Rosja rozmieściła wojska gotowe do ofensywy w pobliżu granicy z Ukrainą

Rosja utworzyła trzy ugrupowania wojsk, zdolnych do przeprowadzenia niespodziewanych operacji ofensywnych z ograniczonymi celami na terytorium Ukrainy – oświadczył szef Głównego Departamentu ds. Współpracy Międzynarodowej i Weryfikacji Sił Zbrojnych Ukrainy, generał porucznik Wasyl Gołopatiuk podczas online-spotkania Forum ds. Bezpieczeństwa w OBWE, informuje agencja Ukrinform.

„Ogólnie liczba grup naziemnych rosyjskich sił zbrojnych wzdłuż granicy ukraińskiej wynosi około 87 tysięcy personelu wojskowego, do 1100 jednostek czołgów, do 2600 opancerzonych pojazdów bojowych, do 1100 systemów artyleryjskich, do 360 systemów rakiet wielokrotnego użytku, 18 kompleksów rakiet operacyjno taktycznych”.

Wasyl Gołopatiuk Generał porucznik, szef Głównego Departamentu ds. Współpracy Międzynarodowej i Weryfikacji Sił Zbrojnych Ukrainy

Według Sił Zbrojnych Ukrainy, wzdłuż granicy Ukrainy Rosja aktywnie formuje nowe i reorganizuje istniejące jednostki wojskowe w celu zwiększenia potencjału bojowego.

Golopatyuk zauważył, że tworzenie trzech nowych ugrupowań wojsk jest obecnie na ukończeniu – dwóch armii i korpusu armii, które planują osiągnąć pełną gotowość operacyjną w latach 2020-2021.

Przypomnijmy, kilka dni temu prezydent Rosji Władimir Putin podpisał dekret o poborze wojsk rezerwowych – informuje portal 24.tv.ua. Wszystkie poprzednie dekrety Putina wymagały wezwania poborowych na wyraźny okres do dwóch miesięcy. Po raz pierwszy od wielu lat dekret ten nie określa konkretnych terminów służby wojskowej rezerwistów, co może wskazywać na próbę przeprowadzenia przez przywódców Federacji Rosyjskiej tajnej mobilizacji w celu rozpoczęcia i przeprowadzenia bezpośredniej i otwartej agresji wojskowej przeciwko sąsiednim krajom.

Jesienią, pod osłoną manewrów wojskowych „Kaukaz 2020”, kiedy to w regionie Morza Czarnego w południowym okręgu wojskowym FR będzie duża liczba żołnierzy rosyjskich, Kreml może rozpętać kolejny akt agresji przeciwko Ukrainie w celu przejęcia tamy w Chersoniu, która blokuje dostawy wody z Dniepru przez Kanał Północno-Krymski do okupowanego przez Rosję Krymu – powiedział generał Ben Hodges, były dowódca Sił Zbrojnych USA w Europie, podaje portal Liga.net. Moskwa może spróbować usprawiedliwić nową inwazję katastrofą humanitarną na półwyspie, powiedział amerykański generał.

Z kolei ukraiński wywiad ostrzega, że ​​Kreml nie porzucił scenariusza z utworzeniem korytarza lądowego na Krym. Rosja planuje wykorzystać rosyjskie siły zbrojne, aby stworzyć korytarz lądowy do anektowanego Krymu – zaznaczył Wadym Skibicki, przedstawiciel Głównego Departamentu Wywiadu Ministerstwa Obrony Ukrainy, informuje agencja Ukrinform.

„Przede wszystkim należy zauważyć, że nie jest to pomysł, ale plan. Oczywistym jest, że strategiczny plan wykorzystania sił zbrojnych FR do stworzenia lądowego korytarza i pozbawienia Ukrainy dostępu do Morza Czarnego i Oceanu Światowego pozostaje w rosyjskich dokumentach planowania wojskowego” – zaznaczył Wadym Skibicki, przedstawiciel Głównego Departamentu Wywiadu Ministerstwa Obrony Ukrainy.

Według Skibickiego ukraiński wywiad wojskowy „ma pewne informacje dotyczące manewrów przeprowadzonych w tym samym scenariuszu i innych działaniach”.

„Dlatego istnieją takie plany. Ale ich wdrożenie będzie już zależeć od wielu czynników” – powiedział.

KOMENTARZ REDAKCJI

Wojny w Syrii, Libii i na Ukrainie nie są konfliktami lokalnymi i regionalnymi. Są to teatry rosyjskich operacji wojskowych przeciwko Zachodowi. Wojna już trwa… Wróg u bram. Kreml chce zniszczyć Polskę i podbić Europę.

Moskwa boi się wzmocnienia wschodniej flanki NATO i powstania silnego regionalnego sojuszu państw Międzymorza. Kreml usiłuje za wszelką cenę uniemożliwić stworzenie sojuszu państw Europy Środkowo-Wschodniej, zdolnego do powstrzymania rosyjskiej ekspansji na Zachód. Stworzenie regionalnego sojuszu państw Europy Środkowo-Wschodniej oznaczałoby kres marzeń o odbudowie Imperium Rosyjskiego.

Po upadku muru berlińskiego i rozpadzie ZSRS Rosja podłożyła szereg geopolitycznych „bomb zegarowych” w regionie bałtycko-czarnomorskim. Są wśród nich: obwód kaliningradzki nad Bałtykiem, oderwane od Mołdawii Naddniestrze, anektowany ukraiński Krym na Morzu Czarnym oraz okupowana część Donbasu na południowym wschodzie Ukrainy. Oprócz tego Rosja oplotła siecią swoich agentów Białoruś i wciągnęła Mińsk do własnego bloku militarno-politycznego. W rezultacie Polska i kraje bałtyckie stały się najbardziej zagrożonymi państwami Europy Środkowo-Wschodniej.

W 2017 r. Rosja i Białoruś przeprowadziły manewry wojskowe na wielką skalę pod kryptonimem Zapad-2017. W grudniu tegoż roku niemiecka gazeta „Bild”, powołując się na analityków wojskowych, ujawniła, że wojska rosyjskie i podległe im siły białoruskie podczas manewrów Zapad-2017 ćwiczyły zmasowany atak na Europę. Według scenariusza inwazja „rozpoczęła się” od zajęcia tzw. Przesmyku Suwalskiego i odcięcia krajów bałtyckich od reszty NATO. Następnym krokiem była „neutralizacja” z powietrza bądź zajęcie baz wojskowych na terytorium Polski i innych częściach „wschodniej flanki” NATO. Z artykułu wynika, że scenariusz zakładał zajęcie krajów bałtyckich.

Prywatna agencja wywiadu Stratfor, nazywana „cieniem CIA”, opublikowała raport, w którym zwraca uwagę na to, że:

„Kraje bałtyckie i Polska są otwarte dla Rosji. […] Kraje te nie są bezpieczne, w dużym stopniu z powodu siły wojskowej Rosji, o czym świadczy historia rosyjskiej okupacji trwającej od XVIII do XX wieku”.

Stratfor, prognozuje, że manewry „Zapad-2017” są preludium większego konfliktu z NATO. Według poprzednich szacunków ekspertów, tworzone rosyjskie ugrupowanie do 2020 roku będzie całkiem przezbrojone i gotowe do zmasowanej inwazji na sąsiadujące kraje. Sądząc po składzie zjednoczeń wojskowych i tworzonej dla nich infrastrukturze, planowana głębokość inwazji w granicach 500 km.

Kreml dojrzał do konfliktu globalnego i grozi NATO wojną. Liczy, że państwa członkowskie Sojuszu Północnoatlantyckiego, obawiając się ataku nuklearnego, nie odważą się przeciwstawić rosyjskiej agresji w Europie Środkowo-Wschodniej.

Jeden z najbliższych współpracowników Putina, sekretarz Rady Bezpieczeństwa FR Nikołaj Patruszew 2 stycznia 2016 roku w wywiadzie udzielonym „Gazecie Rosyjskiej” zagroził:

„Doprowadzimy do wojny w Europie Środkowo-Wschodniej”.

Oświadczył też, że wojska rosyjskie przeprowadzą inwazję na państwa bałtyckie:

„Zajmiemy je całkowicie, szybko i bez żadnych strat” – zapowiedział.

„Zapomnieć przeszłość oznacza zgodzić się z jej powrotem” powiedział kiedyś Winston Churchill. Znany amerykański historyk Timothy Snyder w książce „Skrwawione ziemie. Europa między Hitlerem a Stalinem” opisał obszar, na którym w pierwszej połowie ubiegłego stulecia dokonano najstraszniejszego ludobójstwa narodów Europy. Naukowiec zwraca uwagę na fakt, że „Obszar skrwawionych ziem w całości pokrywa się z terytorium dawnej Rzeczypospolitej”.

Agresywna polityka Rosji doprowadziła świat na skraj przepaści. Moskwa z maniakalnym uporem stara się zburzyć powojenny system globalnego bezpieczeństwa, podważyć jedność bloku euroatlantyckiego, odzyskać kontrolę nad krajami byłego obozu socjalistycznego i realizować strategię podboju Europy.

Putin zachowuje się jak Hitler na kilka lat przed II wojną światową. Dlatego warto przypomnieć słowa Winstona Churchilla, który powiedział w House of Commons, gdy kraje europejskie zawarły z Hitlerem układ monachijski w 1938 roku:

„Mieliście wybór między wojną i hańbą. Wybraliście hańbę, teraz dostaniecie wojnę”.

I miał rację. Niecały rok później Hitler napadł na Polskę, a Wielka Brytania musiała wypowiedzieć Niemcom wojnę. Zaczęła się II wojna światowa…

Teraz Europa i świat stoi przed tym samym wyborem…

  • źródło: jagiellonia.org

Get involved!

Comments

No comments yet