Wyznanie ratownika medycznego z Lublina. Przedstawia sytuację związaną z Covid-19

Ogromne poruszenie wywołał post opublikowany przez jednego z lubelskich ratowników medycznych na temat sytuacji, jaka obecnie występuje. Tylko w ciągu pierwszych trzech godzin wpis uzyskał 1,7 tys. komentarzy, został też 10 tys. razy udostępniony.

W środę w godzinach wieczornych jeden z lubelskich ratowników medycznych opublikował post, w którym postanowił przedstawić sytuację, jaka występuje obecnie w pogotowiu w związku z epidemią koronawirusa.

– W tym owczym pędem pozabijaliśmy i nadal zabijamy sami siebie! Ile ofiar pochłonęła tak na prawdę ta choroba a ile krwi na rękach mają osoby odpowiedzialne za brak pomocy naprawdę potrzebującym? Ile osób „zatrzymało się” w samych karetkach tylko w Lublinie? Gdyż nie było nigdzie dla nich miejsca. Wozimy pacjentów w ciężkim stanie 100 km poza miasto… Drodzy koledzy przypomnijcie sobie ile mamy przypadków, że trzeba komuś pomoc tu i teraz, bo jest chociażby zaciśnięty oddechowo, czy ma obrzęk czy… tysiące chorób które na zwykłym sorze zostaną wyleczone lub zaleczone i taki pacjent sprzed pandemii żyłby sobie nawet do setki, jak nie dłużej… – pisze ratownik

Tragiczną sytuację LUDZI chorych na choroby które bez opieki lekarskiej są śmiertelne opisuje w swojej relacji:

– Sytuacji, że 2h trwa reanimacja w karetce, bo nikt nie zejdzie do pacjenta, „bo przecież miał duszność”, jest nagminna, nie mówiąc w skali światowej!… Zauważcie, że już nie musi być suchy kaszel, żeby stwierdzić chorobę, test wykrywa nawet wirusa opryszczki!! Przypomnijcie sobie ile ciał podnieśliśmy spod bloku od marca bo skaczą, albo ilu wisielców przybyło, gdyż nie mieli za co rodziny utrzymać… Sytuacja z oddziału w Radomiu u osób u których wykryto wygląda następująco (wiem to bezpośrednio od lekarza tam pracującego) – raz dziennie jest obchód, w kombinezonach grupa lekarzy ma godzinę na zbadanie 300 pacjentów, po ich wyjściu zamykane są drzwi i nikt nie może stamtąd wyjść! Gdy pacjent spadnie z łóżka, skończy mu się tlen, czy chociażby dostanie zawału, podnosi się go sztywnego i „wrzuca do jednego worka” – „do tych co umarli z powodu koronawirusa”. Dziwne jest oczywiście to że z samej choroby się nie umiera, trzeba mieć porządną drugą… Przypominacie sobie propagandę z Chin jak młodzi ludzie umierali na przystankach? Czy widział ktoś młodego nawet zakażonego tym pseudoczymś żeby mdlał na ulicy? Już to powinno nam otworzyć oczy. Bałem się wtedy, chyba głupiec by się nie bał… Chiny już od kwietnia mają zieloną strefę w całym kraju i się przestali obawiać, nawet nie spawają już ich drzwi – dodaje ratownik.

Działanie administracji rządowej wołają o pomstę do Nieba , lekarze są „motywowani” do współpracy z administracją podwyżkami:

– Czemu służbie zdrowia zatajali wyniki i czemu nam próbują zamknąć usta podwyżkami? Czy ktoś z lekarzy zakaźników przyzna się ile zarabia, skoro zwykłym lekarzom na SOR-ze dali 200zl za godzinę (wiem to bezpośrednio od Lekarza tam pracującego). Jak wygląda praca w sanepidzie to już pominę… Jeden wielki bałagan. Przykład przyjeżdżamy po pacjenta „ale przecież miałam wynik ujemny” telefon do sanepidu „przepraszamy, pani jednak wyszedł koronawirus”. Zerknijcie ile rekordowo ofiar zabierała zwykła grypa już po 2000 r… Znacznie więcej niż ten wirus który musi mieć przypinkę choroby współistniejącej – wyjaśnia.

Get involved!

Comments

No comments yet