Meandry Gdańskiego Budżetu Obywatelskiego

Budżet Obywatelski, czyli pula środków przeznaczona na inicjatywy lokalnej społeczności, to w zamyśle rzecz bardzo pożyteczna, w końcu to mieszkańcy wiedzą najlepiej czego im do szczęścia jeszcze potrzeba, no i to, że powinni mieć możliwość dysponowania pochodzącymi od nich pieniędzmi, to się rozumie samo przez się, ale w praktyce zdarzają się niestety wielkie niewypały, i to niekoniecznie z winy głosujących na zakwalifikowane do BO projekty.             

Jak donosi portal gdansk.pl w Gdańsku oddano do użytku mieszkańców tzw. Karuzelin czyli pierwszy plac zabaw w mieście dla dorosłych, zwycięski projekt BO 2019, który choć krótko po inauguracji działania cieszy się już wielkim powodzeniem, i to nie tylko wśród starszych gdańszczan. Ale w końcu takie było właśnie założenie projektu, aby integrować pokolenia. Wszystko wygląda więc na pierwszy rzut oka wspaniałe, mieszkańcy sami wybrali, urzędnicy inwestycji dopilnowali, pomysł chwycił, a jednak jest się do czego przyczepić.         

Chodzi o koszt przedsięwzięcia. Na obiekt wydano z kasy miasta ok. 340 tys. zł i zachodzi pytanie czy nie można było uzyskać takiego samego efektu znacznie taniej. Jak czytamy w portalu gdansk.pl koszt dotyczy zakupu i montażu dwóch dużych huśtawek wahadłowych, leżaka obrotowego z hamulcem, pojedynczego hamaka, czterech ławek z oparciem i dwóch bez oraz dwóch koszy na śmieci. Oczywiście do tego trzeba jeszcze doliczyć inne wydatki jak np. na oświetlenie, wykonanie nawierzchni, tablicy informacyjnej czy usługi geodezyjne, ale nie to jest istotą sprawy, kontrowersje bowiem mogą budzić ceny zainstalowanych na placu zabaw urządzeń.   

         
Radio Gdańsk dotarło do kwot wydanych na poszczególne elementy wyposażenia placu i ceny te mogą przyprawić nie tylko mieszkańców Gdańska, o niemały karuzelowy zawrót głowy. Koszt samego tylko kosza to prawie tysiąc zł, a wszystkich ławek grubo przekroczył 10 tysięcy zł. Jeśli chodzi o pozostałe instalacje, to było już tylko gorzej. 18 tysięcy za leżak, 23 tysiące zł za … hamak, 36 tysięcy zł za huśtawkę i 56 tysięcy zł za … podwieszaną na drewnianych palach taśmę trampolinową. Co prawda można przypuszczać, że urzędnicy w obawie o zdrowie i życie mieszkańców na jakości urządzeń i ich montażu nie oszczędzali, ale Radio Gdańsk porównało kwoty podane przez gdańskich urzędników z oferowanymi przez producentów podobnych instalacji i różnice mogą zaskakiwać.               

Jak czytamy w portalu radiogdansk.pl ceny porównywalnych podwójnych huśtawek wahadłowych mieszczą się w granicach kilku, a nie kilkudziesięciu tysięcy zł, hamak można bez problemu nabyć do 10 tysięcy zł, podobną ławkę z oparciem do tysiąca zł, kosz na śmieci za maksimum połowę ceny, a koszt taśmy trampolinowej mieści się w granicach kilkuset zł. Do tego jak czytamy w portalu radiogdansk.pl okazuje się, że tzw. Karuzelin nie do końca jest tym o czym marzyli głosujący na projekt mieszkańcy. Zabrakło … karuzeli, której nie zastąpi obrotowy leżak, oraz większej ilości trampolin i hamaków.

No ale wtedy, to już na pewno urzędnicy nie zmieściliby się w zakładanym na ten cel budżecie, co by tym razem ich przyprawiło o karuzelowy zawrót głowy.              

Opracowanie BC 

Źródło:  

Dodaj komentarz