Dzięki staraniom polskich eurodeputowanych unia zneutralizuje broń chemiczną zalegającą na dnie Bałtyku

Choć to co się dzieje zarówno w polskim jak i europejskim parlamencie coraz bardziej pokazuje, że bezwolna jednostka jest tylko trybikiem w machinie, która ma działać tak jak jej ktoś za kulisami gra. Pomimo patetycznych słów o wolności, praworządności, demokracji, sprytnie pomyślanych jako zasłona dla tych właściwych działań niewidocznych gołym okiem, .

Politycy uwikłani w układy i układziki już nawet nie kryją się ze swoimi często wręcz antyobywatelskimi zapędami, a podejmowane coraz to nowe niepokojące odgórne decyzje w od lat urabianym społeczeństwie nie wywołują nie tylko przerażenia i reakcji, choć powinny, ale nawet odrobiny refleksji, że coś jest nie tak.                       

Jednym z takich sektorów, w których nie sposób nie zauważyć wielkiego fałszu jest tak intensywnie promowana przez polityków ekologia, która sama w sobie jest oczywiście zjawiskiem bardzo pozytywnym. Ale nie można pozbyć się wrażenia, że w ich rękach stała się narzędziem do zarabiania niezłej kasy oraz zwiększenia kontroli nad społeczeństwem. Naiwni ludzie łyknęli bajeczkę, że wszystko to dla dobra ludzkości, a nie w interesie jednostek, państw, monopolistów, korporacji czy koncernów i codziennie zamartwiają się smogiem, z obrzydzeniem patrzą na silniki diesla, na drewno i węgiel, które od wieków służyły do palenia w piecach. Nierzadkie sa przypadki donoszenia na sąsiadów.        

Okazuje się jednak, że przy okazji tej mocno szemranej polityki proekologicznej parlament europejski zrobi jednak coś naprawdę dobrego i przyczyni się do zlikwidowania prawdziwego zagrożenia jakim są zalegające na dnie Bałtyku niebezpieczne pozostałości po II wojnie światowej, które pod wpływem postępującego przez dziesięciolecia zjawiska korozji oraz naturalnych ruchów wody mogą w każdej chwili stać się zagrożeniem dla ekosystemu Bałtyku.

Jak donosi portal tvp.gdansk.pl parlament europejski przyjął rezolucję, której inicjatorami byli europosłowie Anna Fotyga z Pomorza i Kosma Złotowski z kujawsko-pomorskiego. Chodzi o finansowanie lokalizacji, unieszkodliwienia i utylizacji kilkuset wraków statków zatopionych podczas działań wojennych oraz bojowych środków trujących, amunicji, paliwa i produktów ropopochodnych, które z biegiem lat stały się coraz bardziej niebezpieczną i kosztowną wojenną pamiątką zarówno dla Polski jak i innych krajów nadbałtyckich.           

Dzięki inicjatywie polskich europarlamentarzystów z PiS, to Komisja Europejska zajmie się lokalizacją miejsc spoczywania wraków, broni chemicznej i konwencjonalnej oraz opracowaniem planu ich wydobycia czy neutralizacji, i co ważne nie tylko dla naszego kraju, zostanie to całkowicie sfinansowane ze środków unijnych. Przyjęcie przez Parlament Europejski rezolucji wzywającej do wzięcia odpowiedzialności, współpracy i solidarnego poniesienia kosztów oczyszczenia dna Bałtyku z pozostałości po działaniach wojennych przez wszystkie kraje unijne ma dla Polski ogromne znaczenie, ponieważ tylko w polskiej części Bałtyku zalega ok. 400 wraków oraz od 50 do 100 tysięcy ton bardzo niebezpiecznych odpadów.       

Według europosła Złotowskiego krajem, który powinien najbardziej poczuwać się do odpowiedzialności za ten niepokojący stan rzeczy i partycypować w kosztach są Niemcy.

 Opracowanie BC 

Źródło: 

Dodaj komentarz