Ręcznie sterowane wybory? Stanowisko Sądu Najwyższego w sprawie niepełnych list poparcia dla komitetu wyborczego

Zaczyna się spełniać czarny scenariusz dotyczący ręcznego sterowania wyborami przez ludzi związanych z prof. Małgorzatą Gersdorf. Sędzia Józef Iwulski, który po wyłączeniu się sędziów z Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, został do niej delegowany, uznał, ze PKW nie miała prawa odrzucić niepełnej listy z podpisami poparcia dla utworzonego Komitetu Wyborczego Sławomira Grzywy. Sąd przyznał, że kandydat nie mógł zebrać wymaganej ilości głosów z powodu sytuacji związanej z koronawirusem.

Dzisiejsza decyzja Sądu Najwyższego, tylko z pozoru wydaje się mało istotna. Skoro jednak SN usprawiedliwia koronawirusem fakt, że nie udało się zebrać wymaganych dla komitetu 1 tysiąca głosów poparcia, to tym bardziej usprawiedliwiony jest brak 100 tys. podpisów pod konkretną kandydaturą. Taki argument mogą podnosić w przyszłości inni kandydaci. Czy na tej podstawie SN wyda decyzję o ponownym terminie wyborów? I takiego scenariusza nie da się dziś wykluczyć.

Stan faktyczny

Zaskarżoną uchwałą PKW odmówiła przyjęcia zawiadomienia o utworzeniu Komitetu Wyborczego Kandydata na Prezydenta RP Sławomira Grzywy z powołaniem się na okoliczność, że w zakreślonym terminie (3 dni – według art. 97 § 2 k.wyb.) nie usunięto wady ww. zawiadomienia polegającej na przedłożeniu wykazu obejmującego co najmniej 1.000 podpisów obywateli polskich posiadających czynne prawo wyborcze do Sejmu RP, którzy udzielili poparcia Sławomirowi Grzywie jako kandydatowi na Prezydenta RP. **W ocenie PKW, przedstawiony przez pełnomocnika wyborczego w dniu 4 marca 2020 r. wykaz podpisów (w liczbie przekraczającej 1.000) był wadliwy z kilku względów, przy czym 753 podpisy zostały złożone z zachowaniem wymagań formalnych przewidzianych Kodeksem wyborczym, ale nie można ich uznać za prawidłowe udzielenie poparcia kandydatowi, bo wszystkie zebrane podpisy figurują na arkuszach, które są opatrzone niewłaściwą adnotacją.

Stanowisko Sądu Najwyższego

Sąd Najwyższy, nie zgadzając się z restrykcyjną wykładnią przepisów prawa wyborczego zaprezentowaną w uchwale PKW, uznał w pierwszej kolejności, że 753 obywateli, których podpisy zostały zebrane do dnia 4 marca 2020 r. (na arkuszach zakwestionowanych przez PKW), udzieliło poparcia kandydatowi na urząd Prezydenta RP. Wynika to z faktu, że osoby pierwotnie składające swoje podpisy, po zapoznaniu się z treścią adnotacji figurującej na poszczególnych kartach wykazu, miały pełną świadomość na temat tego, komu (jakiej osobie) udzielają poparcia i w jakim celu (w jakich wyborach). W tym zakresie wzywanie pełnomocnika wyborczego do usunięcia wady zawiadomienia o utworzeniu komitetu wyborczego, nie miało więc uzasadnienia prawnego.

– przekonuje Sąd Najwyższy

Natomiast co się tyczy pozostałej (brakującej) liczby podpisów, z których część (89) złożono ponownie, ale PKW ich nie weryfikowała, zakładając, że byłaby to czynność bezprzedmiotowa, to Sąd Najwyższy uznał, że ich zebranie (w ciągu 3 dni) jest obiektywnie możliwe w normalnych warunkach funkcjonowania aparatu państwowego.

– czytamy w komunikacie SN.

Powodem koronawirus

Sąd Najwyższy zauważył, że powyższa sytuacja „z całą pewnością nie występowała w dniach 9-12 marca 2020 r., skoro już na kilka-kilkanaście dni przed tym okresem, przedstawiciele najwyższych organów państwowych uprzedzali społeczeństwo w środkach masowego przekazu o realnych zagrożeniach dla zdrowia i życia ludzkiego wynikających z faktu rozszerzania się pandemii koronawirusa”.

Zważywszy m.in. na konieczność przestrzegania w tym czasie restrykcyjnych wymagań higieniczno-sanitarnych w kontaktach międzyludzkich (na co zwracali uwagę kompetentni przedstawiciele odpowiednich władz) oraz biorąc pod uwagę realne obawy osób składających oraz zbierających podpisy poparcia pod kandydaturą Sławomira Grzywy o możliwość zarażenia się koronawirusem (albo obawy przed koniecznością pozostawania w odosobnieniu przez określony czas), trzeba stwierdzić, że w zaistniałych okolicznościach – ze względu na stan rzeczywistego zagrożenia epidemicznego – zebranie brakującej liczby podpisów było nierealne.

– podkreśla SN.

Zobowiązanie, jakie PKW nałożyła na pełnomocnika wyborczego w dniu 9 marca 2020 r., było zatem „z góry” niewykonalne, bo stały temu na przeszkodzie obiektywne czynniki usprawiedliwione nadzwyczajnymi okolicznościami, całkowicie niezależnymi od pełnomocnika wyborczego. Rozstrzygnięcie Sądu Najwyższego oznacza, że PKW ma obowiązek przyjęcia zawiadomienia o utworzeniu Komitetu Wyborczego Kandydata na Prezydenta RP Sławomira Grzywy (art. 300 § 2 zd. 4 k.wyb.).

– czytamy w komunikacie SN.

Iwulski w składzie

Pod decyzją składu Sądu Najwyższego podpisany jest sędzia Józef Iwulski, który został delegowany do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Normalnie pełni od funkcję Prezesa Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych. Jest tez jednym z najbardziej zaufanych sędziów i współpracowników I Prezes SN prof. Małgorzaty Gersdorf. Jego delegacja wynika z faktu, że sami sędziowie Izby Kontroli Nadzwyczajnej wyłączyli się z orzekania po kuriozalnej uchwale niepełnych trzech Izb SN z 23 stycznia tego roku. Czy decyzja sędziego Iwulskiego to zły prognostyk dla uznania nadchodzących wyborów za ważne? Wiele na to wskazuje.

Oddanie tego obszaru w ręce ludzi związanych z Małgorzatą Gersdorf może być bardzo niebezpieczne. Mogą oni przyjmować za zasadne najbardziej wydumane skargi wyborcze, już po zakończeniu wyborów. Argument o niemożności zebrania wszystkich podpisów, ze względu na epidemię, może być również podnoszony po majowej elekcji.

– mówi nam sędzia SN, który prosi o anonimowość.

Dziś nikt nie kwestionuje zasadności decyzji sędziego Józefa Iwulskiego. Orzeka on zgodnie ze swoim sumieniem, a jego delegacja wynika z decyzji samych sędziów Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Czas pokaże jaki będzie wpływ decyzji sędziów delegowanych do tej Izby po wyborach.

źródło: wpolityce.pl

Get involved!

Comments

No comments yet