W Koszalinie kontrowersyjne opłaty za śmieci

Sprawa gospodarki odpadami rozpala od dłuższego czasu mieszkańców polskich gmin. Już niejeden samorząd na tym poległ i poczuł na własnej skórze do czego jest zdolna rozwścieczona gigantycznymi podwyżkami stawek za wywóz i utylizację śmieci społeczność. Referenda w sprawie odwołania włodarzy czy rad gmin, głównie z powodu śmieciowej rewolucji cenowej nie należą wcale do rzadkości.      

Co prawda bez względu na przyjęty przez samorząd sposób naliczania opłat za śmieci zawsze znajdą się niezadowoleni, ale w Koszalinie uchwalono zasadę, która zdecydowanie może budzić spore kontrowersje. Jak czytamy w portalu szczecin.tvp.pl jak dotąd opłaty były naliczane od powierzchni zajmowanego lokalu mieszkalnego, teraz sprawa będzie prosta, każde gospodarstwo domowe bez względu na liczbę domowników produkujących śmieci zapłaci po … tyle samo.         

Koszalińscy urzędnicy, którzy muszą zmierzyć się tym razem z kwotą za gospodarowanie odpadami komunalnymi na poziomie 33 mln zł rocznie (dotąd 24 mln zł), po prostu podzielili ją na ilość wszystkich użytkowanych lokali mieszkalnych, co dało miesięcznie płatność w wysokości 58 zł. Oczywiście w przypadku sortowania śmieci, te gospodarstwa domowe, którym segregowanie nie jest w smak zapłacą podwójnie, czyli 116 zł. Co spowodowało niezadowolenie wielu mieszkańców, którzy uważają, że najbardziej sprawiedliwie byłoby płacić od ilości osób w gospodarstwie domowym. Ale to nie byłoby już takie proste w bilansowaniu systemu.                    

Na szczęście miasto pomyślało przynajmniej o tych mieszkających samotnie koszalinianach posiadających tytuł prawny do lokalu, którzy ukończyli 60 lat i nie korzystają z dodatku mieszkaniowego. Mogą starać się o dotację w specjalnym programie osłonowym realizowanym przez koszaliński MOPR. Ma ona wynosić 45 proc. uchwalonej nowej stawki. Niestety ponieważ w budżecie bilans śmieciowy musi wyjść na zero pozostali samotni będą musieli, chcą czy nie chcą, dorzucać się do gospodarstw wieloosobowych, które produkują kilkakrotnie więcej śmieci.               

Dla urzędników sprawa jest prosta, nie trzeba już zawracać sobie głowy tym kto gdzie faktycznie mieszka, jaką powierzchnię ma lokal, liczbą jego mieszkańców czy zużyciem w nim wody…

Ale czy wogóle istnieje jakiś sposób naliczania opłat za śmieci satysfakcjonujący zarówno samorządowców jak i lokalną społeczność?         

      
Opracowanie BC 


Źródło:    

Dodaj komentarz