Grabież miejska w strefach płatnego parkowania w Gdańsku

Nowy taryfikator nie obowiązuje samorządowych wybrańców. Podatnicy fundują każdemu parkowanie warte rocznie 9600 zł.       

W czasach kiedy zwykłego dotąd wirusa okrzyknięto wielce niezwykłym i zmuszono obywateli do zachowywania mocno przesadzonych wymogów sanitarnych, własny samochód stał się dla większości azylem bezpieczeństwa w poruszaniu się w jakże zabójczej przestrzeni publicznej. Szczególnie dla mieszkańców wielkich aglomeracji miejskich. Niestety władze wielu miast postanowiły dobry nastrój zmotoryzowanym mieszkańcom popsuć i zasilić mocno nadwątlony budżet wyśrubowanymi opłatami za parkowanie w miejskich strefach płatnych.                   

Palmę pierwszeństwa w tym nowym trendzie należy przyznać samorządowi Gdańska. To w tym mieście pretendującym do tytułu przyjaznego mieszkańcom, miłosiernie panujący radni PO zafundowali lokalnej społeczności stawki jak na europejskie miasto przystało. Co ciekawe żeby nie wyszło na to, że ciągle tylko myślą o sobie, przygotowali uchwałę wyłącznie dla mieszkańców, siebie i przedstawicieli władzy z niej wykluczyli. Nowy niezwykle przyjazny taryfikator przy siedzibie rady i magistracie nie obowiązuje.                 

Jak czytamy na portalu wybrzeże 24.pl w artykule ,,Gęba gdańskiej władzy – parkingowe zdzierstwo PO”:     

,,Każdy inny obywatel nie należący do zorganizowanej grupy posiadającej aktualnie władzę nad Gdańskiem i portfelami gdańszczan może płacić w nowej śródmiejskiej strefie płatnego parkowania od godziny 9 do 23, od 5,50 zł za godzinę do 7 zł za niektóre z kolejnych. Pechowcy, którzy pracują w okolicy mają prawo dziennie zapłacić za 8 godzin ok. 50 złotych – co oznaczą 250 zł w tygodniu, 1050 zł w miesiącu. Władza PO była jednak miłosierna i wprowadziła abonament miesięczny – 800 złotych dla ukochanych gdańskich przedsiębiorców”.              

,,W sumie 14 radnych PO zafundowało sobie kosztem budżetu prawo do zaoszczędzenia ok. 135 tys. złotych. Z dobrodziejstwa uchwały przyjętej przez zorganizowaną grupę polityczną o charakterze liberalnym skorzystają także faworyzowani przywilejem parkingowym wybrani przedstawiciele miejskiego aparatu władzy. Łącznie w dyspozycji prezydent Aleksandry Dulkiewicz i sekretarz Danuty Janczarek jest ok. 300 ekskluzywnych miejsc parkingowych. Każde warte, według stawek zapisanych w uchwale, co najmniej 800 złotych miesięcznie. Łącznie daje to stratę w budżecie, o którego stan tak troszczy się publicznie prezydent Gdańska, na kwotę od 2,5 do 3 mln złotych rocznie”.             

Pomimo sprzeciwu radnych PiS wobec stosowania tak drakońskich stawek i dalszego rozszerzania stref płatnego parkowania oraz trudnej sytuacji obywateli uwikłanych w kryzys tzw. pandemii, gdańscy samorządowcy nie widzą nic zdrożnego w drenowaniu coraz chudszych portfeli gdańszczan. Co ciekawe te barbarzyńskie stawki nie obejmują posiadaczy gruntów. Gdańszczanie będący w posiadaniu 12 metrów kw. udziału w gruncie wspólnoty parkują tylko za 6 złotych … rocznie, bowiem metr działki opodatkowany jest kwotą 50 groszy na rok.           

Prezydent Dulkiewicz ze swoją świtą powinna wziąć przykład z właściciela Olivia Business Centre, Macieja Grabskiego, który wprowadził od maja również nowy taryfikator na swoich parkingach, ale w  przeciwieństwie do niezwykle szczodrych tylko dla siebie gdańskich radnych PO, znacząco obniżył opłaty. To się dopiero opłaci!                 

          
Oprac. BC

Na podstawie:

Get involved!

Comments

No comments yet