Lekarze weterynarii działali w Gdańsku na szkodę konsumentów

Dwóch weterynarzy z Gdańska wystawiało in blanco zaświadczenia o przebadaniu drobiu przeznaczonego do ubojni, choć nawet go nie oglądali. Grozi im do 12 lat więzienia.            

Jak czytamy w portalu m.trojmiasto.pl obaj lekarze, Tomasz K. oraz Michał G. „pełniąc funkcje urzędowych lekarzy weterynarii w zakresie przeprowadzania badań przedubojowych drobiu, udostępniali nieuprawnionym osobom podstemplowane i podpisane przez siebie in blanco druki wydane przez właściwych miejscowo powiatowych lekarzy weterynarii z terenu woj. pomorskiego, które to dokumenty stanowiły podstawę przyjęcia drobiu do ubojni”. Za każde takie „badanie”, którego przecież nie przeprowadzili, obaj podejrzani pobierali stosowne wynagrodzenie.

– W wyniku takich działań badania wykonywane były przez osoby do tego nieuprawnione, a część z badań w ogóle nie odbyła się – powiedziała portalowi Marzena Muklewicz, rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej w Gdańsku.
            

Śledztwo w tej sprawie prowadziła, w porozumieniu z prokuraturą, Komenda Wojewódzka Policji w Gdańsku. Policjanci przeanalizowali kilka tysięcy dokumentów, uzyskali liczne opinie biegłych i przesłuchali ponad 150 świadków.

– Wszystko to pozwoliło na wytypowanie osób podejrzanych i przedstawienie dwóm lekarzom weterynarii łącznie blisko 1,5 tys. zarzutów oszustwa, poświadczenia nieprawdy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej oraz podżegania do składania fałszywych zeznań – wyjaśniła portalowi podkom. Renata Legawiec z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku.              

Jeden z podejrzanych został zawieszony w czynnościach służbowych urzędowego lekarza weterynarii, obaj podlegają teraz policyjnemu dozorowi, mają zakaz kontaktowania się z hodowcami drobiu oraz zastosowano wobec nich środek zapobiegawczy w postaci poręczenia majątkowego.              

Jak informuje portal m.trojmiasto.pl ponieważ podejrzani uczynili sobie z tego procederu stałe źródło dochodu, grozi im kara do 12 lat pozbawienia wolności. Sprawa ma, jak się okazuje, charakter rozwojowy a policja i prokuratura pracują obecnie nad ustaleniem rzeczywistej skali tego procederu.                  

Oprac. BC

Get involved!

Comments

No comments yet