Umarli z koronawirusem, czy przez koronawirusa? – „Dla dobra statystyk”

Zewsząd codziennie straszą statystyki zakażeń i zgonów. A propos świetna robota mediów dla podtrzymania ducha w narodzie. Ale kiedy popytamy wokół siebie jakoś tych rzesz zarażonych ani pogrzebów nie widać. Za to coraz więcej wystraszonych i zdezorientowanych obywateli, którzy jak zaklęci przestali się o cokolwiek pytać i domagać swoich praw.         

   
Szkoda tylko, że przy okazji media nie podają ile osób zmarło w tym samym czasie z innych powodów, chociażby grypy, nowotworów, czy chorób układu krążenia. Można byłoby porównać, czy rzeczywiście jest się czego bać. Do tego dochodzi sprawa rzetelności przekazywanych informacji oraz dokładności wykonywanych testów.              

Pojawiło się już wiele informacji o tym, że procent błędów wskazań niektórych testów jest wysoki i zdarzały się przypadki stwierdzenia wirusa u osób, które nie były zakażone oraz wyników ujemnych u potwierdzonych chorych. Włoscy lekarze sami przyznali, że nie są pewni czy pacjenci umierają z koronawirusem, czy przez koronawirusa, ponieważ w wielu przypadkach stan ich zdrowia był na tyle ciężki wcześniej, że mogli umrzeć z innych przyczyn, ale ponieważ stwierdzono u nich również obecność koronawirusa zaliczono te zgony do epidemicznych statystyk.                

W lubuskiem wydarzył się już przypadek manipulacji w statystykach. Co prawda nie dotyczy zgonu, lecz cudownego ozdrowienia ale pokazuje jak łatwo można manipulować informacją i jak trudno jest stwierdzić czy dokonał czegoś koronawirus czy też nie.                  

Sprawa dotyczy wpisu na stronie Lubuskiego Urzędu Wojewódzkiego dotyczącego statystyk zakażeń koronawirusem, w którym pojawiła się informacja o ozdrowieniu dziecka z powiatu strzelecko-drezdeneckiego, a który wywołał ostry sprzeciw matki dziecka. Jak potwierdziła rzeczniczka LUW Aleksandra Chmielińska-Ciepły:                  
„…chłopiec z powiatu strzelecko-drezdeneckiego miał pozytywny wynik, który jasno wskazywał na to, że był zakażony koronawirusem, ale kolejne wyniki były ujemne, co oznaczało, że chłopiec jest ozdrowieńcem. Mama chłopca ma inne zdanie na ten temat. Tłumaczyliśmy jej, jak wyglądała sytuacja, natomiast ona uważa, że jej syn nie był zakażony. Nie jesteśmy w stanie wpłynąć na to, co ona uważa. Próbowaliśmy wytłumaczyć tej pani całą sytuację, ale ona widzi ją inaczej”.              

Co na to matka chłopca? Uznała wpis za skandaliczny, ponieważ prosiła o zdementowanie informacji, że dziecko było zakażone.            
„Mój syn był zakażony rumieniem zakaźnym w momencie pobierania pierwszego wymazu. Mówiłam to w laboratorium, sanepidzie, czy urzędzie. Nie docierało do nich, że mogło dojść do pomyłki tych dwóch patogenów. Dziecko miało kontakt z moim ojcem, który jest chory na cukrzycę. Mamy pięcioro członków rodziny. Wszyscy zostaliśmy przebadani testem na obecność koronawirusa i wszyscy mamy ujemne wyniki. Dodatkowo po pierwszym wyniku, gdy już wtedy wiedziałam, że jest to błędne. Chciałam wykonać drugi test. Zawieźli nas do szpitala w Poznaniu. Synkowi zrobiono szereg wyników, które potwierdziły, że nie ma koronawirusa. Kolejny test został wykonany na moją prośbę, bo powiedziano mi, że nie ma potrzeby robić kolejnych badań. Jestem rozwścieczona całą sytuacją. Mój syn nie jest ozdrowieńcem. On nie miał żadnego koronawirusa.               

Na początku usłyszałam, że zostaną cofnięte statystyki. Później podjęto decyzję, że syn ma być traktowany jako ozdrowieniec. Moim zdaniem dlatego, żeby nie zaniżać statystyk i nie przyznać się do błędu. Syn miał rumień zakaźny. Jest on na tyle podobny do koronawirusa, że ktoś, kto badał próbkę w laboratorium, mógł się pomylić. W naszej rodzinie nikt się nie zakaził. Gdyby dziecko miało koronawirusa, to miałby go mój ojciec, czy inni członkowie rodziny, którzy mieli bliski kontakt z chłopcem. Nie wierzę w to, że zaszło do zakażenia. Wczoraj rozmawiałam z przedstawicielem Urzędu Wojewódzkiego i usłyszałam, że lepiej byłoby gdyby syn został zaliczony do ozdrowieńców. Dla dobra statystyk, tak to uargumentował”.           

Nie pierwszy to i nie ostatni kontrowersyjny przypadek. A obywatel w tej paranoicznej sytuacji jest zagubiony zupełnie jak w czeskim filmie „Nikt nic nie wie”.              

Na podstawie gazetalubuska.plhttps://gazetalubuska.pl/spore-zamieszanie-z-lubuskim-ozdrowiencem-matka-twierdzi-ze-jej-syn-nie-byl-zakazony-koronawirusem-i-doszlo-do-sporej-pomylki/ar/c1-14895107 U

Obraz geralt z Pixabay

Get involved!

Comments

No comments yet