Czy zamordyzm sanitarny to najlepsza metoda w zwalczaniu epidemii?

Minął właśnie rok od pierwszej diagnozy covid w Polsce i stosowania bezprawnych metody przymusu rujnujących nie tylko zdrowie fizyczne i psychiczne Polaków, ale również podstawy ich bytu. I już nie wiadomo czy chodzi o ochronę obywateli, czy raczej tylko o to, żeby ich sobie podporządkować.     

      
Zachowanie obywatelskiej wolności w sprawie noszenia masek, czy innych zaleceń sanitarnych oraz decydowania o sobie, przyniosłoby o wiele lepszy skutek niż restrykcje i siłowe ich egzekwowanie. Od dawna wiadomo, że takie metody wychowawcze jak wprowadzanie bez umiaru nakazów, zakazów i surowych kar wywołują skutek odwrotny do zamierzonego, z czego na pewno prawdziwi eksperci zdają sobie doskonale sprawę. Ale najwyraźniej tacy nie są w narracji zabójczej zarazy mile widziani.           

Akcja z pandemią pokazała, że tak naprawdę demokracji i wolności na świecie nie ma, i Polska, która przez wieki nie poddawała się pokornie próbom jej zniewolenia, niestety nie jest tym razem wyjątkiem. Naród nie zdał egzaminu z ruchu oporu przeciwko ewidentnemu łamaniu praw obywatelskich z jakim mamy od roku do czynienia, i wystarczyło tylko posłużyć się robiącym wrażenie hasłem, że to wszystko dla ratowania życia. A ofiar rzekomej wyjątkowo zabójczej zarazy i błędnie zastosowanej terapii lockdownem będzie znacznie więcej niż samej epidemii – gdyby pozwolić ją obywatelom bez robienia całego tego koronacyrku po prostu przejść naturalnie.             

Szkoda, że politycy nie wzięli sobie do serca mniej napompowanego sposobu podejścia do sprawy, byłej już dyrektorki słubickiego sanepidu Jadwigi Caban-Korbas. Pierwszej urzędniczki w kraju, której przyszło zmierzyć się z problemem koronawirusa, kiedy w lubuskim pojawił się tzw. pacjent zero, co skończyło się niestety odejściem tej cenionej fachowiec po 30 latach sumiennej służby, pomimo spontanicznej akcji protestacyjnej lokalnej społeczności w obronie nietuzinkowej szefowej sanepidu.                

A wszystko tylko przez to, że ośmieliła się na posiedzeniu sztabu kryzysowego w starostwie powiatowym w Słubicach przedstawić pierwszy zdiagnozowany w Polsce przypadek covid z zacięciem satyrycznym oraz w bardzo przystępny sposób przeprowadziła przy okazji skuteczne szkolenie antywirusowe mieszkańcom Słubic, które obiegło w sieci całą Polskę. Gdyby politycy potraktowali całą sprawę również z niewielkim przymrużeniem oka, może dzisiaj nie byłoby tylu społecznych dramatów i tragedii.            

Co ciekawe jak czytamy w portalu gazetalubuska.pl była dyrektorka słubickiego sanepidu w przeciwieństwie do rządzących już w styczniu 2020 roku po doniesieniach medialnych o sytuacji w Wuhan wykazała się wielką zapobiegliwością w przygotowaniach do spodziewanej epidemii. I to nie tylko w zakresie zgromadzenia specjalistycznej odzieży ochronnej i środków do dezynfekcji, ale również organizacji pracy podległej jej jednostki na wypadek rozprzestrzeniania się epidemii. ,,Utworzyła zespoły ludzi do jej zwalczania”, a nie jak mamy dzisiaj po roku koronacyrku, zespoły funkcjonariuszy sanepidu do zwalczania … obywateli.            

Portal gazetalubuska.pl opublikował wypowiedź Jadwigi Caban-Korbas o tym jak dzisiaj ocenia swoją decyzję o odejściu ze stanowiska, w której zawarła sedno niedorzeczności obranej koronawirusowej taktyki:            

,,I tak by mnie wylali. Ja bym nie wykonywała ślepo poleceń. Nie zgadzam się z karaniem ludzi, z policją sanitarną, bo to jest po prostu niehumanitarne w okresie, kiedy ludzie tracą swoją pracę. Nie tędy droga. Jestem absolutnie przeciwniczką karania. Nie zgadzam się z tym, że ukryto lekarzy rodzinnych i oni przyjmują przez telefon. Lockdown niczego nie załatwia. Jest ucieczką na moment”.          

Opracowanie BC 

Źródło:    

Dodaj komentarz