Wgląd do Studium w Bydgoszczy tylko w wakacje, a zaplanowane duże zmiany.

W sezonie ogórkowym troje  bydgoskich radnych: Bogdan Dzakanowski, Grażyna Szabelska oraz Jerzy Mickuś – złożyli formalny wniosek o przedłużenie terminu możliwości wglądu w projekt „Studium uwarunkowań oraz kierunków zagospodarowania miasta Bydgoszczy”. Samo „Studium” to jeden z najważniejszych strategicznych dokumentów bazowych do tworzenia miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. W Bydgoszczy mocna ekipa skupiona wokół prezydenta Bruskiego oczywiście zapewne przypadkowo wybrała czerwiec i lipiec, czyli sezon urlopowy, jako okres wyłożenia Studium do wglądu dla mieszkańców. Termin na zgłaszanie uwag również bardzo krótki, bo miesiąc sierpień. Cóż, lokalne władze w Polsce od lat robią co chcą jak zdobędą władzę. Oczywiście mają do tego prawo, w końcu wygrali wybory. Jednak najczęściej za wieloma takimi sprytnymi posunięciami, jak w tym przypadku termin wglądu i zgłaszania uwag do Studium, kryją się też inne cele. W przypadku Studium to deweloperzy są najbardziej zainteresowani odpowiednimi zapisami w studium, więc na bieżąco lobbują co do upatrzonych terenów, by zapisy miejskich planów były jak najbardziej zbliżone do ich wizji. I tak jest w całej Polsce, nie tylko w Bydgoszczy. Oczywiście jest to sytuacja potencjalnie mocno korupcjogenna, gdyż bardzo dużo zależy od urzędników w dziale planowania. Mogą zaplanować przeróżne rozwiązania, do których też znajdą odpowiednie uzasadnienia.

Dobrze, że mamy w Bydgoszczy opozycję, która patrzy prezydentowi i jego ekipie na ręce. Wniosek o przedłużenie terminu wglądu złożyli w Ratuszu, ale licho wie, co ten prezydencik postanowi. Wniosek złożyli przecież jego najwięksi wrogowie polityczni, z PISu. Zapewne nie przedłuży terminu. Zresztą zobaczymy. Dzakanowski i Szabelska oraz radny Jerzy Mickuś zauważają, że Studium jest „zrobione pod spalarnię niebezpiecznych odpadów” na terenie Zachemu. Problemem jest to, że byłoby za dużo tej przestarzałej technologii w Bydgoszczy. W razie awarii jest duże ryzyko skażenia dla tysięcy ludzi. Na pewno powinny być dodatkowe konsultacje. Choć nie wierzę, by to cokolwiek zmieniło, jeśli układ przy władzy został w jakiś sposób przekonany. Jak zawsze będzie zdeterminowany, by wszystko przeprowadzić, a dopóki „nie wypłynie” żadna afera korupcyjna, to nie ma podstaw do zmian.

Radny Bogdan Dzakanowski podkreśla wagę Studium, które na długie lata zadecyduje o kierunkach rozwoju miasta, czyli gdzie zostaną wycięte lasy, gdzie będą mogły powstać nowe osiedla, a gdzie np. spalarnia niebezpiecznych odpadów. Zwrócenie przez tych trzech radnych uwagi na planowanie miejskie, to pozytywny konkret. Czy to jednak obudzi ludzi do działania, do protestowania w przypadkach narzucania mieszkańcom niebezpiecznych rozwiązań w najbliższej przyszłości?

Zapewne nieinteresujący się sprawami społecznymi bydgoszczanie kiedyś zrozumieją, że mogli zaprotestować wobec niektórych potencjalnie niebezpiecznych planów, ale będzie wówczas za późno.

opracował: Klemens

źródło: komunikaty UM Bydgoszcz; komunikaty radnych bydgoskich na TT i FB.

Dodaj komentarz