Wszyscy umierają w Polsce z powodu wirusa SARS-CoV-2?

Najpierw z uporem maniaka dla jakichś tylko sobie znanych celów rząd próbuje wmówić obywatelom (bez żadnych dowodów na to), że wszystkie zgony osób ze stwierdzonym zakażeniem wirusem SARS-CoV-2 (w dodatku testami, które do tego się nie nadają) są tylko i wyłącznie z jego winy, a teraz kiedy nagle po wielu miesiącach zamknięcia się przed pacjentami placówek służby zdrowia krzywe ilości wszystkich zgonów poszybowały drastycznie w górę, już rozsiewane są kolejne manipulacyjne pogłoski, że to też sprawka koronawirusa, który po cichu zabija bezobjawowych.             

Jak donosi portal dziennikbaltycki.pl od przynajmniej pięciu lat nie było na Pomorzu takiego skoku miesięcznej liczby zgonów jak w październiku tego roku. Już we wrześniu została przekroczona od dawna nie osiągana bariera 1900 zgonów, ale październik ustanowił dramatyczny rekord w tej materii z wynikiem … 2521. Zastanawiające jest to jak odniósł się do tego niepokojącego trendu, w portalu dziennikbaltycki.pl pewien lekarz, a właściwie urzędnik państwowy, były prezes NFZ, a w tej chwili szef Departamentu Zdrowia Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego.                       

W rozmowie z dziennikarzem portalu stwierdził, że:      ,,…w momencie, w którym zaprzestano testowania pacjentów bezobjawowych, jest oczywiste, że nie wszystkie przypadki śmierci spowodowanej wirusem znajdują się w oficjalnych statystykach”.           

Opracowanie BC 
Źródło:     

Get involved!

Comments

No comments yet