Sprawy Zakładu Unieszkodliwiania Odpadów w Szczecinie nie niepokoją władz miasta a prokuratura wszczęła dochodzenie z art. 296 par. 1 Kodeksu Karnego

CBA zawiadamia prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.         

      
Wokół wartego ponad 700 milionów złotych Zakładu Unieszkodliwiania Odpadów w Szczecinie, który zaczął działać pod koniec 2017 roku narosło wiele kontrowersji. Nie dosyć, że rozpoczął działalność z dwuletnim poślizgiem, to jeszcze kosztował o 75 milionów więcej niż zakładała wyjściowa umowa. Problematyczna inwestycja jednak nie spędzała snu z powiek władzy miejskiej. Jak zauważył jeden z internautów na portalu radioszczecin.pl:           

,,Wystarczy przejrzeć wszystkie wypowiedzi medialne prezydenta, jego zastępców oraz prezesa spalarni, z ostatnich kilku lat by wyciągnąć wnioski, że z tą inwestycją wszystko jest w porządku i humor dopisuje…”.                  

Okazuje się, że jednak nie wszystko. Funkcjonariusze CBA przeprowadzili kontrolę w miejskiej spółce Zakład Unieszkodliwiania Odpadów, która obejmowała ,,podejmowanie i realizację decyzji dotyczących rozporządzaniem mieniem publicznym”. W związku z wykryciem licznych nieprawidłowości złożyli zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Jak powiedział Marcin Lorenc, rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej w Szczecinie:                           

– Chodzi o podejrzenie wyrządzenia szkód w wielkich rozmiarach. W Prokuraturze Regionalnej w Szczecinie wszczęte zostało śledztwo, które wstępnie zakwalifikowane zostało z artykułu 296, paragrafu I Kodeksu Karnego. Dotyczy ono niedopełnienia obowiązków przy zajmowaniu się sprawami majątkowymi Zakładu Unieszkodliwiania Odpadów Spółka z o. o. w Szczecinie.                

Co ciekawe jak podaje portal gs24.pl władze spółki miejskiej nie obawiały się kontroli CBA. Jak mówił jej rzecznik prasowy Wojciech Jachim:                   

– Spółka ZUO była kontrolowana już 25 razy przez różne instytucje państwowe: Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska, Urząd Skarbowy w Szczecinie, Urząd Zamówień Publicznych, ZUS, Wojewódzki Urząd Nadzoru Budowlanego i żadna z tych kontroli nie wykazała istotnych nieprawidłowości.               

W rezultacie wielkiego zamętu wokół inwestycji, spory pomiędzy ZUO a pierwszym wykonawcą rozstrzygają sądy. Warszawski Mostostal domaga się ok. 120 mln zł za świadczenia w ramach realizacji kontraktu, a spółka miejska 160 mln zł za poniesione straty po niespodziewanym zejściu wykonawcy z placu budowy. Inwestycję musiała dokończyć inna firma, w efekcie czego koszt budowy spalarni zwiększył się aż o 75 mln zł.           

Oprac. BC
Na podstawie:

Get involved!

Comments

No comments yet