Rzeszowski Plac Targowy zostaje otwarty. Podobnie w Przemyślu. W Tarnobrzegu miejskie targowiska zamknięto 14 marca

O tym, że warto unikać miejsc, w których skupia się sporo osób wiemy już od jakiegoś czasu. Na takie miejsca uwagę zwracają mieszkańcy Rzeszowa. – Na targowisku przy ul. Targowej pełno ludzi na zakupach, bez zachowania jakichkolwiek środków zaleconych przez GIS – twierdzi mieszkaniec Rzeszowa.

Nasi Czytelnicy coraz częściej zawracają uwagę na miejsca, w których skupiają się ludzie, sądząc, że niektóre z nich powinny zostać w jakiś sposób ograniczone dla mieszkańców. Jednym z takich miejsc jest Plac Targowy w Rzeszowie.

Główny Inspektorat Sanitarny wydał zalecenia dla osób, które pracują i robią codzienne zakupy na bazarach. Sanepidowskie rekomendacje dotyczą stosowania w rygorystyczny sposób wymagań higienicznych.

– Osoby mające kontakt z żywnością, muszą często myć ręce: przed rozpoczęciem pracy, przed kontaktem z żywnością, która jest przeznaczona do bezpośredniego spożycia, po obróbce lub kontakcie z żywnością surową, nieprzetworzoną, po zajmowaniu się odpadami czy śmieciami, po zakończeniu procedur czyszczenia czy dezynfekcji, po skorzystaniu z toalety, po kaszlu, kichaniu, wydmuchaniu nosa, po jedzeniu, piciu, lub paleniu, po kontakcie z pieniędzmi – czytamy w długim komunikacie GIS.

– O zabezpieczeniach pomyśleliśmy od razu. Już od 14 marca to sprzedawcy podają towar, tak aby klienci nie dotykali go. Sprzedawcy pracują w rękawiczkach, a kupujący są informowani o zachowaniu bezpiecznych odstępów od siebie

– tłumaczy Jerzy Tabin, dyrektor MATiP w Rzeszowie.

22 marca Miejska Administracja Targowisk i Parkingów ze względów bezpieczeństwa zdecydowała się odwołać targ przy ulicy Dworaka. Co tydzień gromadziło się tam kilka tysięcy osób. Przy ul. Targowej dzień po ogłoszeniu stanu epidemicznego zamknięto Hale Targową. Otwarte pozostały jedynie małe stragany na zewnątrz, na których odbywa się znikomy handel.

– Jeszcze rano jest jakiś ruch. Później prawie nikogo nie ma. Ludzie się boją. Źle to wygląda, połowę towaru będzie trzeba wyrzucić – żali się jeden z handlarzy.

Zauważalny ruch odbywa się jedynie przy stoiskach ze środkami chemicznymi. Ludzie stoją w zalecanych odstępach a na kotarach i folii zasłaniającej wejście, informacja by wchodzić pojedynczo.

– Robienie zakupów na powietrzu jest o wiele bezpieczniejsze niż w zamkniętych przestrzeniach sklepowych. Na straganach trwa handel, ale warto zaznaczyć, że jest on bardzo ograniczony. Ponadto sklepy spożywcze zgodnie z przepisami mogą być otwarte, więc dlaczego targowiska mają być zamknięte – zaznacza Jerzy Tabin.

Jak sytuacja wygląda w innych miastach?

Podobnie jak w Rzeszowie sytuacja wygląda w Przemyślu. Władze miasta nie zamierzają zamykać dwóch miejskich targowisk.

– Czym różni się skupisko ludzi na bazarze od tego w supermarkecie? Zamknięcie targowisk nie rozwiąże problemu rozprzestrzeniania się koronawirusa. Sądzimy, że dopóki supermarkety są otwarte to otwarte będą także targowiska

– mówi Karol Wilk, naczelnik Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska w UM w Przemyślu.

Inaczej do tematu podchodzą władze Tarnobrzegu. Tam miejskie targowisko zostało zamknięte dzień po ogłoszeniu stanu epidemicznego.

– Był plan przywrócenia handlu na targu. 21 marca miał odbyć się wyłącznie „Zielony Targ” z warzywami, owocami i sadzonkami. Na prośbę i komunikaty mieszkańców, prezydent miasta podjął decyzję o rezygnacji z tego pomysłu. W tym momencie miejskie targowisko zostaje nieczynne do odwołania – tłumaczy Wojciech Lis, rzecznik UM w Tarnobrzegu.

Za: Nowiny24

Get involved!

Comments

No comments yet