To co zrobił „sędzia” Paweł Juszczyszyn z Olsztyna, jest prawnym bandytyzmem

Od dwóch dni zrobiło się głośno wokół najnowszego „obrońcy konstytucji”, a tak naprawdę obrońcy bezkarności „nadzwyczajnej kasty”. Głośno, to nie znaczy, że mądrze i ze zwróceniem uwagi na istotę tego, co zrobił Juszczyszyn i inaczej niż prawnym bandytyzmem postanowienia „sędziego” nazwać się nie da. Wiem, że ta formuła jest nieludzko nadużywana, niemniej idealnie pasuje do wyczynów „sędziego” z Olsztyna – student pierwszego roku prawa zapadłby się ze wstydu pod ziemię, gdyby napisał takie kolokwium, jak postanowienie Juszczyszyna.

Zatem zacznijmy od podstaw prawa, których nie zna sędzia z Olsztyna, „ekspert” Matczak i wielu innych „obrońców konstytucji”. Postanowienie dotyczy prawidłowego obsadzenia sędziego w postępowaniu cywilnym i tę okoliczność sąd z urzędu lub na wniosek strony zawsze może zbadać, wręcz ma obowiązek wydać postanowienie. Tyle tylko, że na mocy konkretnych przepisów kodeksu cywilnego, którymi są:

Art. 48. Wyłączenie sędziego z mocy ustawy (iudex inhabilis)

§ 1. Sędzia jest wyłączony z mocy samej ustawy:

1) w sprawach, w których jest stroną lub pozostaje z jedną ze stron w takim stosunku prawnym, że wynik sprawy oddziaływa na jego prawa lub obowiązki;
2) w sprawach swego małżonka, krewnych lub powinowatych w linii prostej, krewnych bocznych do czwartego stopnia i powinowatych bocznych do drugiego stopnia;
3) w sprawach osób związanych z nim z tytułu przysposobienia, opieki lub kurateli;
4) w sprawach, w których był lub jest jeszcze pełnomocnikiem albo był radcą prawnym jednej ze stron;
5) w sprawach, w których w instancji niższej brał udział w wydaniu zaskarżonego orzeczenia, jako też w sprawach o ważność aktu prawnego z jego udziałem sporządzonego lub przez niego rozpoznanego oraz w sprawach, w których występował jako prokurator;
6) w sprawach o odszkodowanie z tytułu szkody wyrządzonej przez wydanie prawomocnego orzeczenia niezgodnego z prawem, jeżeli brał udział w wydaniu tego orzeczenia.

§ 2. Powody wyłączenia trwają także po ustaniu uzasadniającego je małżeństwa, przysposobienia, opieki lub kurateli.

§ 3. Sędzia, który brał udział w wydaniu orzeczenia objętego skargą o wznowienie lub skargą nadzwyczajną, nie może orzekać co do tej skargi.

Art. 49. Wyłączenie sędziego na jego żądanie lub wniosek strony (iudex suspectus)

§ 1. Niezależnie od przyczyn wymienionych w art. 48 wyłączenie sędziego z mocy ustawy (iudex inhabilis), sąd wyłącza sędziego na jego żądanie lub na wniosek strony, jeżeli istnieje okoliczność tego rodzaju, że mogłaby wywołać uzasadnioną wątpliwość co do bezstronności sędziego w danej sprawie.

§ 2. Za okoliczność, o której mowa w § 1, nie uważa się wyrażenia przez sędziego poglądu co do prawa i faktów przy wyjaśnianiu stronom czynności sądu lub nakłanianiu do ugody.

Powyższe przepisy dotyczą wyłączenia sędziego z postępowania cywilnego ze względu na przeszkody formalne, zapisane w ustawie i o tym mówi art., 48 k.p.c. lub przeszkody „osobiste”, czyli takie okoliczności, które mogłyby podważyć obiektywizm sędziego (art. 49 k.p.c.). Co ciekawe „sędzia” Juszczyszyn ostentacyjnie manifestujący swoje poglądy polityczne, w całości wypełnia przesłanki z art. 49 k.p.c. Istnieją jeszcze inne artykuły k.p.c. które mogłyby być podstawą do uznawania nieprawidłowości obsadzenia składu sędziowskiego, ale nie ma sensu ich przywoływać, ponieważ dotyczą właściwości miejscowej i rzeczowej sądu. Po ludzku mówiąc, konkretne procesy muszą się toczyć w konkretnym sądzie, na przykład w 99% miejscem rozpoznania sprawy jest sąd w rejonie pozwanego. Sprawa musi też trafić na odpowiedni „szczebel” sądowy, tutaj dobrym przykładem jest naruszenie dóbr osobistych, czego nie może rozpoznać sąd rejonowy, tylko sąd okręgowy. Jednak to w ogóle nie było rozważane przez „sędziego”.

Poza wymienionymi okolicznościami żaden sąd w postępowaniu cywilnym nie może badać niczego innego w odniesieniu do prawidłowości obsadzenia składu sędziowskiego, a już na pewno nie może badać prawidłowości powołania sędziego i co więcej legalności wyboru Krajowej Rady Sądowniczej. Co zrobił Juszczyszyn? Poprawił Wyszyńskiego, dostał człowieka, ale nie znalazł paragrafu, bo znaleźć nie mógł i zamiast tego powołał się na wyrok TSUE, który po pierwsze nie jest i nie może być podstawą prawną do badania obsadzenia składu sędziowskiego, po drugie wyrok TSUE dotyczy jednej konkretnej sprawy, w żaden sposób nie związanej z postępowaniem toczącym się w olsztyńskim sądzie, po trzecie wyrok TSUE w najmniejszym stopniu nie odnosi się do legalności wyboru KRS i sędziów powołanych przez KRS.

Równie dobrze Juszczyszyn mógł wydać postanowienie na mocy kodeksu drogowego, powołując się na domniemane przekroczenie prędkości przez sędziego pierwszej instancji, które mogło spowodować tragiczne skutki, a tym samym doszło do naruszenie etyki zawodowej sędziego. Krótko mówiąc „sędzia” Juszczyszyn przebił Wyszyńskiego, ale i marszałka Grodzkiego o 1000 jednostek w skali „jestem Bogiem”. Postanowienie „sędziego” jest dyskwalifikujące, ten „sędzia” już nigdy nie powinien założyć togi i to żadnej togi, nie tylko sędziowskiej, ale to nie wszystko.

W sądach cywilnych toczy się około 10 000 postępowań rocznie i tylko w jednym „bohater” z Olsztyna wykonał taki bandycki wybieg, który prowadzi do całkowitej anarchii sądownictwa i pewnie o to w tym wszystkim chodzi. Jestem przekonany, że Juszczyszyn nie działa sam, zresztą widać to po wypowiedziach znanych „organizacji sędziowskich” i „autorytetów. Dlatego w tym przypadku nie „degradacja” do sądu rejonowego, ale postępowanie dyscyplinarne i wydalenie z zawodu jest jedyną możliwą karą. Tutaj żarty się naprawdę kończą.

Źródło: kontrowersje.net

Dodaj komentarz