Szprotawa jednak w rękach osoby bez mandatu społecznego

Spekulacje co do tego kto zajmie fotel burmistrza Szprotawy odsuniętego decyzją sądu od sprawowania tej funkcji do czasu wyjaśnienia sprawy korupcyjnej sprawdziły się. I z podjętej przez premiera Morawieckiego decyzji na wniosek wojewody lubuskiego raczej nie wynika, że politycy liczą się ze zdaniem obywateli!               

Po tygodniu bezkrólewia w Szprotawie premier Morawiecki powołuje na stanowisko burmistrza kandydatkę mocno kontrowersyjną dla wielu mieszkańców miasta. Wraca Ewa Gancarz, która pełniła obowiązki włodarza kiedy Mirosław Gąsik z PSL przebywał w tymczasowym areszcie. Jak wieść niesie opinia publiczna Szprotawy huczy od hipotezy, że Ewa Gancarz z PiS sprytnie odwołała wcześniej ze stanowiska, przez siebie zresztą mianowaną zastępcę, żeby nikt ani nic nie było przeszkodą w szybkim jej powrocie na stanowisko.             

Sprawa powołania Ewy Gancarz dziwi nie tylko ze względu na upodobania lubuskiej społeczności, która jak pokazały chociażby wybory prezydenckie raczej do miłośników PiS nie należy, ale głównie z uwagi na fakt, że tymczasowe rządy pani Gancarz do udanych według mieszkańców raczej trudno zaliczyć, a jej walka o wyjście z finansowych tarapatów zadłużonego od wielu lat miasta, nie zakończyła się sukcesem.   

Prowadził ją skutecznie wybrany w demokratycznych wyborach burmistrz (,,w ciągu roku udało się zmniejszyć to zadłużenie o ok.3 mln zł”).         

Jak twierdzi prawowity burmistrz Szprotawy dziewięć miesięcy rządów pełniącej obowiązki z nadania PiS może się skończyć fatalnie dla finansów miasta: ,,Dowiedziałem się, że cofnięcie reform spowodowało dwa milliony złotych strat w ciągu 9 miesięcy. Na horyzoncie jest katastrofa finansowa”.             

Ewa Gancarz mimo niechęci ze strony szprotawian jednak ochoczo wraca na stanowisko oraz odpiera zarzuty o złe gospodarzenie finansami miasta (wszystkiemu winien oczywiście … koronawirus) i projekt likwidacji wiejskich szkół, o które dotychczasowe władze miasta usilnie walczyły:            

– Było mi bardzo przykro, gdy przeczytałam w mediach zarzuty kierowane wobec mnie przez burmistrza, że zamierzam likwidować wiejskie szkoły. Jest wręcz przeciwnie, dofinansowujemy remonty i pracownie w wiejskich szkołach. Nie wiem też, skąd ma informacje o powiększeniu się długu gminy o 3 mln zł. To też nie jest prawda. Prawdą jest to, że dług ciągnie się za nami od dawna i mamy problemy, tak jak wszystkie gminy, z powodu koronawirusa. Nie było go w Szprotawie, gdy musieliśmy walczyć z dużym ogniskiem koronawirusa wśród obywateli Ukrainy na naszym terenie. Ale jestem silną kobietą, a problemy pobudzają mnie do walki.             

Powołana przez premiera Ewa Gancarz jak sama zapowiada jest gotowa spotkać się z burmistrzem Gąsikiem aby rozwiać wszelkie wątpliwości i wyjaśnić przyczyny swoich dotychczasowych działań:             

– Chętnie z nim porozmawiam. Jestem gotowa odpowiedzieć na wszystkie pytania. Również te, dotyczące zmian kadrowych w urzędzie. Zostały one podyktowane oszczędnościami.            

Szprotawianie chcą czy nie, muszą pogodzić się z narzuconą im wolą przez premiera Morawieckiego. Przynajmniej do czasu rozstrzygnięcia przez sąd zażalenia, które burmistrz Mirosław Gąsik złożył na decyzję dotyczącą zakazu powrotu na powierzone mu przez lokalną społeczność stanowisko.             

Opracowanie BC 
Na podstawie zary.naszemiasto.plhttps://zary.naszemiasto.pl/ewa-gancarz-zostala-ponownie-powolana-do-pelnienia/ar/c15-7825958
Obraz: Sławomir Milejski

Get involved!

Comments

No comments yet