Sąd ogranicza wolność naszego wolontariusza za pokazywanie prawdy o aborcji!

Zapadł wyrok sądu na naszego wolontariusza Radosława, który na ulicach Gorzowa Wielkopolskiego zorganizował różaniec w intencji dzieci zagrożonych aborcją. Za modlitwę o ratunek dla maleńkich Polaków oraz pokazywanie prawdy o aborcji, otrzymał karę 30 dni ograniczenia wolności poprzez przymusowe prace społeczne!

To pierwszy w Polsce przypadek sądowego ograniczenia wolności człowieka za to, że pokazywał czym jest i jak wygląda aborcja. Kto złożył donos na Radosława?

Oskarżycielem i donosicielem była kobieta, która, jak wynika z mediów społecznościowych, sympatyzuje z tzw. strajkiem kobiet oraz skrajnie proaborcyjną partią Razem. Środowiska te rozpowszechniają w internecie specjalne poradniki dotyczące tego, w jaki sposób donosić na policję i prokuraturę na naszych wolontariuszy, którzy głoszą prawdę o aborcji. Efektem tej nagonki jest właśnie wyrok, który usłyszał Radosław. To jednak tylko maleńki fragment prześladowań, jakim poddawana jest nasza Fundacja.

Wyrok na Radosława został wydany w trybie nakazowym i nie jest prawomocny. Będziemy się oczywiście od niego odwoływać i toczyć dalszą batalię w sądach. Walka ta toczy się na szeroką skalę. Przeciwko naszym wolontariuszom toczy się obecnie aż 67 procesów sądowych jednocześnie. To rezultat donosicielstwa aborcjonistów, którzy za pomocą sądów, rozpraw i przesłuchań chcą sparaliżować prace naszej Fundacji i zablokować możliwość pokazywania prawdy o aborcji. W krajach Europy Zachodniej i Ameryki Północnej już dawno udało im się to osiągnąć.

Zapewne słyszeli Państwo o Mary Wagner, dzielnej kobiecie z Kanady, która kilka lat swojego życia spędziła w więzieniu za to, że wchodzi do aborcyjnych ośrodków śmierci (zwanych tam „klinikami”) i namawia kobiety do tego aby nie mordowały swoich dzieci. Modli się także za takie osoby oraz za aborcjonistów. Mary, która już kilka razy gościła w Polsce na zaproszenie naszej Fundacji, wielokrotnie była wywlekana brutalną siłą z aborcyjnych ośrodków i traktowana jak najgorszy przestępca. To dlatego, że prawo w Kanadzie jest bezwzględne dla wszystkich przeciwników aborcji a tamtejsze społeczeństwo, łącznie z sędziami i policjantami, jest całkowicie przesiąknięte mentalnością aborcyjną.

Za powstrzymywanie matek przed zabiciem dziecka grozi w Kanadzie więzienie, gdyż takie działania przeszkadzają w legalnym prowadzeniu biznesu jakim są tam aborcyjne ośrodki śmierci, które za pieniądze masowo mordują małych obywateli tego kraju. Co więcej, władze niektórych rejonów Kanady wprowadziły specjalne „strefy bezpieczeństwa” naokoło aborcyjnych ośrodków aby uniemożliwić przeciwnikom aborcji zbliżanie się do tego typu obiektów. Podobne rozwiązania funkcjonują także w Europie, m.in. w Wielkiej Brytanii.

Jak niebezpieczni bandyci traktowani są także członkowie organizacji Red Rose Rescue, którzy na terenie USA zachęcają kobiety aby nie dokonywały aborcji i oferują im wsparcie. Ich „przestępstwa” polegają na tym, że wręczają kobietom wchodzącym do ośrodków śmierci czerwone róże i liścik z napisem:

Zostałaś stworzona by kochać i być kochaną. Twoja dobroć przewyższa trudności twojej sytuacji. Zmieniają się okoliczności w życiu. Nowe życie, choć niewielkie, niesie obietnicę niepowtarzalnej radości”

Są za to natychmiast aresztowani i traktowani przez policję z ogromną brutalnością, jak najgorsi zbrodniarze. Wtrącanie przeciwników aborcji do więzień to logiczna konsekwencja działań aborcjonistów. Skoro, ich zdaniem, morderstwo nienarodzonego dziecka jest „prawem człowieka”, które rzekomo przysługuje każdej kobiecie, to utrudnianie realizacji tego „prawa” musi być przestępstwem.

W krajach zachodu możliwe są już właściwie tylko działania ukierunkowane na konkretne, pojedyncze osoby, które w trakcie bezpośrednich spotkań próbuje się zniechęcać do aborcji. Właśnie w ten sposób działa Mary Wagner oraz nieliczne grupy, które starają się ją naśladować. Niemal całkowicie niemożliwe jest pokazywanie prawdy o aborcji za pomocą ogólnokrajowych kampanii społecznych, tak jak w Polsce robi to nasza Fundacja. Za mówienie czym jest aborcja na billboardach, plakatach, furgonetkach oraz w internecie, grożą surowe kary. W rezultacie, przestrzeń publiczna jest tam całkowicie zawładnięta przez aborcjonistów, a jakakolwiek próba jej odbicia dla cywilizacji życia kończy się tragicznie. Przekonaliśmy się o tym na własnej skórze, gdy kilka lat temu próbowaliśmy zorganizować akcję informacyjną w Brukseli.

W 2015 roku próbowaliśmy przeprowadzić publiczną akcję informacyjną dotyczącą aborcji na jednym z placów w centrum Brukseli. Niemal natychmiast po rozpoczęciu akcji na miejscu pojawiła się belgijska policja, która siłą rozbiła nasze zgromadzenie! Doszło do przepychanek i rękoczynów, a służby zarekwirowały nasze plakaty przedstawiające prawdę o aborcji oraz flagę Polski (!), która zdaniem brukselskich służb „prowokowała do agresji”. Tego typu skandaliczne i zaprzeczające elementarnym swobodom i prawom praktyki docierają już do naszego kraju.

Skazanie naszego wolontariusza Radosława na karę ograniczenia wolności to tylko jeden z przejawów tej tendencji. W ubiegłym roku we Wrocławiu władze tego miasta rozwiązały nasze zgromadzenie, które zorganizowaliśmy pod Uniwersyteckim Szpitalem Klinicznym, gdzie zabija się dzieci poprzez aborcję. Co więcej, prezydent miasta Wrocław Jacek Sutryk wytoczył nam za to proces sądowy. Ograniczanie wolności i rozbijanie ulicznych akcji informacyjnych to dokładnie te same metody, które od dawna stosuje lobby aborcyjne na zachodzie. Dzisiaj coraz silniej stosowane są w Polsce. Co jest w tym wszystkim najbardziej bulwersujące?

Niemal w tym samym czasie, gdy Radosław odebrał list z sądu z wyrokiem skazującym go na ograniczenie wolności i przymusowe prace społeczne za modlitwę i prezentowanie w przestrzeni publicznej prawdy o aborcji, inny polski sąd uniewinnił aktywistów LGBT, którzy zbezcześcili wizerunek Matki Bożej nalepiając sprofanowany obraz Maryi na przenośnej toalecie. W ich zachowaniu nie dopatrzono się niczego niewłaściwego….

W wyniku intensywnej propagandy aborcjonistów Polska niebezpiecznie zbliża się do systemów totalitarnych oraz upadłych moralnie państw zachodu, w których za sprzeciw wobec aborcji grozi więzienie i surowe kary. Nie mam żadnej wątpliwości, że jeśli pozostaniemy bierni, to nad Wisłą zrealizuje się ten sam scenariusz co w Kanadzie czy Belgii i każdy przejaw sprzeciwu wobec aborcji będzie oznaczał surowe represje. Doskonale wiedzą o tym również aborcjoniści, którzy właśnie w tym celu piszą na nas kolejne donosy. W ten sposób utrudniają nam ratowanie nienarodzonych dzieci. Liczą również na to, że z czasem wyroki będą dla nas coraz bardziej surowe i że w końcu przestraszymy się konsekwencji działania w obronie życia.

Nasi wolontariusze nie zamierzają ugiąć się przed szykanami aborcjonistów i chcą dalej docierać do Polaków z prawdą o aborcji i kształtować świadomość naszego społeczeństwa. Aby było to możliwe, potrzebna jest Państwa pomoc.

67 procesów sądowych, które toczą się aktualnie przeciwko działaczom naszej Fundacji, to duże obciążenie organizacyjne oraz liczne koszty związane z ciągłymi podróżami na rozprawy i przesłuchania. Wobec niektórych naszych wolontariuszy toczy się kilka procesów sądowych jednocześnie. Dla przykładu, Bawer Aondo-Akaa, nasz niepełnosprawny wolontariusz, który może poruszać się tylko na wózku z pomocą drugiego człowieka, musiał stawiać się jednego dnia w dwóch różnych sądach leżących w dwóch różnych miastach! Takie sytuacje będą się mnożyć.

W związku z tym, musimy zabezpieczyć w naszym budżecie środki na pokrycie kosztów związanych z trwającymi i kolejnymi procesami sądowymi, przede wszystkim dojazdów i transportu naszych wolontariuszy na rozprawy oraz opłat związanych ze sprawami sądowymi. 67 równoległych procesów to duże wyzwanie organizacyjne, na które tylko w najbliższym czasie potrzebujemy ok. 11 000 zł.

Dlatego zwracam się do Państwa z prośbą o przekazanie 30 zł, 60 zł, 120 zł, lub dowolnej innej kwoty, aby wesprzeć walkę o prawo do pokazywania prawdy o aborcji w przestrzeni publicznej i pokryć koszty kolejnych procesów sądowych, które wytaczają nam aborcjoniści.

Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW

Aborcjoniści chcą zablokować docieranie z prawdą do Polaków. W tym celu mnożą kolejne donosy, na podstawie których policja i sądy wszczynają postępowania przeciwko naszym wolontariuszom. W rezultacie jednego z takich donosów, Radosław z Gorzowa został skazany na karę ograniczenia wolności.

My chcemy aby jak najwięcej osób zobaczyło czym jest aborcja, bo wiemy, że te obrazy uratowały wiele dzieci. Dlatego nie zamierzamy się poddać i ugiąć przed szantażem i groźbami aborcyjnego lobby. Jednak do dalszej walki o życie dzieci potrzebna nam jest Państwa pomoc, na którą bardzo liczymy!

Kinga Małecka-Prybyło
Fundacja Pro – prawo do życia

Dodaj komentarz