Piątka dla zwierząt – aborcja dla ludzi

Miarą naszego człowieczeństwa jest to, jak traktujemy zwierzęta.”

Powiedział niedawno na konferencji prasowej przedstawiciel PiS, zapowiadając ustawę „piątka dla zwierząt”, która jest obecnie w błyskawicznym tempie przepychana przez polski parlament.

Oczywiście, nie wolno traktować zwierząt w sposób okrutny. Miarą naszego człowieczeństwa jest jednak w pierwszej kolejności stosunek do innych ludzi, w szczególności tych najmniejszych.

Ci sami politycy, którzy dzisiaj tak bardzo spieszą się z przyjęciem ustawy o zwierzętach, odpowiadają za odrzucenie przez Sejm w 2016 roku projektu naszej ustawy „Stop aborcji”, której celem było wprowadzenie całkowitego zakazu dzieciobójstwa w Polsce. W wyniku tej decyzji oraz trwającej do dzisiaj całkowitej bierności władzy w sprawach obrony życia człowieka, każdego dnia w szpitalach na terenie naszego kraju morduje się dzieci. Umierają one w okrutnych męczarniach, gdyż zabija się je najczęściej poprzez uduszenie:

„Aborcję w Polsce przeprowadza się przez sztuczne poronienie, tzn. nie zabija się dziecka w macicy, ale doprowadza do przedwczesnego porodu. Dziecko, które rodzi się w ten sposób przed 24. tygodniem ciąży, ma niedojrzałe płuca i z tego powodu odczuwa duszność, tak długo jak jeszcze żyje, np. kilka godzin. Duszność jest znacznie trudniejsza do wytrzymania niż ból. W ten sposób torturuje się jeńców wojennych w celu uzyskania zeznań (podtapianie). Prawdopodobnie tak właśnie torturowany był ks. Jerzy Popiełuszko. Człowiek, który sam tego nie doświadczył, nie może sobie wyobrazić cierpienia sztucznie poronionego dziecka, które próbuje samo oddychać i się dusi.”

Tak opisuje ten odbywający się każdego dnia w Polsce proceder dr Tomasz Dangel z warszawskiego Hospicjum dla Dzieci. Od 2015 roku zamordowano w ten sposób ponad 5 000 małych Polaków. Wszystko to odbywa się zgodnie z obowiązującym prawem, którego nie chcą zmieniać rządzący. Co więcej, jak przypomniała ostatnio wiceminister zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko:

„[Aborcja] to świadczenie zdrowotne, które jest finansowane z pieniędzy państwa.”

Nie wiem czyje zdrowie ma poprawiać aborcja. Na pewno nie dzieci, które umierają w okrutnych męczarniach w jej trakcie. Wiem jednak, że rocznie z moich i Państwa podatków NFZ wydaje na to barbarzyństwo ponad 1 500 000 złotych.

Prawa dla zwierząt, a aborcja dla ludzi – to polityka, która jest realizowana w praktyce w naszym kraju. I nie dotyczy ona tylko mordów, których dokonuje się oficjalnie w szpitalach.

Rządzący Polską od lat zezwalają na publiczne łamanie prawa przez aborcyjną mafię, która namawia kobiety do zażywania pigułek aborcyjnych, w sprzedaży których pośredniczą jej członkowie.

„W ciągu ostatnich 9 miesięcy prawie 2 tysiące osób skorzystało z naszej pomocy w przerwaniu ciąży, grubo ponad 100 wyjechała z naszą asystą (również finansową) za granicę do kliniki. Wiemy, że trudno to zaakceptować, ale naprawdę rzeczywistość aborcyjna się zmienia! Wy sobie dyskutujecie a my sobie wzajemnie pomagamy w aborcjach.”

Chwali się aborcyjna mafia na jednej ze swoich stron. 2 000 małych Polaków zamordowanych w przeciągu 9 miesięcy – to kolejny, krwawy bilans bierności władz i administracji, która przymyka oko na działania morderców i przygląda się bezczynnie, jak tysiące obywateli naszego kraju cierpi w ogromnych męczarniach. Członkowie aborcyjnej mafii powinni zostać natychmiast zatrzymani i postawieni przed sądem. O swoich nielegalnych w świetle polskiego prawa praktykach piszą całkowicie otwarcie, publicznie znana też jest ich tożsamość. Pomimo tego, nadal pozostają na wolności i są odpowiedzialni za straszliwe zbrodnie.

Kilka miesięcy temu nasi wolontariusze, którzy stale monitorują działania aborcjonistów (gdyż nie robią tego odpowiednie służby państwowe), wykryli okrutną historię związaną z zażyciem pigułek:

„[Pigułkowa aborcja] zawiodła. Córce przestały rosnąć kończyny. Z USG główka wskazywała na wyższy tydzień ciąży, niż długość kości udowej. Wody płodowe zaczęły odchodzić w 28 tyg. ciąży. Przetrzymano mnie w szpitalu do 31 tyg. i wykonano cesarkę. Mała urodziła się z wagą 1600 i licznymi wadami. Zostawiłam ją tam… Zrzekłam się praw… Wiem, że trafiła do ośrodka adopcyjnego…”

Napisała kobieta, która dała się namówić na aborcję pigułkową. Jednak jej córeczka urodziła się zamiast umrzeć. Próba pigułkowej aborcji doprowadziła dziecko do ciężkiego kalectwa po czym matka porzuciła niepełnosprawnego maluszka w szpitalu. Nawet tego typu historie, które udaje nam się wydostawać na światło dzienne, nie motywują dostatecznie rządzących do rozprawienia się z aborcyjną mafią. Zamiast tego działania organów państwa wymierzone są często w… wolontariuszy naszej Fundacji!

Tydzień temu kolejny wyrok sądu usłyszał Bawer Aondo-Akaa, który odpowiada m.in. za nasze antyaborcyjne akcje billboardowe. Skazano go na karę 1 500 zł grzywny za to, że pokazywał prawdę o aborcji za pomocą wielkoformatowego plakatu w Zakopanem. To już trzeci skazujący wyrok sądu, jaki zapadł przeciwko niemu w tym roku!

Bawer od urodzenia jest niemal całkowicie sparaliżowany i porusza się wyłącznie na wózku dzięki pomocy innych ludzi. Pomimo tych „barier” prowadzi niezwykle aktywne życie – obronił doktorat i ożenił się, pracuje z osobami niepełnosprawnymi i motywuje je do działania, rekrutuje wolontariuszy do rozmaitych inicjatyw społecznych. Odważnie staje też w obronie dzieci, w szczególności tych, które są mordowane z powodu podejrzenia o niepełnosprawność. Bez przerwy jest on ciągany po kolejnych sądach oraz komisariatach policji w celu składania zeznań lub słuchania kolejnych oskarżeń, jakie są przeciwko niemu kierowane w związku z ratowaniem życia nienarodzonych. W tej chwili ma on jeszcze 3 równolegle toczące się procesy sądowe. W tym samym czasie aborcjoniści, którzy mordują dzieci, są całkowicie bezkarni.

Akcja

Ta bierność władzy sprzyja eskalacji przemocy i nienawiści, którą kierują przeciwko nam aborcjoniści. W ostatnich dniach po raz kolejny zdewastowali naszą furgonetkę, która pokazuje prawdę o aborcji pod szpitalem Bielańskim, w którym również zabija się nienarodzone dzieci. Auto zostało wymalowane sprayem a koszt jego naprawy wyniesie ok. 500 zł. Z kolei w Sopocie nasi wolontariusze zorganizowali pikietę antyaborcyjną, w trakcie której agresywna kobieta przewróciła nasz głośnik po czym… ugryzła (!) naszego wolontariusza, który próbował ją powstrzymać.

Każdego roku w polskich szpitalach morduje się w okrutny sposób ponad 1 000 dzieci. Aborcyjna mafia chwali się, że w tym samym czasie pomaga w zabiciu kolejnych 2 000 małych Polaków poprzez pigułki. W tej sytuacji kwestią priorytetową dla każdego rządu powinna być ochrona swoich najmłodszych obywateli oraz ściganie tych, którzy zagrażają ich życiu.

Na takie wsparcie dzieci w Polsce niestety nie mogą liczyć. Czym to skutkuje?

„Nie widziałem nic złego w aborcji. Był to zabieg legalny, a jeśli coś było złego lub zagrażało bezpieczeństwu to pewnym jest to, że rząd nie pozwoliłby na to. Myślałem też, że (…) nie nosiła dziecka lub ludzkiej istoty, że we wczesnym okresie ciąży tylko to był zlepek komórek, który jeszcze nie przybrał postaci człowieka. Nie miałem pojęcia, że nasze dziecko było człowiekiem, w którym biło serce.”

Napisał pewien mężczyzna, który zgodził się na zabicie poprzez aborcję własnego dziecka. Właśnie takie są konsekwencje bezczynności i bierności w sprawie aborcji.

My nie możemy przyglądać się bezczynnie tej rozgrywającej się na naszych oczach tragedii najmłodszych i odbieraniu im ich prawa do życia. Dlatego prowadzimy ogólnopolską kampanię „Stop aborcji”, której celem jest ratowanie nienarodzonych oraz informowane Polaków o tym czym jest i jak wygląda bestialski proceder aborcji. W ten sposób budujemy świadomość społeczną, która bezpośrednio przekłada się na liczbę ocalonych dzieci.

„Nigdy nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak ukształtowane są dzieci na tym etapie rozwoju. Kiedy używa się słowa „płód”, wielu ludzi myśli – podobnie jak ja myślałam – o jakimś zlepku komórek, o jakiejś bezkształtnej masie. Dla mnie to było olśnienie.”

Wyznała kobieta, która dowiedziała się jak wygląda aborcja wykonywana na dziecku. W ten sposób swoje poglądy zmieniają tysiące Polaków, którzy spotykają się z informacjami przedstawianymi przez naszą Fundację na plakatach, billboardach, furgonetkach oraz w internecie.

Akcja

Aby było ich jeszcze więcej musimy kontynuować naszą akcję „Stop aborcji”. W tym celu chcemy:

– naprawić zdemolowaną przez aborcjonistów furgonetkę aby dalej pokazywała prawdę o aborcji pod szpitalem Bielańskim w Warszawie,
– powiesić kolejne billboardy, które poinformują mieszkańców polskich miast jak wygląda aborcja wykonywana w ich szpitalach,
– przeprowadzić uliczne akcje informacyjne w ramach których będziemy rozmawiać z przechodniami i pokazywać im czym jest krwawy proceder, który opłacany jest w szpitalach z ich podatków.

Na prowadzenie tych działań potrzebujemy w najbliższym czasie ok. 9 000 zł.

Dlatego zwracam się z prośbą o przekazanie 30 zł, 60 zł, 120 zł lub dowolnej innej kwoty aby dotrzeć z prawdą o aborcji do kolejnych Polaków i w ten sposób uratować dzieci przed śmiercią z rąk aborterów.

Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW

wpłata online

Każdego dnia w Polsce zabijane są dzieci. Giną przez uduszenie w szpitalach lub na skutek działania morderczych pigułek w domach. Służby państwowe nie zamierzają przychodzić im z pomocą. Dlatego to my musimy to zrobić.

Możemy skutecznie wpływać na świadomość społeczną Polaków aby pokazać im, że aborcja to okrutne morderstwo na niewinnym dziecku. Osoby, które zetkną się z tą prawdą, zmieniają swoje postępowanie. Mam nadzieję, że będzie ich jeszcze więcej dzięki Państwa pomocy.

Kinga Małecka-Prybyło
Fundacja Pro – Prawo do Życia

Dodaj komentarz