Lokalne mafie będą fałszować wybory! Prezes RKW J.Targalski dla Frondy

Luiza Dołęgowska, Fronda.pl: Czy Pana zdaniem zmiany, które zaszły w Ordynacji wyborczej są gwarancją, że wybory samorządowe zostaną przeprowadzone w sposób uczciwy?

Dr Jerzy Targalski, historyk, politolog, publicysta: Mamy gwarancję, że wybory będą sfałszowane przez lokalne mafie, ponieważ PiS o to zadbał, żeby Ordynacja wyborcza dawała znów, wprawdzie inne niż poprzednio, ale również szerokie możliwości takiego działania. Słuszne zadanie powierzono Panu Łukaszowi Schreiberowi, który – moim zdaniem - zrobił wszystko, by Ordynacja umożliwiała fałszerstwa, a teraz jeszcze okazało się, że o wszystkim będzie decydował nie naród, tylko sędzia Hermeliński, czyli jak zwykle: wielkie słowa, a w praktyce sabotaż i kapitulacja.

Ma Pan na myśli to, że się nie uda pod pretekstem RODO nagrywać przebiegu procesu wyborczego?

Postulowaliśmy, żeby tę całą PKW rozegnać na cztery wiatry, gdyż była odpowiedzialna za uchwalanie wytycznych wręcz zachęcających do fałszerstw wyborczych. Zamiast tego Prezydent złożył hołd PKW i wszyscy pozostali na miejscu. W ten sposób pozostawiono sprawne narzędzie sabotowania reform i było tylko kwestią czasu kiedy sędzia Hermeliński przystąpi do ratowania systemu fałszowania wyborów. Zadanie to postanowił wykonać pod pretekstem RODO. Równie dobrze mógłby się powołać na plamy na słońcu, gdy w istocie zaszantażował PiS: albo nie będzie transmisji, albo PKW sparaliżuje wybory - i jak zwykle PiS skapitulował. W ten sposób nie będziemy mieli transmisji ani z lokali, ani z liczenia głosów. Nawet w Rosji można było spokojnie obserwować w internecie jak dosypywane są głosy. U nas fałszerstwa się ukrywa i dlatego sędzia Hermeliński zażądał likwidacji transmisji, a przecież jego wola jest ważniejsza od żądań narodu. Po prostu nasza wyższość polega na zakłamaniu i udawaniu.

Ale gdzie tu wina posła Schreibera jr.?

Pan Schreiber zapatrzył się na wybory ukraińskie, gdzie za Kuczmy głowa rodziny głosowała za wszystkich jej członków i wprowadził zasadę jednej koperty dla wielu wyborców. Jego zdaniem, cała rodzina może wkładać swoje karty wyborcze do koperty. Daje to możliwości nieograniczonych fałszerstw i to fałszowania nie przez PiS oczywiście - bo oni są do tego niezdolni, tylko przez lokalne mafie. Do tego są ważniejsze jeszcze sprawy, mianowicie PiS wymyślił ''komisarzy wyborczych'' i dał takie obostrzenia w zakresie kryteriów kto może być komisarzem, że w praktyce okaże się, iż komisarzami będą tylko działacze PSL-u, PO i SLD.

Zasada, że komisarz musi mieć za sobą doświadczenie pracy w administracji samorządowej lub państwowej od razu zawęża grono kandydatów do ludzi systemu. Największe doświadczenie tego typu mają lokalni złodzieje. Pierwotnie komisarze mieli się rekrutować z innych rejonów niż ten, w którym będą pracowali, ale aby mogli ten wymóg obalić - dano im możliwości sabotowania ustawy i wprowadzono zasadę dobrowolności zgłoszenia. Ludzie uczciwi nie zgłaszali się, by nie narazić się lokalnym układom, a bezpieczniactwo skorzystało i zbojkotowało zgłoszenia, by wymusić zmianę zasad. Teraz już komisarzem mogła zostać osoba z danego okręgu, czyli przedstawiciel lokalnej mafii.

Tych komisarzy już wybrano i ich listę ogłoszono.

Moim zdaniem wybrano właśnie ludzi z aparatu lokalnego, więc teraz można przeanalizować kto został komisarzem i z kim jest związany. Z pewnością jednak nikt tego nie zrobi. Za dużo roboty i po co? Żeby usłyszeć, że szkodzi się pozornej zmianie?

Do tego dochodzi sprawa członkostwa w komisjach… Myśmy proponowali jako Ruch Kontroli Wyborów - Ruch Kontroli Władzy, żeby organizacje społeczne mogły kierować swoich obserwatorów do komisji wyborczych.

No i mogą.

Nie, nie mogą.

Ale na stronie PKW jako jeden z punktów figuruje informacja, że ,,..zarejestrowane w Polsce stowarzyszenie i fundacja, do których celów statutowych należy troska o demokrację, prawa obywatelskie i rozwój społeczeństwa obywatelskiego, ma prawo wyznaczyć po jednym obserwatorze społecznym do komisji obwodowych, okręgowych, rejonowych i terytorialnych.'' (źr.:http://pkw.gov.pl/336_Wydarzenia/1/0/23988_Weszla_w_zycie_nowelizacja_Kodeksu_wyborczego)

Nie zrozumiała pani problemu. Mamy teraz dwie komisje, czyli potrzeba minimum 60 tys. ludzi. Ci obserwatorzy będą mogli być w komisjach - ale jako ochotnicy, czyli za darmo, podczas gdy członkowie komisji kierowani przez komitety wyborcze otrzymają dietę. Partie nam skierowań nie dadzą, bo wynagradzają w ten sposób ludzi za zbieranie podpisów, a ochotników do pracy za darmo, w obecnej sytuacji rozczarowania twardego elektoratu pani nie znajdzie.

No tak. Mogą, ale społecznie, to miałam na myśli.

Społecznie nikt nie będzie pracował 12 godzin. Ochotnicy, czyli obserwatorzy mają takie same prawa jak członkowie komisji wyborczej, więc nie są kierowani do komisji tylko ''mają prawo być razem z komisją'' - a to jest różnica!

I jak to uprawnienie do obecności i czuwania pro publico bono i za wyrazy uznania przełoży się na liczbę społecznych ochotników?

Może ze 100 osób w skali kraju, nie więcej, a w związku z tym znów otworzą się szerokie możliwości kombinowania i oszukiwania.

Ciekawe, jak to się ma do informacji, że kwoty na wybory w porównaniu z poprzednimi wyborami mogą podobno być aż dziesięciokrotnie wyższe a za udział w szkoleniu 2 x po 2 godziny można otrzymać aż 2,3 zł netto? Czy to może być prawda?

Ludzi w komisjach będzie dwa razy więcej, a z tych szkoleń nic nie wyniknie, bo oni nie potrafią szkolić do wykrywania fałszerstw. Potrzeba większej ilości ludzi, ale tym prawdziwie zainteresowanym, żeby wybory były uczciwe - drogę zamknięto, i koniec!

Sprawa następna, bardzo ważna: kto w tych wyborach będzie startował i kto wygra? No oczywiście wygrają - w sensie uzyskania największej liczby głosów - byli członkowie PSL, SLD i PO, którzy teraz wystąpią jako PiS-owcy albo jako Zjednoczona Prawica…

Aha - czyli ci, którzy się, że tak powiem, ''przyczepili do okrętu''?

Już niedługo to będzie większość. A to, że wygra PiS i wszyscy ci występujący ''jako PiS'' - to jeszcze nie oznacza, że nastąpi zmiana władzy w samorządach. Bo ci, którzy są przeciwnikami PiS-u uzyskają wspólnie większość. I to, że ''PiS'' uzyska 30 czy tam 40 procent to nie znaczy, że przejmie władzę.

Czyli pod egidą PiS dostaną się do samorządów ci co zawsze - i co dalej?

To znaczy tyle, że zgodnie ze strategią prof. Parucha najcenniejsi są ludzie z PO, PSL, SLD, którzy przechodzą do PiS, a ci którzy chcą rzeczywistych zmian, stwarzają zagrożenie i trzeba ich eliminować. Wszystko w ramach walki o mityczne Centrum i ''budowę Jedności Narodowej''. W rezultacie to nie ludzie lokalnych układów zostaną zasymilowani przez PiS, tylko oni PiS zasymilują. Po prostu: lokalne mafie się nieco przekonfigurują i rozszerzą. Czyli wszystko po staremu, ale w nowych dekoracjach.

Czy to znaczy, że znowu ci sami zostaną urzędnikami w swoich rejonach i dalej wszystko będą robić utartym schematem - po ''PO-wsku'' czy po ''PSL-owsku'' i ani na jotę inaczej?

Albo powstaną wrogie PiS-owi większościowe koalicje, albo będzie musiał przekupywać jakichś radnych lub wchodzić w zgniłe koalicja z PSL-em, SLD itp. I skończy się tak, że byli PSL-owcy w PiS-ie będą tworzyli koalicje z aktualnymi PSL-owcami z PSL-u.

To jakiś ciemny, iście szatański plan. Bo ten scenariusz brzmi jak niekończąca się opowieść trwania na zawsze poprzedniej władzy, która pączkuje pod nową postacią.

To nie plan tylko konsekwencje przyjętej strategii otwarcia na centrum i stałego, systematycznego kopania twardego elektoratu, gdyż ten przecież musi na nas głosować, ponieważ inni są gorsi. Dla osłody można wygłosić przy okazji kolejnej kapitulacji radykalną mowę dla ludu pisowskiego, tylko że coraz mniej ludzi daje się na to nabrać. Część więc pozostanie w domu, a część będzie głosować na rozmaite grupy skrajne, najczęściej zinfiltrowane przez rosyjską agenturę.

Gdyby Pan miał podsumować te szumnie zapowiadane, wielkie zmiany w Ordynacji wyborczej, to jak by Pan je określił?

Rewolucji nie było, ale muł po rewolucji zostanie.

Dziękuję za rozmowę