Lubuska turystyka ,,leży na łopatkach”

Już dwa tygodnie temu, kiedy spanikowany rząd zaczął znowu sięgać po jedyne narzędzie na koronawirusa, jakim niestety dysponuje, w regionie lubuskim, który znalazł się pod względem stwierdzonych zakażeń na czarnej liście, panowały wśród przedsiębiorców minorowe nastroje. Wielu z nich znowu do … 28 marca musiało zamknąć dopiero co otwarte biznesy. Niestety, jak można było się spodziewać, nie skończy się tylko na dwóch tygodniach, i co gorsza nie dosyć, że nie będą mogli jeszcze długo prowadzić działalności gospodarczej, to jeszcze dołączą do nich kolejni.           

Jednym z sektorów lubuskiej gospodarki, który bardzo ucierpiał z powodu stosowanej od roku taktyki uniku jest lokalna turystyka, która z uwagi na wielkość i położenie regionu, czy jego walory krajoznawcze, regionalną kuchnię i bazę noclegową celuje raczej w turystów, którzy zatrzymują się w regionie przejazdem lub stawiają na aktywne spędzanie wolnego czasu.     

                  
Prezes Lubuskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej LOTUR, Jadwiga Błoch w rozmowie z portalem money.pl, dotyczącej ponownej decyzji rządu o zamknięciu hoteli zwróciła uwagę na tragiczną sytuację branży turystycznej, i czarno widziała możliwości przetrwania kolejnego lockdownu przez wielu lubuskich przedsiębiorców z branży turystycznej:             

  
,,Prawdopodobnie wiele przedsiębiorstw padnie, będzie trudno się odbudować. Turystyka jest jak słabszy bokser na ringu. Leży na łopatkach, liczymy do dziesięciu, a on nie może się podnieść, bo cały czas dostaje z każdej strony”.   

Według prezes regionalnej organizacji najbardziej narażone na bankructwo są małe rodzinne firmy nie zatrudniające wielu pracowników, takie jak na przykład gospodarstwa agroturystyczne, których w regionie nie jest mało, szczególnie, że z powodu kryteriów udzielania rządowego wsparcia dla ratowania miejsc pracy, mają po prostu znikome szanse na finansową pomoc.                 

Jak czytamy w portalu money.pl jeszcze w 2019 roku w regionie lubuskim funkcjonowały 302 obiekty hotelowe dysponujące prawie 20 tys. miejsc noclegowych. Ile z nich przetrwa do końca 2021 roku nietrudno przewidzieć, tym bardziej, że jak wynika z danych GUS baza noclegowa ze względu na położenie regionu przy granicy z Niemcami, dotąd miała obłożenie głównie dzięki turystom zagranicznym, i to nie tylko z Niemiec (32 proc.), ale również z Rosji (11,5 proc.) i z Ukrainy (11,2 proc.).        

Opracowanie BC 


Źródło:  

Dodaj komentarz