Anny Fotygi widnieje pod nim również podpis Magdaleny Adamowicz z Koalicji Obywatelskiej), przedstawiciele 15 krajów (m.in. bałtyckich, ale też Włoch czy Chorwacji)”.          

Opracowanie BC 

Źródło:     

Dodaj komentarz