Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Gorzowie grozi całkowity paraliż?

Rozpoczął się prawdziwy pogrom w ratownictwie medycznym. Ciężko pracujący przedstawiciele tej niedocenianej finansowo grupy zawodowej, a na barkach, których to spoczywają bardzo odpowiedzialne zadania, mogą nieźle namieszać troskliwej władzy w bardzo trendy ostatnio polityce ratowania zdrowia i życia obywateli. Z powodu braku perspektyw na przyszłość wykwalifikowani ratownicy już nie tylko masowo przechodzą na L4, ale po prostu z dnia na dzień odchodzą z zawodu, a nowego narybku jak na lekarstwo. Pomimo nasilonych ostatnio akcji protestacyjnych ratowników traktowanych według nich w zestawieniu z przedstawicielami pozostałych zawodów medycznych po macoszemu, rząd zajęty szczepionkami i Polskim Ładem, chyba nie widzi co się dzieje, a robi się już naprawdę niewesoło.     

                   
Jak donosi portal gazetalubuska.pl sądny dzień nastał dla mieszkańców Gorzowa i mogą mieć już wkrótce uzasadnione obawy o swoje zdrowie i życie, bowiem 16 sierpnia aż ponad 40 ratowników kontraktowych złożyło wypowiedzenia. Za miesiąc w gorzowskiej stacji pogotowia zostaną głównie karetki, nie licząc tych zaledwie … kilku pracowników etatowych, w dodatku żaden z nich nie posiada wymaganych przepisami uprawnień do prowadzenia pojazdów uprzywilejowanych, więc nawet i one nie na wiele się zdadzą. Trudno dziwić się determinacji wodzonych za nos ratowników kontraktowych, którzy zostali dosłownie postawieni pod ścianą. Od kilkunastu lat zamrożone stawki płacy, bardzo trudne warunki pracy, brak przywilejów pracowniczych (chodzi o niedogodną formę zatrudnienia), a do tego jeszcze niemożliwość porozumienia się w powyższych kwestiach z decydentami, a oni jak czytamy w portalu gazetalubuska.pl, chcą ,,po prostu godnie żyć” i słusznie żądają ,,aby w końcu zaczęto ich traktować poważnie”.         

Jak wynika z wypowiedzi dla portalu gazetalubuska.pl, dyrektora Samodzielnej Publicznej Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Gorzowie Andrzeja Szmita, który wcale nie jest zdziwiony tym co się stało, sygnały o napiętej sytuacji w jednostce były przekazywane od dawna wyżej, ale niestety dotąd nie ma żadnego odzewu w tej palącej sprawie. Stąd jeszcze większe niezadowolenie ratowników i ta krytyczna decyzja ostatecznie rozwiązująca problem: ,,Wraz z likwidacją tak zwanego dodatku covidowego od czerwca ci ludzie stracili szansę na przyzwoite wynagrodzenie. Skończyło się klaskanie z balkonów i teraz mówi się im, że mają pracować po kilkaset godzin miesięcznie za śmieszne pieniądze, więc ta frustracja rośnie”. Tak więc nie tylko nowelizacja przepisów o sposobie ustalania wynagrodzenia pracowników medycznych kuriozalnie obniżająca ratownikom pensje, ale również olbrzymie rządowe dodatki covidowe okazały się przysłowiowym strzałem w kolano.             

 
Dochód miesięczny ratowników kontraktowych zatrudnionych w Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Gorzowie na umowę cywilno-prawną lub prowadzących działalność gospodarczą, to około 3 tysięcy złotych. Co prawda stawka brutto za godzinę pracy wynosi średnio 31 zł, ale po odliczeniu danin na rzecz państwa i innych kosztów pozostaje ta bardzo mało ich satysfakcjonująca sumka. Tym bardziej, że do czerwca co miesiąc dostawali spory dodatek covidowy, w związku z tym powrót na ziemię, do szarej finansowej rzeczywistości był dla nich bardzo dotkliwy i bolesny.             

Opracowanie BC 
Źródło:     

Dodaj komentarz