Mieszkańcy Szprotawy nie wierzą w winę swojego burmistrza

Burmistrz Szprotawy Mirosław G., któremu zarzucono żądanie korzyści majątkowej w zamian za sprzedaż gminnej nieruchomości, pozostanie w areszcie przez kolejne dwa miesiące. Mieszkańcy i radni wstawili się za swoim włodarzem.       

 
18 maja zorganizowali spontaniczny protest pod gmachem Sądu Rejonowego w Żaganiu, w którym odbywało się posiedzenie w sprawie przedłużenia aresztu tymczasowego do 9 miesięcy, domagając się sprawiedliwości dla Mirosława G.. Co ciekawe na miejsce zdarzenia dość szybko przyjechała policja i po spisaniu uczestników demonstracji wezwała ich do rozejścia. Mieszkańcy i większość radnych wątpią w winę burmistrza oraz zebrane dowody w tej sprawie. Jak przyznaje jedna z mieszkanek Szprotawy Izabela Glapińska:     

     
„Nie znałam burmistrza wcześniej. Gdy była kampania wyborcza przed wyborami samorządowymi, w internecie czytałam ataki na niego. Włączyłam się w dyskusję, bo zastanowiło mnie, że tylko on jest tak atakowany, a przecież kandydatów było aż pięciu. Dopiero później go poznałam i polubiłam. Nie wierzę w postawione mu zarzuty, a trzymanie go w areszcie przez siedem miesięcy jest niesprawiedliwością”.              

W podobnym tonie wypowiadają się dwaj radni, byli policjanci Jerzy Chmara i Roman Pakuła, którzy zamierzają zainteresować sprawą lubuskich parlamentarzystów:             

„To prosta sprawa, z jednym zarzutem, która już powinna się wyjaśnić. Albo skierowaniem do sądu, albo uchyleniem zarzutów”.               

W sprawie bezprawnego przetrzymywania burmistrza Szprotawy w areszcie od października 2019 roku, zapowiedział już interwencję u Rzecznika Praw Obywatelskich senator Wadim Tyszkiewicz:                  

„Znam sprawę. Dla mnie jest ona bulwersująca. Niezrozumiałe są powody zatrzymania burmistrza. Za samo podejrzenie żądania łapówki, którą miał być remont kościoła, trzymać człowieka 9 miesięcy w areszcie, który faktycznie jest więzieniem? Niepojętym jest też mówienie o łapówce w kontekście nabycia nieruchomości w przetargu publicznym, otwartym, do którego może przystąpić każdy i który ma się wydarzyć za pół roku? Paranoja”.              

Tak skomentował przedłużenie aresztu o kolejne dwa miesiące obrońca burmistrza, mecenas Marcin Siemiątkowski:               

„Okazało się, że od czasu ostatniego posiedzenia prokuratura nie zebrała nowych dowodów, ani nie wykonała innych czynności z uwagi na panującą pandemię koronawirusa. Sąd jednak przychylił się do wniosku prokuratury, z uwagi na wysokie zagrożenie czynu, do 12 lat pozbawienia wolności.  (…) Będziemy się odwoływać od tej decyzji, bo moim zdaniem nie ma ona podstaw. Burmistrz nie przyznaje się do winy, nie ma nowych dowodów, ani okoliczności, nie ma też mowy o żadnym matactwie”.               

Jak twierdzi Marcin Siemiątkowski sprawa burmistrza Mirosława G. jest kontrowersyjna nie tylko z powodu zbyt długiego okresu przetrzymywania go w areszcie, ale również z powodu przejęcia dowodzenia miastem przez osobę ze wskazania politycznego a nie społecznego.               

Tymczasem nieznana wcześniej szprotawianom pani Ewa Gancarz, członek zarządu okręgowego PiS w Zielonej Górze, pełniąca obowiązki burmistrza Szprotawy z nadania PiS, zdążyła już się zadomowić w urzędzie, a nawet stworzyć etat swojego zastępcy powołując się na bezpieczeństwo pracy urzędu w czasach koronawirusa. A co będzie jak ona i jej protegowany rozchorują się jednocześnie?

Tylko jeden zastępca to może okazać się stanowczo za mało! 

Oprac. BC

Get involved!

Comments

No comments yet