Czy marszałek Grodzki jest hamulcowym?

Relacje PO-PiS, to ostatnio prawdziwy popis zażartej walki o przyszłych wyborców i władzę. Jak wynika z sondaży akcje Platformy Obywatelskiej lecą na łeb na szyję i gdyby dzisiaj przyszło wybierać do parlamentu politycy Koalicji Obywatelskiej mogliby liczyć maksymalnie na 15 proc. poparcia społecznego, co przy dwukrotnie wyższym notowaniu PiS daje wynik mało budujący dla tej opozycji, a tu jeszcze niepokojąca wizja Polskiego Ładu, tak pięknie malującego przyszły dobrobyt statystycznego Kowalskiego oraz wywalczona przez partię rządzącą wielka kasa z unii.                    

Sprawa przyjęcia ustawy ratyfikacyjnej, a z nią unijnych miliardów dla Polski poróżniła między sobą oba zajadle zwalczające się obozy, co nie byłoby na naszej scenie politycznej niczym osobliwym, gdyby nie fakt, że nie tylko Platforma dotąd tak chętnie bez większych oporów wyciągająca ręce po fundusze unijne jest przeciw, ale nawet Solidarna Polska widzi zagrożenie dla suwerenności naszego kraju. O ile w przypadku koalicjanta PiS rozterki wydają się uzasadnione, to jeśli chodzi o Platformę nie można oprzeć się jednak wrażeniu, że veto może nie wynikać z troski o przejrzystość wydawania tych grubych miliardów i sprawiedliwego ich rozdziału pomiędzy przyjazne i nieprzyjazne władzy regiony, ale jest zwykłym NIE, bo PiS tak chce, a każdy powód jest dobry aby pokazać, że partia rządząca jest ,,be”.       

Wielki rozgrywający PO marszałek Senatu Tomasz Grodzki nie tylko opóźnia według przeciwników politycznych sprawę zgody polskiego parlamentu na uruchomienie unijnych funduszy, która według PiS jest bardzo pilna, powołując się przy tym na konieczność wnikliwego i dogłębnego rozważenia rządowej ustawy ratyfikacyjnej, ale jeszcze zaprosił na debatę senacką w sprawie procedownej ustawy, lidera … Solidarnej Polski, nie odmawiając sobie przyjemności zaakcentowania w liście do ministra Ziobry sprawy niedopuszczenia go do głosu przez marszałek Witek i wicemarszałka Terleckiego podczas debaty sejmowej. Według marszałka Grodzkiego ten ,,bulwersujący” stan rzeczy pozbawił ministra ,,możliwości swobodnego wypowiedzenia się i przedstawienia argumentów, które powinny zostać rozważone w trakcie procesu legislacyjnego”.             

Marszałek Grodzki zamierza, więc ministra Ziobrę, choć nie jest mu z nim zazwyczaj po drodze, do głosu dopuścić w myśl szczytnych zasad obowiązujących w izbie wyższej parlamentu pod jego przewodnictwem, czego również nie omieszkał podkreślić we wspomnianym liście. Gdyby ktoś nie domyślał się jakich szczytnych zasad, to oczywiście chodzi o ,,zapewnienie swobodnej wymiany poglądów i myśli”, ,,dbałość o zachowanie pluralizmu” oraz ,,budowanie atmosfery sprzyjającej refleksji nad sprawami istotnymi dla naszych rodaków”.  Ale zanim 27 maja Senat zdecyduje o losach ustawy ratyfikacyjnej przewidziano prace nad ustawą w senackich komisjach. Samorządowcy z myślą o rozruchu zgaszonych tzw. pandemią lokalnych gospodarek niecierpliwie oczekujący na zastrzyk gotówki z Europejskiego Funduszu Odbudowy, w przeciwieństwie do marszałka Grodzkiego, któremu się w tej kwestii jakoś nie spieszy, oczekują decyzji błyskawicznej i oczywiście na „TAK”. 

Ta ewidentnie prowadzona rozgrywka polityczna może okazać się jednak strzałem w kolano Platformy Obywatelskiej, ponieważ w tym samym czasie członków w jej szeregach ubywa, a wyjątkowo już niskie poparcie społeczne dla tej jeszcze niedawno cieszącej się (o dziwo) pomimo wielu poważnych „wpadek” uznaniem partii jeszcze bardziej spada. Samorządowcy z regionu zachodniopomorskiego, który sprzyjał dotąd Platformie w wypowiedziach dla szczecin.tvp.pl nie zostawili suchej nitki na działaniach swojego krajana marszałka Grodzkiego, czego reprezentatywnym przykładem mogą być słowa burmistrz Węgorzyna Moniki Kuźmińskiej ,,To jest gra na czas i ryzykowanie o losach Polski…”. Według wójta gminy Brojce Michała Zinowika wiele inwestycji ważnych dla lokalnych społeczności czeka, a czas ucieka: ,,Każda zwłoka to tak naprawdę kolejne procedury, które odsuwają w czasie te możliwości, które dają środki unijne…”. Również na czas zwraca uwagę burmistrz gminy Dobra Krzysztof Wrzesień: ,,Czym szybciej tym lepiej. Będziemy mogli realizować nasze plany. Będziemy mogli robić coś dla ludzi”.          

Jak donosi serwis pap.pl senackie komisje Budżetu i Finansów Publicznych oraz Spraw Zagranicznych i Unii Europejskiej  poparły już ustawę ratyfikacyjną i to jednomyślnie, ale żeby nie było aż tak różowo z … poprawką zgłoszoną przez kluby KO i PSL. W zaakceptowanej ustawie pojawił się bowiem wstęp jasno określający obok przeznaczenia unijnych środków również zasady na jakich rząd będzie je przydzielał:               

,, W trosce o przyszłość i pomyślność naszej ojczyzny władze Rzeczpospolitej Polskiej deklarują, że środki z Funduszu Odbudowy będą służyć modernizacji państwa, rozwojowi i innowacyjności gospodarki, usprawnieniu ochrony zdrowia, wzmocnieniu systemu edukacji, ochronie środowiska i klimatu. Władze Rzeczpospolitej Polskiej zobowiązują się, że środki z tego funduszu będą wydatkowane w oparciu o zasady sprawiedliwości, transparentności i praworządności z zagwarantowaniem równego traktowania podmiotów zainteresowanych realizacją projektów”.            

Opracowanie BC  

Źródło:    

Dodaj komentarz